20 tysięcy złotych przeszło koło nosa. Ostra rywalizacja w "Awanturze o kasę"
Uczestnicy "Awantury o kasę" zmierzyli się z nowymi i wymagającymi kategoriami pytań, a losy dużych sum rozstrzygały się niejednokrotnie na jednym pytaniu. Zaskakujące decyzje zawodników i niespodziewane zwroty akcji spowodowały, że żaden zespół nie mógł być pewny zwycięstwa do samego końca. Dodatkowo presja czasu i wysokie stawki często prowadziły do zaskakujących błędów.

Pierwsze koty za płoty, a w tym przypadku pytania na słynnym kole Krzysztofa Ibisza w "Awanturze o Kasę".
W poprzednim odcinku rozgrzaliśmy się nie tylko przy takich znanych nam już w "Awanturze o kasę" kategoriach jak polityka i gospodarka, historia czy chemia, ale zobaczyliśmy też nowości, w tym kategorię "weź co chcesz". Polega ona na tym, że drużyna, która ją wylicytuje może wybrać każdą kategorię z koła i z niej odpowiadać na pytanie. Albo wziąć podpowiedź, bądź, w rundzie finałowej - złotą skrzynkę.
Jednak niekwestionowanym hitem sobotniego odcinka była… pupa. I wbrew pozorom wcale nie chodziło o biologię, a czystą chemię. Pytanie bowiem brzmiało:
Symbole których dwóch pierwiastków chemicznych zestawione razem tworzą słowo "pupa"?
Jeśli jesteście związani zawodowo z chemią lub byliście dobrzy z chemii w szkole zapewne bez problemu odgadniecie, że chodzi o pluton i protaktyn. Niestety niebiescy, którzy wylicytowali to pytanie, musieli obejść się smakiem, a pula 12 tysięcy 100 złotych przeszła do następnego pytania.
Ale nic straconego, po ponownym wylicytowaniu pytania i rozpoznaniu na zdjęciu lisa pustynnego fenka zgarnęli 15 tysięcy 300 złotych.
Niestety świetna gra nie zagwarantowała im miejsca w loży mistrzów. Z jednej strony… trochę szkoda, bo to niezwykle sympatyczna drużyna, ale z drugiej - obecnych mistrzów także przyjemnie się ogląda.
W niedzielne popołudnie na ekranach zobaczymy przyjaciółki z pracy w Ostrowie Wielkopolskim rywalizujące w barwach niebieskich z zielonymi influencerami i żółtym klanem agentów ubezpieczeniowych. Jak im pójdzie? Włączajcie telewizory o 17.30 i sami zobaczcie na Polsacie.
Ach ta chemia. I tym razem prześladuje graczy
A na początku tej serii "Awantury o kasę" graczy prześladuje chemia. Tak, w tym odcinku też pojawiło się pytanie z tej kategorii, także dotyczyło pierwiastków i także sprawiło uczestnikom problem. Ale trzeba im oddać to, że wiedzę mieli. Znali oba pierwiastki tylko… jako odpowiedź wybrali nie ten co trzeba. I ja ich doskonale rozumiem, bo sam mam tak, że jak jest 50 proc. szans na trafienie, to zawsze, ale to zawsze wybiorę tę złą odpowiedź.
Ale słuchajcie, ponad 20 tysięcy złotych przechodzi do kolejnego pytania. Wystarczy je zgarnąć i już będzie niezła suma, żeby zmierzyć się z mistrzami, którzy (jak przypomnę) zaczynają grę z kwotą 22 tysiące 500 złotych. Ale wcześniej - pytanie z matematyki.
Zobacz również:
Na koniec rundy Krzysztofa Ibisza i jedną z dwóch pozostałych drużyn zdziwiło mocno zagranie zawodników którzy postawili va banque na… podpowiedź. Fakt, że na koncie im zostało niewiele, ale w zasadzie, niezależnie od ilości gotówki, takie zagranie uniemożliwia dalszą grę. Czy to element strategii? Zapewne nie, kiedy my śledzimy rozgrywkę przed monitorami, jesteśmy w niezwykle komfortowej sytuacji. Pomimo pozytywnej atmosfery w studiu Awantury o kasę, są tam ogromne emocje, które czasem potrafią sprawić, że kapitan popełni błąd.
Finał z emocjami od początku
O ile sobotni finał rozpoczął się dość łagodnie, o tyle w niedzielnym zobaczycie ostrą rywalizację już od samego początku. A trzeba przyznać, że pytania nie będą proste. Kulinaria, chemia, motoryzacja, astronomia, matematyka - z tej wiedzy zawodnicy będą "egzaminowani" przez Krzysztofa Ibisza. Czy obecnie mistrzowie utrzymają się, czy będą musieli oddać pałeczkę?










