Ciężka walka o finał i wielkie emocje. Awantura o kasę w niedzielne popołudnie
W programie "Awantura o kasę" liczą się zarówno wiedza, jak i refleks oraz taktyczne podejście do gry. Co tym razem będzie kluczowe? Mistrzowie z pewnością nie odpuszczą.

Taktyki pozwalające na wejście do finału w Awanturze o kasę mogą być różne. Przykładowo: niektórzy odważnie licytują, inni grają va banque, a jeszcze inni liczą na pomyłkę rywali. Dużo zależy nie tylko od refleksu i odwagi kapitana, ale także od szczęścia - bo trafienie w nieodpowiednią kategorię może uszczuplić konto drużyny.
Jedną z bardziej lubianych kategorii, choć niezwykle szeroką, jest geografia. Tak było i tym razem - gdy to właśnie ona pojawiła się na kole Krzysztofa Ibisza, drużyny szybko zdecydowały się na licytację. Każda z nich włożyła około 5 tysięcy złotych, dzięki czemu w puli znalazło się 14 tysięcy 700 złotych. Jednak to zieloni mieli szansę odpowiedzi na pytanie dotyczące oceanów, które brzmiało:
Przypomnijmy tę wiedzę. Mamy: Ocean Atlantycki, Ocean Spokojny (Pacyfik), Ocean Indyjski, Ocean Arktyczny oraz Ocean Południowy. Ocean Spokojny kojarzymy z głębokimi rowami, na czele z Rowem Mariańskim - najgłębszym miejscem na Ziemi. Natomiast najmniejszym i najpłytszym jest Ocean Arktyczny. I tak właśnie odpowiedzieli zieloni, dzięki czemu na ich koncie pojawiło się 18 tysięcy 600 złotych. A to oznaczało ogromną przewagę.
Ale to nie wszystko. Powiększyli ją przy kolejnym pytaniu o seriale i ostatecznie przeszli do finału z kwotą 28 tysięcy złotych. A tam czekali na nich mistrzowie, na koncie których była zaledwie połowa tej kwoty. Czy to oznacza, że z góry byli skazani na porażkę? Nic bardziej mylnego.
Nie dość, że ostatecznie powiększyli stan swojego konta do 19 tysięcy 200 złotych, to jeszcze sięgnęli po jedną ze złotych skrzynek, w której znajdował się voucher o wartości 50 tysięcy złotych na wymarzone wakacje - oraz czekoladowe batoniki. Oczywiście, żeby ktoś mógł zyskać, ktoś inny musi stracić - takie są brutalne reguły gry. Zielonym z 28 tysięcy zostało więc niecałe 6 tysięcy złotych. Ale wcześniej skorzystali z okazji i również wzięli jedną ze złotych skrzynek. A w niej - złota sztabka o wartości 50 tysięcy złotych. To oznacza, że choć przegrali, nie wychodzą z pustymi rękami.
Zacięta rywalizacja rozgrzeje was w niedzielę. Znacie taktykę mistrzów?
W niedzielne popołudnie zobaczymy rywalizację - jak zwykle - trzech drużyn. To rodzina z sąsiadem w barwach niebieskich, rodzina ze Świdnika w barwach zielonych oraz rodzina (i "prawie rodzina") z Wielkopolski.
Zmierzą się w takich kategoriach jak: rozmaitości, przysłowia i cytaty czy literatura. Ale przyszli tam nie tylko sprawdzić swoją wiedzę i świetnie się bawić - lecz także, jak sądzę, po zwycięstwo i tytuł mistrza. A kiedy w puli pojawia się ponad 9 tysięcy złotych, wtedy można zobaczyć błysk w oku kapitanów, którzy chętnie przygarnęliby taką nagrodę.
Całe szczęście mamy dziś technologię, dzięki której w zwolnionym tempie można jeszcze raz zobaczyć licytację. Tempo, jakie panuje w studiu - nawet dla Krzysztofa Ibisza, który mimo młodego wyglądu ma lata doświadczenia w słuchaniu kwot wykrzykiwanych przez uczestników - bywa nie do nadążenia.
W finale nie zabraknie emocji, bo tam na zwycięską drużynę czekają mistrzowie, których znamy z doskonałej taktyki. Ale zauważyliście, jak oni działają? Jako pierwsi podbijają stawkę do 4 tysięcy złotych, kolejna drużyna - zgodnie z regulaminem - musi wejść do gry, czyli przebić tę kwotę o co najmniej 100 złotych, a później mistrzowie idą va banque. Albo blokują przeciwnika. Mało tego - odpowiadają na pytanie i zgarniają całą pulę. No i to się nazywa mistrzostwo.
Ale może tym razem będzie inaczej? Może ktoś podejrzy tę taktykę i ogra mistrzów… Zobaczcie sami na Polsacie w niedzielę od 17:30.
A później sami spróbujcie zmierzyć się z pytaniami w naszym quizie.









