W skrócie
- NASA planuje wyłączyć dwa instrumenty sondy New Horizons, SWAP i PEPSSI, z powodu cięć budżetowych, które uniemożliwiają opłacenie inżynierów i analizę danych z heliosfery.
- Problemy wynikają z redukcji finansowania narzuconych przez administrację Donalda Trumpa, która przekierowuje środki z heliofizyki na programy załogowe, m.in. misje na Księżyc.
- Administrator NASA, Jared Isaacman, zadeklarował ponowną analizę decyzji, po tym jak środowisko naukowe wskazało na unikalną wartość misji w badaniu zewnętrznej heliosfery.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
NASA musi wyłączyć kluczowe instrumenty sondy New Horizons
NASA planuje wyłączyć dwa instrumenty misji New Horizons, badające wiatr słoneczny, z powodu braku środków finansowych. Decyzja ta zapada w momencie, gdy sonda zbliża się do zewnętrznych krańców Układu Słonecznego, podążając inną trasą niż jej poprzednicy, Voyager 1 i 2. Choć statkowi przypisuje się głównie zasługi za przelot obok Plutona i eksplorację Pasa Kuipera, zapewniał on również ciągłe obserwacje strumienia naładowanych cząstek emitowanych przez Słońce oraz gigantycznego pęcherza, jaki tworzą one wokół naszego układu.
Zatrzymanie pracy urządzeń oznacza poważne ograniczenie gromadzenia danych. Prace te realizują dwa detektory cząstek: PEPSSI, mierzący cząstki o wysokich energiach, oraz SWAP, badający niższe energie wiatru słonecznego. NASA wstrzymała jednak finansowanie w wysokości 2 mln USD rocznie przez ostatnie dwa lata, co uniemożliwia pokrycie pensji inżynierów i naukowców zajmujących się pobieraniem i analizą danych. "Po prostu nie stać nas na utrzymanie działania instrumentów heliosferycznych" - powiedział Alan Stern, główny badacz misji New Horizons i naukowiec z Southwest Research Institute.
Astronomowie zostali postawieni w sytuacji bez wyjścia w wyniku cięć na programy badawcze, które nasiliły się w okresie rządów Donalda Trumpa. Jego administracja wprowadza szerokie redukcje w budżecie pionu naukowego NASA, by przekierować środki na programy załogowe, takie jak eksploracja Księżyca i Marsa.
Wyłączenie tych instrumentów stanowi nieodżałowaną stratę dla środowiska naukowego. W przeciwieństwie do misji Voyager, New Horizons potrafi bezpośrednio mierzyć cząstki neutralnych atomów z przestrzeni międzygwiazdowej, które po naładowaniu w heliosferze zostają porwane przez wiatr słoneczny. Cząstki te odbierają energię wiatrowi słonecznemu i odgrywają kluczową rolę na obszarze szoku końcowego, gdzie naddźwiękowy strumień nagle zwalnia.
Unikalne pomiary na granicy Układu Słonecznego
Obecnie sonda znajduje się 66 razy dalej od Słońca niż Ziemia i dwa razy dalej niż Pluton. Zgodnie z przewidywaniami badaczy statek może przekroczyć szok końcowy w ciągu najbliższych kilku lat. New Horizons pozostaje w idealnym stanie technicznym i może działać aż do 2050 r. Długowieczność ta pozwoliłaby mu w końcu przekroczyć heliopauzę i wejść w przestrzeń międzygwiazdową.
Przekroczenie tej granicy umożliwiłoby unikalny wgląd w procesy kurczenia się i powiększania słonecznego pęcherza na przestrzeni lat. Przedstawiciele środowiska naukowego zorganizowali petycję do kierownictwa NASA, w której apelują o zagwarantowanie ciągłości pobierania i przesyłania danych. Zwracają uwagę, że misja wypełnia istotne cele naukowe wyznaczone przez społeczność heliofizyków i stanowi niedostępną w inny sposób okazję badawczą.
