Pastor oświadczył, że religię wynaleźli kosmici. Co ujawni rząd ws. UFO?
W mediach społecznościowych oraz kręgach politycznych i religijnych wybuchła gorąca dyskusja po sensacyjnych wypowiedziach pastora i youtubera Larry'ego Raglanda, dotyczących rzekomego tajnego spotkania z udziałem amerykańskich urzędników państwowych. Ragland zasugerował początkowo, że podczas poufnej konferencji z teologami przekazano szokujące informacje na temat natury zjawisk UAP/UFO oraz ich wpływu na fundamenty wiary chrześcijańskiej. Czy to kosmici przywlekli życie na Ziemię, stworzyli człowieka i wymyślili religię, by to wszystko zataić?

W skrócie
- W mediach i wśród liderów religijnych pojawiły się gorące dyskusje na temat domniemanego związku religii z cywilizacjami pozaziemskimi po wypowiedziach pastora Larry'ego Raglanda.
- Publiczne zapewnienia kongresmena Erica Burlisona i przeprosiny pastora Raglanda dotyczą rzekomej dezinformacji na temat udziału polityka w narracjach o pochodzeniu religii od obcych.
- Administracja Donalda Trumpa oraz przedstawiciele FBI deklarują plany odtajnienia dokumentów dotyczących UFO i UAP, co wzbudza pytania o możliwy wpływ tych informacji na wiarę religijną.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jak powstała religia? Hipotezy o kosmicznym pochodzeniu
Procesy religiotwórcze są przedmiotem badań historyków i teologów. Początki dzisiejszych religii są owiane tajemnicą. Księgi religijne najczęściej odnoszą się do wydarzeń mitycznych czy legendarnych, zaś wiarygodne źródła historyczne są zwykle bardzo skąpe. I choć większość historyków skłania się ku przekonaniu, że religie takie jak judaizm, chrześcijaństwo czy islam mają zupełnie przyziemne pochodzenie (choć dla osób wierzących źródłem religii jest wiara w kontakt z wyższym bytem duchowym - Bogiem lub jego prorokami), to część badaczy wysnuwa hipotezy o kosmicznym pochodzeniu religii.
Co prawda wszyscy żyjemy w kosmosie i jesteśmy jego częścią (a więc też jesteśmy kosmitami), ale badaczom tym chodzi raczej o to, że religię mogli na Ziemię sprowadzić obcy - przedstawiciele cywilizacji pozaziemskich. W myśl tych śmiałych hipotez postacie religijne, przywódcy duchowi, święci bądź prorocy tacy jak Jezus Chrystus, Mahomet, Kryszna czy Budda Siakjamuni nie byli ludźmi, lecz wysłannikami z kosmosu, którzy przybyli na Ziemię celowo w celu zmiany ludzkiej świadomości.
Jeszcze inne hipotezy głoszą, że zarówno bogowie, jak i powstałe wokół nich religie, zostały "wynalezione" przez obce cywilizacje i podstawione ludziom, by ukryć rzeczywiste źródło naszego pochodzenia. Mityczne wyjaśnienia miały rzekomo zniechęcić nas do poszukiwania prawdy metodami naukowymi.
Hipotezy te są trudne do weryfikacji zarówno z powodu niezbyt mocnych dowodów (nie tylko po ich stronie), jak i tabu, którym obarczone są próby spoglądania na źródła religii inaczej, niż zakłada oficjalna doktryna konkretnych kościołów. Choć już mało kto boi się oskarżeń o herezję i związanych z tym konsekwencji, to z obawy zarówno o tzw. obrazę uczuć religijnych, jak i ostracyzm środowiska akademickiego, wielu badaczy, którym zależy na etykiecie poważnych naukowców, woli wystrzegać się badań nad tymi zagadnieniami. Ale poza głównym obiegiem nauki nie brakuje myślicieli czy wręcz teoretyków spiskowych, którzy pławią się w swoich spekulacjach. Niektórzy wręcz są bardzo medialni.
Ujawnienie UFO przez amerykański rząd może wstrząsnąć wiernymi
W mediach, zwłaszcza tych społecznościowych, bo przecież żyjemy w latach 20. XXI wieku, głośno ostatnio zrobiło się o pastorze Larrym Raglandzie. W nagraniu, które obiegło sieć, duchowny z Alabamy relacjonował słowa, które rzekomo miały paść z ust "bardzo znanego kongresmena z Missouri". Według pierwotnej wersji Raglanda polityk miał ostrzegać duchownych przed nadchodzącą narracją rządu, która może wstrząsnąć społecznością wiernych.
