W skrócie
- Kapsuła SpaceX Dragon o nazwie Grace dotarła do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w czasie 7 godzin i 55 minut, co jest najszybszym przelotem amerykańskiego statku w historii.
- Misją Crew-13 dowodzi Jessica Watkins, która została pierwszą czarnoskórą kobietą kierującą załogą orbitalną, a w jej skład wchodzą również astronauci z USA, Kanady i Rosji.
- Nowa załoga rozpoczyna półroczną misję badawczą na ISS, zastępując zespół misji Crew-12, a dodatkowo jeden z astronautów spodziewa się narodzin dziecka w trakcie trwania lotu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Rekordowo szybki lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną
Załoga misji Crew-13 dotarła do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w czasie poniżej ośmiu godzin od startu z Cape Canaveral na Florydzie. Statkowi SpaceX Dragon "Grace" zajęło to dokładnie 7 godzin i 55 minut, co stanowi najszybszy lot amerykańskiego statku kosmicznego w historii. Start rakiety Falcon 9 odbył się o godzinie 11:10 czasu lokalnego, a dokowanie odbyło się o godz. 19:05.
Misja rozpoczęła się w czwartek, 1 października 2026 r., po trzytygodniowym opóźnieniu spowodowanym koniecznością usunięcia wycieku w układzie paliwowym kapsuły. Mimo gęstych chmur utrzymujących się rano tuż przed startem niebo rozpogodziło się na tyle, by zezwolić na bezpieczny wylot.
Przedstawiciele agencji NASA potwierdzili, że to absolutny rekord dla pojazdów z USA. Dotychczasowy najlepszy wynik wynosił 12 godzin i 33 minuty, a ustanowił go bezzałogowy statek towarowy CRS-31 w listopadzie 2024 r. Z kolei najszybszy lot załogowy amerykańskiej misji na ISS należał wcześniej do Crew-11 z sierpnia 2025 r. i trwał 14 godzin i 43 minuty.
Tak szybkie dotarcie na orbitę było możliwe dzięki sprzyjającym warunkom orbitalnym oraz położeniu samej stacji w momencie wystrzelenia rakiety. Zbieg okoliczności i precyzyjne obliczenia pozwoliły skrócić czas podróży niemal do teoretycznego minimum. Czas lotu na stację zależy bowiem w głównej mierze od odległości między pojazdem a obiektem docelowym w momencie startu. W przypadku niektórych wcześniejszych misji przelot zajmował nawet ponad 30 godzin. "Tym razem mieliśmy szczęście" - skomentowała Julianna Scheiman, dyrektorka programów naukowych NASA i Dragon w SpaceX.
"Stacja kosmiczna znajdowała się w dogodnym miejscu w przestrzeni, a mechanika orbitalna, cała fizyka, złożyła się na najkrótszy czas od startu do dokowania, jaki do tej pory mieliśmy. To jest blisko najszybszego możliwego czasu" - dodała ekspertka.
Mimo sukcesu amerykańskiego zespołu ogólny rekord szybkości dotarcia na ISS wciąż należy do rosyjskiego statku Sojuz. W maju 2020 r. trzyosobowa załoga dotarła do celu w zaledwie 3 godziny i 3 minuty od momentu wystrzelenia z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, wykonując zaledwie dwa okrążenia Ziemi. Wynika to z bardziej agresywnych trajektorii stosowanych przez rosyjskich kontrolerów misji, a nie z większej mocy samego pojazdu.
Kto poleciał na ISS? Załoga misji Crew-13
Dowódczynią nowej misji została Jessica Watkins, która właśnie zapisała się w historii jako pierwsza czarnoskóra kobieta kierująca załogą orbitalną. Dla astronautki i geolożki z NASA jest to druga wizyta na ISS po dłuższym pobycie w 2022 r. "Dzięki za niesamowitą jazdę" - powiedziała dowódczyni misji przez radio tuż po starcie.
Czteroosobowy zespół Crew-13 składa się z osób o różnorodnym doświadczeniu wojskowym i naukowym. Obok dowódczyni na Międzynarodową Stację Kosmiczną polecieli amerykański astronauta Luke Delaney, będący emerytowanym wojskowym piechoty morskiej, kanadyjski pułkownik sił powietrznych Joshua Kutryk oraz rosyjski kosmonauta i były marynarz okrętu podwodnego Sergiej Teteryatnikov. Poza Watkins pozostali członkowie załogi są debiutantami w przestrzeni kosmicznej. Ich misja orbitalna potrwa najbliższe pół roku.
