Dwa projekty z Polski w finale światowego konkursu architektury
Dwa projekty z Polski trafiły do finału jednego z najważniejszych konkursów architektonicznych na świecie. Biurowiec zbudowany z rur i dom, który "skręca" razem ze zboczem, pokazują, że nietypowe pomysły mogą zachwycić.

Polska architektura znowu przyciąga uwagę świata. Tym razem nie chodzi o jeden budynek, ale o dwa zupełnie różne projekty. Łączy jedno - odwaga w myśleniu o przestrzeni jednego z najbardziej uznanych polskich architektów, Roberta Koniecznego. Założona i kierowana przez niego pracownia KWK Promes Koniecznego znalazła się w finale prestiżowego konkursu Architizer A+ Awards. To jeden z najważniejszych plebiscytów architektonicznych, w którym wybiera się najciekawsze budynki na świecie.
Polski architekt w światowym finale
Do finału trafiły dwa projekty - Yaw House w Beskidzie Śląskim oraz Gambit Office w Gliwicach. Chociaż pełnią inne funkcje, oba pokazują, że architektura nie musi być oczywista, niczym "polski kloc" z PRLu. Wyniki konkursu poznamy w czerwcu, ale już sam finał to duże wyróżnienie i sygnał, że polskie pracownie coraz śmielej konkurują na globalnym poziomie.
Biurowiec z rur dla firmy handlującej... rurami
Gambit Office, o którym zresztą mogliście przeczytać w Interii Geekweek, to przykład projektu, który wyrósł bezpośrednio z działalności inwestora. Firma zajmuje się sprzedażą specjalistycznych rur, więc architekci postanowili wykorzystać ten motyw dosłownie. Elewacja, czyli zewnętrzna warstwa budynku, została zaprojektowana tak, aby przypominała skład rur. To nie tylko efekt wizualny, ale też praktyczne podejście do materiału, który był łatwo dostępny.

Ważne było też połączenie funkcji biurowej i magazynowej w jedną spójną całość. Zamiast ukrywać zaplecze, projekt je eksponuje i robi z niego atut (prawda, że proste i genialne?) Dzięki temu budynek staje się rozpoznawalny i pełni rolę wizytówki firmy.
Dom, który skręca razem ze zboczem
Yaw House to z kolei zupełnie inna historia. Powstał na stromej działce w górach, gdzie naturalnym odruchem byłoby wyrównanie terenu. Architekt poszedł w przeciwnym kierunku. Zamiast walczyć z krajobrazem, pozwolił budynkowi "skręcić" i dopasować się do nachylenia.
Efekt to dom, który otwiera się na słońce i widoki, a jednocześnie dzieli się na logiczne strefy. Na dole znajduje się część techniczna i wjazd, wyżej przestrzeń dzienna, a na samej górze prywatne pokoje. W trakcie budowy pojawiła się jeszcze jedna zmiana. W centrum domu zaplanowano basen do rehabilitacji. Został wpisany w bryłę jako okrągła forma i dziś stanowi jej najważniejszy element.
Całość dopełniają duże przeszklenia z filtrami UV, które wpuszczają światło, ale chronią wnętrza przed przegrzaniem. To pokazuje, że nowoczesna architektura to nie tylko wygląd, ale też przemyślane rozwiązania wpływające na codzienne życie mieszkańców.











