Starlinki rozpadają się na orbicie. Drugi w ciągu 3 miesięcy
Jeden z satelitów sieci Starlink niespodziewanie uległ awarii na niskiej orbicie okołoziemskiej. Chodzi o jednostkę oznaczoną jako Starlink 34343, z którą SpaceX stracił kontakt po wystąpieniu "anomalii na orbicie" na wysokości około 560 km nad Ziemią. Krótko później firma monitorująca ruch orbitalny LeoLabs wykryła w pobliżu satelity dziesiątki fragmentów, co sugeruje, że doszło do częściowej lub całkowitej fragmentacji obiektu.

SpaceX nie podało jeszcze, co dokładnie doprowadziło do awarii. Wiadomo jedynie, że problem zakończył się utratą łączności z satelitą. Co ciekawe, to już drugi podobny przypadek w ciągu nieco ponad trzech miesięcy. W grudniu 2025 roku inny satelita Starlink również uległ anomalii, tracąc wysokość i pozostawiając po sobie niewielkie pole szczątków.
To już drugi taki incydent w ciągu kilku miesięcy
Według wstępnej analizy LeoLabs przyczyną nie było najprawdopodobniej zderzenie z innym obiektem, lecz tzw. wewnętrzne źródło energetyczne, czyli awaria wewnątrz samego satelity, która doprowadziła do jego rozpadu. Radary firmy zarejestrowały chmurę odłamków podczas przelotu nad stacją na Azorach, a eksperci nie wykluczają, że fragmentów mogło powstać więcej, niż udało się dotąd potwierdzić.
Czy odłamki zagrażają ISS albo misji Artemis II?
Na ten moment SpaceX uspokaja - firma twierdzi, że zdarzenie nie stwarza nowego zagrożenia ani dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ani dla załogi ISS, ani dla misji NASA Artemis II. Spółka zapewniła też, że incydent nie wpłynął na start misji Transporter-16, ponieważ profil lotu został zaplanowany z dala od orbity konstelacji Starlink. SpaceX zapowiedziało dalsze monitorowanie sytuacji we współpracy z NASA i amerykańskimi siłami kosmicznymi.
Dobra wiadomość jest taka, że satelita znajdował się stosunkowo nisko, więc część odłamków prawdopodobnie spłonie w atmosferze w ciągu najbliższych tygodni lub miesięcy. Mimo to eksperci podkreślają, że takie incydenty pokazują, jak ważne staje się szybkie wykrywanie i analiza nietypowych zdarzeń na coraz bardziej zatłoczonej orbicie. A gdy na niebie działa już ponad 10 tysięcy satelitów Starlink, nawet pojedyncza awaria przestaje być tylko ciekawostką.