"Przygotowują się, by powiedzieć nam, że oni są z innego wymiaru, że są naszym stwórcą i że te istoty - ci obcy, jakkolwiek chcecie je nazwać - są tymi, którzy nas tu zasiali, że nie ma takiej rzeczy jak Bóg, że Jezus został przez nich wymyślony, że Biblia została przez nich wynaleziona" - relacjonuje pastor.
Duchowny odnosi się tu do hipotezy panspermii, według której życie nie powstało na Ziemi w procesie biogenezy, lecz zostało na naszą planetę przywleczone, np. na asteroidach lub statkach kosmicznych, i zasiane niczym ziarno. Viralowa wypowiedź pastora sugeruje, że "oni", czyli przedstawiciele amerykańskiego rządu, są w rzeczywistości obcymi, prawdopodobnie "reptilianami" (lub ich potomkami), którzy stworzyli ludzi, a także wymyślili religię, która miała przez wieki maskować nasze prawdziwe pochodzenie.
Internauci doszli do tego, że tajemniczym kongresmenem miał być republikanin Eric Burlison, jeden z najgłośniejszych zwolenników transparentności w kwestii UFO i UAP w Kongresie. Polityk kategorycznie zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek wygłosił przypisywane mu teorie spiskowe, a w serwisie X zamieścił obszerne sprostowanie.
"Chciałbym przypomnieć ludziom, aby zwrócili uwagę na to, co już powiedziałem publicznie. Czyli zasadniczo to, co następuje: NIE wiem, czym są te dziwne obiekty na niebie i z pewnością NIE znam ich pochodzenia. Zostałem poproszony, by wdzwonić się telefonicznie w konferencję/spotkanie teologów. Nie mogę powiedzieć wam wszystkiego, co zostało tam powiedziane, bo mnie tam nie było i nie słyszałem wiele z tego, co mówili. Gdy otrzymałem szansę wypowiedzi, wyraziłem moje poglądy, które są takie, że my, chrześcijanie, mamy tendencję do przywiązywania się do swoich osobistych światopoglądów, nawet jeśli nie mają nic wspólnego z tym, co zostało napisane w Biblii" - oświadczył Burlison.
Kongresmen opowiedział się również za dosłowną interpretacją Pisma Świętego, które jego zdaniem jest autentycznym źródłem wiedzy w przeciwieństwie do osobistych spekulacji. "Dla chrześcijan byłoby mądrze, gdyby zostali przy tym, co mówi Biblia, a nie przy tym, co sądzą, że mówi. Jeśli, a jest to wielkie JEŚLI, nastąpi jakiekolwiek ujawnienie, wówczas dla nas, chrześcijan, tym ważniejsze będzie wyedukowanie się w naszych własnych pismach" - twierdzi polityk. "Do tego czasu będę nadal poszukiwać prawdy wszędzie, gdzie ona może być".
Burlison posłużył się tu popularnym ostatnio terminem "disclosure" (dosł. "ujawnienie"), który często używany jest w kontekście odtajnienia informacji o niezidentyfikowanych obiektach latających (UFO), niezidentyfikowanych zjawiskach anomalnych (UAP) i potencjalnie o pozaziemskich istotach biologicznych przez rząd amerykański. Rzekomi świadkowie tych zjawisk i inteligentnych istot z kosmosu wypowiadali się choćby w głośnym dokumencie "The Age of Disclosure" z 2025 roku. Kongresmen zdaje się jednak sugerować, że nawet w obliczu nowych danych pozostanie on wierny Biblii. Pytanie tylko, której jej interpretacji, bo gdyby istniała jedna, co do której można się zgodzić, chrześcijaństwo nie miałoby ponad 41 tys. różnych odłamów, denominacji i niezależnych wspólnot kościelnych.