Członkowie załogi nie ukrywali emocji po dotarciu na pokład stacji i powitaniu przez dotychczasowych rezydentów. "Jesteśmy bardzo podekscytowani, że tu jesteśmy. To naprawdę wyjątkowe miejsce" - powiedziała Jessica Watkins podczas transmisji na żywo. "To niesamowite i w pewnym sensie ironiczne, że podróż tutaj była tak krótka, ponieważ droga, by tu dotrzeć, była bardzo długa" - dodała.
Szczęśliwa trzynastka. Misja pełna symbolizmu
Lot misji Crew-13 wiąże się ze szczególnym wydarzeniem osobistym dla jednego z uczestników. Żona kanadyjskiego astronauty, Joshua Kutryka, spodziewa się ich trzeciego dziecka pod koniec listopada, co oznacza, że poród nastąpi podczas jego pobytu na orbicie. Kutryk stanie się czwartym mężczyzną w historii, który zostanie ojcem w czasie przebywania w przestrzeni kosmicznej. Agencje kosmiczne zapewniają pełne wsparcie i łączność, aby astronauta mógł uczestniczyć w tym wydarzeniu. W przeszłości NASA organizowała już połączenia radiowe i telefoniczne między stacją a salami porodowymi.
"Czuję się naprawdę dobrze, reprezentując mój kraj w kosmosie. Liczę na dobrą misję po odrobinie snu. To jest to, co zamierzam zrobić w następnej kolejności" - powiedział Joshua Kutryk po przybyciu.
Oznaczenie misji numerem 13 nawiązuje do słynnego lotu Apollo 13 z 1970 r. Zespół Crew-13 wielokrotnie odwoływał się do symboliki tego numeru. Na kosmodrom astronauci udali się czarnymi samochodami Tesla z tablicami rejestracyjnymi "Lucky 13", a na pokład zabrali maskotkę - szydełkowanego złotego smoka z czterolistną koniczyną o imieniu Lucky.
"Pomyśleliśmy, że nie zaszkodzi przynieść trochę własnego szczęścia na wszelki wypadek, ale najwyraźniej go nie potrzebujemy" - zauważyła Jessica Watkins, dodając, że czują się jednymi z najszczęśliwszych ludzi na Ziemi i poza nią.
Załoga Crew-12 szykuje się do powrotu na Ziemię
Nowo przybyli astronauci zastąpią na stacji członków misji Crew-12, którzy przebywają na ISS od połowy lutego 2026 r. W skład powracającej grupy wchodzą astronauci NASA Jessica Meir i Jack Hathaway, Sophie Adenot z Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz kosmonauta Andriej Fiediajew. Ich powrót na Ziemię w kapsule Dragon planowany jest najwcześniej na poniedziałek, 5 września. Nowa załoga przejmie pełnienie obowiązków badawczych i operacyjnych na pokładzie krążącego laboratorium.
Prace na stacji kosmicznej prowadzone są nieprzerwanie od 25 lat, a agencja NASA zobowiązała się do jej eksploatacji co najmniej do 2030 r., po czym najpewniej nastąpi jej deorbitacja, choć wielu wolałoby jej uniknąć.
Mimo wzrostu napięć międzynarodowych i załamania wielu umów partnerskich po wydarzeniach z 2022 r. współpraca amerykańsko-rosyjska w ramach projektu stacji jest nadal kontynuowana. Przekazanie obowiązków między misjami przebiega zgodnie z ustalonym standardem operacyjnym.
Równolegle ze startem załogowym firma SpaceX realizowała inne intensywne operacje rakietowe. Zaledwie trzy godziny po odlocie Crew-13 z Florydy z bazy w Kalifornii wystrzelono rakietę Falcon 9 z ładunkiem ponad 100 mikrosatelitów, a kolejny start zaplanowano na noc z tajnym ładunkiem dla Narodowego Biura Rozpoznania (NRO). W tym samym tygodniu firma Elona Muska odnotowała także udany lot testowy Starshipa, który po raz pierwszy osiągnął orbitę, a następnie zakończył przygodę kontrolowaną widowiskową eksplozją na Pacyfiku, otwiera się w nowym oknie, o czym pisaliśmy w GeekWeeku.