Autorzy petycji podkreślają, że instrumenty SWAP i PEPSSI dokonują unikalnych pomiarów jonów wodoru i helu, których nie mogły wykonać sondy Voyager. Pomiary te pokazują, że wspomniane jony dominują w termodynamice na granicy heliosfery. Ochrona ta osłania wewnętrzną część układu przed galaktycznym promieniowaniem kosmicznym, stanowiącym jedno z największych zagrożeń dla długotrwałej obecności człowieka w kosmosie.
W misję zainwestowano już ogromne środki
Sytuacja finansowa misji komplikowała się już wcześniej, gdy różne działy dyrekcji naukowej agencji NASA spierały się o pokrywanie kosztów. Ostatecznie ustalono podział, w którym dział nauk planetarnych płacił większość kwoty wynoszącej 10 mln USD rocznie, a dział heliofizyki przekazywał 2 mln USD. Pomimo tych ustaleń dział heliofizyki nie dostarczył środków na lata budżetowe 2025 i 2026, co wymusiło decyzję o wyłączeniu aparatury.
Brak przelewów nastąpił bez oficjalnego wyjaśnienia ze strony agencji. Przedstawiciele zespołu wskazują, że podejmowanie takich kroków bez głębszego uzasadnienia jest działaniem pozbawionym dalekowzroczności. Pojawiły się jednak sygnały sugerujące możliwość zmiany tej decyzji przez szefa agencji.
Jared Isaacman, administrator NASA, odniósł się do sprawy w mediach społecznościowych, deklarując, że dokładnie przeanalizuje sytuację. Wskazał, że skoro w misję zainwestowano już ogromne środki, to racjonalne jest dbanie o wysokie zwroty naukowe przy stosunkowo już niskich nakładach. Zauważył jednocześnie, że agencja wydaje dużą część budżetu na utrzymanie misji daleko wykraczających poza ich pierwotny czas pracy, co wymaga ciągłego bilansowania zasobów na rzecz nowych projektów.
Ludzkość może utracić jeden z najdalszych przyczółków kosmosu
Odwołanie wyłączenia urządzeń byłoby zbawienne dla nauki ze względu na unikalną pozycję sondy w przestrzeni kosmicznej. New Horizons pozostaje jedynym działającym bezpośrednio obiektem ludzkiej cywilizacji w zewnętrznej heliosferze, stanowiąc kluczowy element całego systemu obserwacyjnego.
W najbliższych latach sonda New Horizons ma przeprowadzić bezpośrednie pomiary cząstek na miejscu, badać lokalną populację źródłową jonów porwanych przez wiatr słoneczny, podczas gdy misja IMAP w tym samym czasie dostarczy uzupełniające dane z obserwacji zdalnych prowadzonego z dystansu.
Zdublowane pomiary umożliwią stworzenie niespotykanego dotąd obrazu procesów zachodzących na rubieżach Układu Słonecznego. Przerwanie zbierania danych przez SWAP i PEPSSI doprowadziłoby do bezpowrotnej utraty tej szansy. Badacze wskazują, że brak wsparcia finansowego w roku budżetowym 2027 r. i kolejnych oznacza oddanie przez agencję jednego z najdalszych przyczółków kosmosu.
Ciągłość tych pomiarów ma znaczenie nie tylko dla poznania naszego układu, ale również dla zrozumienia fizyki kształtującej otoczenie wokół innych gwiazd. Potencjalny zmierzch tych badań budzi spore zdziwienie wśród fizyków. "Aż trudno uwierzyć, że ludzie w ogóle rozważają wyłączenie tego sprzętu" - podsumowuje prof. Gary Zank, kierownik Wydziału Nauk Kosmicznych Uniwersytetu Alabamy w Huntsville.
Źródła:
- Green L. J. et al. Heliophysics Community Support for Continued Measurements by NASA's New Horizons Mission. Change.org (2026).
- Voosen P. NASA's New Horizons mission may shut down two instruments over lack of funding. Science (2026). DOI: 10.1126/science.zb108oa