Pastor przeprosił kongresmena. Fakty kontra opinie
Co na to wszystko Larry Ragland? Po jednoznacznej odpowiedzi kongresmena pastor kościoła Solid Rock Church opublikował oświadczenie, w którym przyznał się do błędu i przeprosił polityka. Wyjaśnił, że w ferworze dyskusji pomieszał fakty z własnymi teoriami. "W tamtym momencie zacząłem mówić rzeczy, które zawsze mówiłem - to jest moja opinia... i to wszystko, czym to jest - moją opinią". Duchowny dodał jednak, że nadal sądzi, iż przyszłe ujawnienie tajemnic UFO/UAP może zostać zmanipulowane tak, by uderzyć w religię.
"Chcę podkreślić to bardzo jasno - Eric Burlison nie powiedział tych słów. To były moje słowa i ja chcę być ich właścicielem, i pragnę bezpośrednio przeprosić kongresmena Burlisona" - przekazał Ragland.
Mimo tego sprostowania sprawa rzekomych spotkań przedstawicieli administracji USA z liderami religijnymi wciąż budzi emocje, zwłaszcza że inni duchowni potwierdzają fakt odbycia się podobnych narad. Cytowany przez "Newsweeka" ewangelista Perry Stone wspomniał o spotkaniu, na którym ostrzegano, że ujawnienie życia pozaziemskiego może skłonić wierzących do kwestionowania wiary.
Doniesienia potwierdził też pastor Alan DiDio: "Te wiadomości są prawdziwe. Zostałem wprowadzony na prywatne spotkanie z innymi pastorami. Telefony wyłączone. Bez nagrywania. Zostaliśmy ostrzeżeni: ujawnienie nadchodzi... a wielu będzie nieprzygotowanych na to, co nastąpi". No dobra, to co nastąpi?
Donald Trump obiecał odtajnić akta dotyczące UFO i UAP. Co dalej z religią?
Całe zajście wpisuje się w szerszy kontekst rosnącej presji na rząd USA w sprawie odtajnienia akt dotyczących niezidentyfikowanych zjawisk na niebie. Sam prezydent Donald Trump zapowiedział, że administracja zamierza opublikować wiele interesujących materiałów, o czym informowaliśmy niedawno w Interii GeekWeek. "Wszystko, co ma związek z UFO lub powiązanymi materiałami - zamierzamy udostępnić wiele rzeczy, które mamy" - powiedział Trump.
Z kolei dyrektor FBI Kash Patel potwierdził udział agencji w działaniach międzyagencyjnych. "Już dostarczyliśmy pierwszą transzę informacji (...). Wszyscy jesteśmy za tym" - zadeklarował. Warto tu odnotować, że zdaniem świadków - byłych pracowników CIA, pilotów wojskowych czy astrofizyków - to właśnie rozproszenie danych i brak ich przepływu między różnymi agencjami, a nawet pracownikami jednej agencji, teoretycznie posiadających dostęp do informacji ściśle tajnych, stanowiło główną przeszkodę do ich odtajnienia. Projekty te zdają się być zakopane w taki sposób, że bez biurokratycznej gimnastyki niemal nikt nie był w stanie do nich dotrzeć, a tym bardziej ich ujawnić. Ale według oficjalnych zapewnień niebawem ma się to zmienić.
Pozostaje pytanie, czy administracja Trumpa rzeczywiście spełni swoją obietnicę, czy skończy się jak z aktami Epsteina, które w dużej mierze ukazały się ocenzurowane. Wreszcie czy będą one zawierały informacje, które mogłyby zakwestionować przekonania religijne milionów osób. Wszak do masowych apostazji nie doprowadziło udowodnienie, że Ziemia nie jest płaska, ma miliardy lat, nie stanowi centrum wszechświata i obraca się wokół Słońca - a nie odwrotnie. Mimo popularności teorii ewolucji Karola Darwina ludzie również nie przestali wierzyć w Boga, choć wielu z nich odrzuciło wiarę w stworzenie Adama i Ewy.
Czy ujawnienie, że nie jesteśmy sami w kosmosie, będzie ostatecznym gwoździem do trumny religii i zatriumfuje ateizm? A może powstanie nowa religia - kosmiczna? Choć dla osób przywiązanych do tradycji może być to niepojętą abominacją, to tego typu interpretacje wcale nie są czymś niespotykanym. Wszak jak śpiewał wyznający krysznaizm lider Ga-Gi/Zielonych Żabek: "Moi przodkowie to kosmici, oni są teraz trochę ukryci".










