Rakieta Bezosa w ogniu. Test New Glenn kończy się potężną eksplozją
Podczas rutynowego testu silników na platformie startowej w Cape Canaveral na Florydzie doszło do gwałtownej eksplozji rakiety New Glenn, która w ułamku sekund zamieniła się w ogromną kulę ognia, niszcząc część infrastruktury naziemnej. To niespodziewana katastrofa, która może uderzyć w program Artemis, czyli plany powrotu człowieka na Księżyc.

Do incydentu doszło wieczorem czasu lokalnego podczas tzw. testu hot-fire, czyli procedury obejmującej tankowanie rakiety i krótkie uruchomienie silników pierwszego stopnia. Według wstępnych informacji pojazd był w pełni zintegrowany i przygotowywany do nadchodzącej misji orbitalnej. Kilka sekund po zapłonie doszło jednak do niekontrolowanej eksplozji, która objęła płomieniami cały kompleks startowy. Założyciel firmy, Jeff Bezos, szybko potwierdził, że wszyscy pracownicy są bezpieczni.
To bardzo trudny dzień, ale odbudujemy wszystko, co trzeba i wrócimy do lotów
Zniszczenia i skala incydentu
Choć nikomu nic się nie stało, skala zniszczeń może okazać się ogromna. Wstępne doniesienia wskazują na całkowite zniszczenie rakiety oraz poważne uszkodzenia infrastruktury, w tym platformy startowej LC-36, hangarów i instalacji testowych. Jedna z wież odgromowych znajdujących się przy stanowisku startowym miała zostać dosłownie zdmuchnięta przez siłę eksplozji. Mimo spektakularnego charakteru zdarzenia służby podkreślają, że nie wystąpiło zagrożenie dla ludności ani ruchu lotniczego.
Kluczowy moment dla programu Artemis
Wybuch nastąpił w mało fortunnym dla Blue Origin i NASA momencie. Po pierwsze, New Glenn zmagał się niedawno z problemami technicznymi, jeden z ostatnich lotów zakończył się umieszczeniem ładunku na niewłaściwej orbicie, co doprowadziło do czasowego uziemienia rakiety przez amerykańską Federalną Administrację Lotnictwa - wczorajszy test był pierwszym od momentu przywrócenia zgody na loty.
Co więcej, amerykańska agencja kosmiczna zaledwie kilka dni temu agencja ogłosiła, że Blue Origin będzie odpowiadać za jedną z kluczowych misji związanych z budową przyszłej bazy księżycowej w ramach programu Artemis. New Glenn to ciężka, częściowo wielokrotnego użytku rakieta, która ma wynosić na orbitę zarówno komercyjne satelity, jak i ładunki dla misji rządowych oraz programów załogowych.
"Rakiety są trudne"
Jej rozwój jest jednym z filarów strategii USA zakładającej powrót ludzi na Księżyc i budowę stałej infrastruktury na jego powierzchni. Eksplozja może oznaczać nie tylko kolejne opóźnienia, ale również konieczność odbudowy części infrastruktury, co z kolei stawia pod znakiem zapytania tempo realizacji zarówno komercyjnych kontraktów, jak i udziału firmy w programach rządowych. Tym samym administrator NASA, Jared Isaacman, przyznał, że harmonogram misji Artemis może wymagać rewizji.
Loty kosmiczne nie wybaczają błędów, a rozwój nowych ciężkich rakiet jest niezwykle trudny
Eksplozja to również problem wizerunkowy dla Blue Origin w trwającej rywalizacji ze SpaceX kierowanym przez Elona Muska. Obie firmy walczą o kontrakty NASA, w tym o dostarczenie lądownika księżycowego dla przyszłych misji. Nic więc dziwnego, że krótko po zdarzeniu Elon Musk zdecydował się zabrać głos, komentując sytuację krótkim: "To bardzo niefortunne. Rakiety są trudne".










