Pentagon publikuje tajne akta o UFO. "Epoka ujawniania" stała się faktem
W piątek (8 maja 2026) Pentagon opublikował materiały na temat niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych (UAP), które określił mianem "nigdy wcześniej nie widzianych akt". To wynik dyrektywy wydanej przez prezydenta Donalda Trumpa na początku tego roku, nakazującej agencjom rządowym identyfikację i odtajnienie dokumentacji dotyczącej życia pozaziemskiego oraz obiektów UFO. Ujawnienie pierwszej transzy materiałów w ramach nowej inicjatywy PURSUE oznacza początek szeroko zakrojonej operacji, w którą zaangażowane są Biały Dom, Departament Energii, NASA, FBI, ODNI oraz AARO.

W skrócie
- Pentagon udostępnił pierwszą część akt dotyczących niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych (UAP) w ramach inicjatywy PURSUE, zgodnie z dyrektywą prezydenta Donalda Trumpa.
- Odtajnione materiały zawierają m.in. raporty z misji Apollo oraz nagrania przedstawiające niewyjaśnione zjawiska i obiekty UFO, które zostały udostępnione bez ograniczeń na dedykowanej stronie internetowej.
- Amerykańskie agencje rządowe, w tym NASA i FBI, deklarują pełną transparentność, zapowiadając dalsze publikacje w miarę odtajniania kolejnych dokumentów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Zaczęła się epoka ujawniania. Pentagon odtajnia materiały o UFO i UAP
Po wieloletnich naciskach, w lutym tego roku Donald Trump zapowiedział ujawnienie pierwszej transzy niejawnych dotąd akt Pentagonu dotyczących UFO oraz niezidentyfikowanych zjawisk anomalnych (UAP). Według deklaracji prezydenta odtajnione dokumenty miały zostać udostępnione publicznie, co pozwoli każdemu obywatelowi na osobistą analizę i wyciągnięcie własnych wniosków z gromadzonych przez lata rządowych materiałów. Właśnie nadszedł bezpośredni efekt tej dyrektywy.
Wygląda na to, że zwiastowana przez film dokumentalny "The Age of Disclosure" tytułowa "epoka ujawniania" właśnie się rozpoczęła. Departament Wojny udostępnił dziś (8 maja) oficjalny komunikat na platformie X, w którym wyjaśnia, że nowo uruchomiona inicjatywa PURSUE (Presidential Unsealing and Reporting System for UAP Encounters) ma na celu zapewnienie pełnej jawności oraz natychmiastowego wglądu w dokumenty, które przez dekady pozostawały poza zasięgiem opinii publicznej.
"Obywatele amerykańscy mają teraz natychmiastowy dostęp do odtajnionych akt rządu federalnego dotyczących UAP" - przekazał Departament Wojny w dzisiejszym wpisie. "Najnowsze wideo, zdjęcia i oryginalne dokumenty źródłowe dotyczące UAP, pochodzące od całego rządu Stanów Zjednoczonych, są teraz w jednym miejscu - nie jest wymagane żadne zezwolenie".
Całość zbiorów została udostępniona na dedykowanej stronie internetowej WAR.GOV/UFO. To jednak nie koniec. Resort zapowiedział, że będzie udostępniał dalsze materiały "w miarę ich odkrywania i odtajniania, a kolejne transze będą publikowane co kilka tygodni".
Trwa analiza danych. Co można znaleźć na zdjęciach i nagraniach?
Co dokładnie odtajnił Pentagon? Wśród udostępnionych dokumentów znajdują się m.in. raporty pochodzące z historycznych misji kosmicznych, w tym z lądowań na Księżycu. Akta przywołują relację astronauty Alana L. Beana z misji Apollo 12 z 1969 r., który zgłaszał dostrzeżenie "błysków świateł". Czwarty w historii człowiek, który stanął na Srebrnym Globie, opisywał, że "wygląda to tak, jakby niektóre z tych rzeczy uciekały z Księżyca. Naprawdę się stąd ciągną i kierują się ku gwiazdom".
Podobne obserwacje odnotowano podczas misji Apollo 17 w 1972 r., kiedy to Harrison "Jack" Schmitt opisywał bardzo jasne cząsteczki światła, które miały wyglądać "jak gdyby był tu 4 lipca". Choć oba raporty były znane wcześniej, a astronauci rozważali wówczas m.in. teorię o odłamkach lodu, dokumenty te stanowią teraz część oficjalnego archiwum zjawisk niewyjaśnionych. Innymi słowy rząd USA dopiero teraz oficjalnie przyznaje, że obserwacje załogantów Apollo mają taki charakter.

Nowo udostępnione nagrania dopiero zaczęły być analizowane przez badaczy zjawisk niewyjaśnionych. Wśród niektórych z nich zauważono pewien trend. Na wideo widoczne są niezidentyfikowane zjawiska lub obiekty, które pojawiają się w kadrze i znikają z niego w ciągu niecałej sekundy. Są też jednak nagrania, które ukazują dłuższe obserwacje obiektów przypominających np. cygara albo rakiety. Nie wiadomo jednak, czym one są. Gdyby było wiadomo, zjawiska te nie zostałyby oficjalnie skategoryzowane jako UAP/UFO.
Inicjatywa PURSUE. NASA i FBI deklarują transparentność
Ujawnienie tajnych materiałów przez administrację Donalda Trumpa stanowi znaczący zwrot wobec tego, co przez lata robiły poprzednie ekipy rządzące, które próbowały dyskredytować temat UAP, a osoby zadające niewygodne pytania nazywały teoretykami spiskowymi. "Prezydent Trump jest skoncentrowany na zapewnieniu maksymalnej transparentności obywatelom, którzy mogą wyrobić sobie własne zdanie na temat informacji zawartych w tych aktach" - tłumaczy Pentagon w oficjalnym oświadczeniu.
Głos w sprawie zabrali również amerykańscy urzędnicy państwowi. Sekretarz Wojny Pete Hegseth stwierdził, że nadszedł czas, by obywatele zobaczyli na własne oczy dokumenty, które przez lata napędzały spekulacje pod klauzulami tajności. Dyrektor Wywiadu Narodowego Tulsi Gabbard wskazała na bezprecedensowy charakter procesu odtajniania, zaś dyrektor FBI Kash Patel określił ten moment jako historyczny dla amerykańskiej transparentności.
Z perspektywy naukowej do tematu odniosła się NASA. Administrator agencji kosmicznej, Jared Isaacman, zadeklarował pełne wsparcie dla wysiłków prezydenta na rzecz przejrzystości. "Pozostaniemy szczerzy w kwestii tego, o czym wiemy, że jest prawdą, czego jeszcze nie rozumiemy oraz wszystkiego tego, co dopiero czeka na odkrycie" - wyjaśnił. Isaacman dodał, że misją agencji jest wykorzystanie najbardziej zaawansowanych instrumentów do analizy danych i odkrywania tajemnic wszechświata.
Choć wszystkie udostępnione pliki przeszły weryfikację pod kątem bezpieczeństwa narodowego, Pentagon zastrzega, że "wiele z tych materiałów nie zostało jeszcze przeanalizowanych pod kątem ewentualnych anomalii", co pozostawia pole do dalszych badań i interpretacji.
"Oni są prawdziwi". Natychmiastowa reakcja Trumpa po słowach Obamy
Publikacja tych ukrywanych przez lata dokumentów akurat teraz nie wydaje się dziełem przypadku ani też wyłącznie ugięciem się rządu pod naciskami osób wzywających to pełnej jawności w sprawie UFO i UAP. Oczywiście w ostatnim czasie doszło do wzmożonego zainteresowania tematem, podsyconego m.in. wypowiedziami byłego prezydenta Baracka Obamy w lutym tego roku.
Na pytanie o to, czy obcy istnieją, Obama odpowiedział: "Oni są prawdziwi, ale ich nie widziałem i nie są oni trzymani w tym... co to jest?". "Strefa 51" - powiedział prowadzący wywiad. "Strefie 51. Nie ma podziemnej placówki. Chyba że ta olbrzymia teoria spiskowa... że trzymają ją w ukryciu przed prezydentem Stanów Zjednoczonych" - zażartował były prezydent.
Donald Trump niemal natychmiast po tych słowach wydał instrukcje szefowi Pentagonu i innym agencjom, aby rozpoczęły proces ujawniania akt. System PURSUE, wzorowany na modelu udostępniania akt dotyczących Jeffreya Epsteina przez Departament Sprawiedliwości, ma być teraz głównym kanałem komunikacji rządu z obywatelami w kwestii zjawisk anomalnych. I trochę go przypomina także w warstwie wizualnej. Już na stronie głównej projektu widać, że część informacji, w tym parametry telemetryczne z kamer i radarów, są zasłonięte czarnymi prostokątami.
Niektórzy sceptycy sądzą, że wypowiedź Obamy była jedynie pretekstem do wszczęcia ujawniania, a rzeczywistym celem Trumpa było odwrócenie uwagi od akt Epsteina, który był jego bliskim znajomym, a także od padających pod jego adresem oskarżeń o wysoce nieetyczne praktyki na wyspie nieżyjącego już przestępcy.
Teoretycy doszukują się drugiego dna
Niektórzy w tym ujawnianiu doszukują się drugiego dna. Spekulują, iż jest to celowa operacja, która w rzeczywistości stanowi wstęp do realizacji niesławnego projektu "Blue Beam". Według zwolenników tej teorii oficjalne publikacje Pentagonu na temat UAP nie są dążeniem do prawdy, lecz elementem wieloetapowego planu, mającego na celu ustanowienie "Nowego Porządku Świata" (NWO).
Ta teoria spiskowa sugeruje, że po fazie oswajania opinii publicznej z istnieniem niezidentyfikowanych obiektów nastąpią kolejne kroki: od zaawansowanych technologicznie, holograficznych "cudów" religijnych, aż po sfabrykowaną inwazję obcych. Wywołany sztucznie globalny chaos miałby ostatecznie zmusić ludzkość do porzucenia dotychczasowych religii oraz suwerenności narodowej na rzecz jednej, totalitarnej władzy światowej, przedstawianej jako jedyny ratunek przed zagrożeniem ze strony obcych.
Wydarzenia z ostatnich dni, w tym omawiane przez nas szerzej w GeekWeeku doniesienia amerykańskich duchownych o rzekomym spotkaniu z urzędnikami państwowymi, którzy jakoby mieli ostrzec o nadchodzącym wstrząsie, według zwolenników tej teorii stanowią tzw. programowanie predykcyjne, czyli stopniowe oswajanie opinii publicznej z wydarzeniami, mającymi dopiero nadejść. Podkreślmy jednak, że piszemy o tym jedynie w kontekście ciekawostki, by przybliżyć naszym Czytelnikom ciekawą perspektywę. Nie są to dane potwierdzone naukowo.










