Spis treści:
- Wybierz z szafy ubrania, których normalnie wstydzisz się założyć. Tu "dziwne" nie istnieje
- Festiwale to nie tylko koncerty. Na każdym znajdziecie coś więcej
- Dobre jedzenie, dość porządne toalety, darmowa woda. I dobrze!
- O tym zawsze trzeba pamiętać. Nauczcie się na moich błędach
- Scena w morzu, tańczysz w wodzie lub na plaży. Poznaj Salt Wave Festival
- Fenomen absolutny, czyli Pol'and'Rock
- Festiwal stworzony przez artystę. Podsiadło doskonale wie, jak to robić, a Zorza wraca w przyszłym roku
- Ciemna strona festiwali. Można reklamować, ale niekoniecznie wszystko powinno otrzymać przestrzeń reklamową
- Festiwale? Każdy powinien tego spróbować
Opaska na nadgarstku, kilka scen do wyboru, artyści z całego świata, w powietrzu unosi się zapach olejku z filtrem UV, jedzenia z pobliskich stoisk, ale i jakby wolności. Jedyny obowiązek: dobrze się bawić. Gotowi? W takiej atmosferze nie przeszkadzają nawet kolejki do wystawców.
Na festiwalach spotykają się pokolenia, fani konkretnych gatunków muzycznych, ale i ci, którzy po prostu chcą poszerzyć swoje dźwiękowe horyzonty. Nie da się tu też oczywiście pominąć kwestii cen biletów: tego typu wydarzenia trwają od dnia do kilku dni, a podczas każdej doby na zazwyczaj więcej niż jednej scenie pojawia się sporo wykonawców. Płacicie za wstęp na pojedynczy dzień albo karnet na cały event - i to często wciąż za kwotę, którą normalnie trzeba zapłacić za trwający dwie godziny koncert jednego zespołu. No i nie zapominajmy, że istnieją też takie festiwale, na które dostaniemy się za darmo.
No dobrze, ale w takim razie: który będzie odpowiedni? Zdecydowanie jest z czego wybierać, bo festiwale na dobre zagościły się w wydarzeniowym repertuarze. Nie wierzycie?
W samym 2026 odbyły się i jeszcze będą miały miejsce między innymi: Cavantina Guitar Festival, Orange Warsaw Festival, Mystic Festival, Tauron Nowa Muzyka Katowice, ING Silesia Beats, Lost Generation Festival, Summer Punch Festival, Hells Bells Festival, Męskie Granie, Open'er Festival, Inne Brzmienia, Audioriver, Castle Party Festival, WROsound, Jarocin Festiwal, Łódź Summer Festival, Ostrów Rock Festival, Pol'and'Rock Festival, Salt Wave Festival, OFF Festival, Rockowizna Festiwal, BitterSweet Festival, Sound of the Ages Festival, Fajer Festiwal, Ino-Rock Festival, Summer Dying Loud czy Inside Seaside.
Wybierz z szafy ubrania, których normalnie wstydzisz się założyć. Tu "dziwne" nie istnieje
Festiwale to idealne miejsce do tego, żeby wyciągnąć z szafy najdziwniejszy element ubioru, jaki posiadacie. Nie ma ograniczeń - brokat, pióra, tiul, inne błyszczące komponenty, odważniejsze kolory, nie ma sensu się zastanawiać, po prostu ubierzcie to. Rzecz dotyczy również makijażu: w grę wchodzi wszystko, w tym przyklejone na twarz kolorowe diamenty, mydlane piegi i więcej brokatu. Festiwal to też doskonała okazja, żeby pozwolić komuś pomalować pół swojej twarzy na złoto!
I chociaż być może brzmi to dziwnie, w końcu mówimy o wychodzeniu ze strefy komfortu, rzecz w tym, że tam nikt nie zwróci na to uwagi. A jeśli zwróci, to z uśmiechem i prośbą o wspólne zdjęcie.
Festiwale to nie tylko koncerty. Na każdym znajdziecie coś więcej
Chodzi oczywiście przede wszystkim o muzykę, ale nie tylko! Na festiwalach znajdziecie przestrzenie zaaranżowane głównie przez sponsorów i patronów wydarzeń, którzy na swoich stoiskach przy okazji reklamy produktów umożliwiają np. personalizację festiwalowej koszulki albo plecaka, ale i przejechanie się skuterem, zrobienie makijażu itp. To ciekawe urozmaicenie czasu, gdy chwilowo zmęczymy się skakaniem pod sceną, a przy okazji często zyskamy dzięki temu festiwalowy souvenir.

Dobre jedzenie, dość porządne toalety, darmowa woda. I dobrze!
O czym trzeba powiedzieć, to że przez lata zdecydowanie zmienił się standard tego typu wydarzeń. To też ważna informacja dla tych, którzy kiedyś zwykli brać w nich udział, ale z jakiegoś powodu przestali. Coraz częściej normą są darmowe punkty do nalewania wody czy naprawdę porządne jak na takie wydarzenia toalety - oczywiście nie oczekujmy cudów, zapachu fiołków i kafelek, ale zdecydowanie mogło być gorzej.
Nie musicie się także martwić o to, że będziecie chodzić głodni. Na terenach festiwali znajdziecie mnóstwo stoisk z jedzeniem - do wyboru, do koloru. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie, również osoby, które na co dzień nie jadają mięsa. Niestety jednak mówimy o jedzeniu przygotowywanym na szybko, na miejscu, czyli fast-foodach. Jeżeli źle znosicie tego typu posiłki, musicie poszukać alternatywy.
O tym zawsze trzeba pamiętać. Nauczcie się na moich błędach
W tej kwestii w gruncie rzeczy może być różnie, ale moje doświadczenie pokazało, że śmiało można przyjąć pewne założenie. Mianowicie: jeśli akurat nie zapakujemy czegoś przeciwdeszczowego - obojętne, czy będzie to kurtka, czy pelerynka, która miałaby nas osłonić od opadów - na 99 proc. któregoś dnia festiwalu będzie padało.
To niestety łączy się też z drugą sprawą: wydarzenia te odbywają się zazwyczaj na terenach trawiastych, które po deszczu mogą wyglądać różnie. Z tego też względu jasne, żółte trampki nie należą do najlepszych wyborów ubraniowych! Dla własnego spokoju lepiej wrzucić do torby także obuwie odporne na wilgoć i błoto.
Kolejną istotną sprawą jest to, że ze względu na ogromne zainteresowanie takimi wydarzeniami, na terenach festiwali jest duży problem z zasięgiem sieci komórkowej. Jeśli zatem musicie dać komuś znać, że dotarliście na miejsce albo chcecie się z kimś umówić, aby łatwiej było się odnaleźć w tłumie, zróbcie to przed zbliżeniem się do bram wydarzenia. Serio, szkoda tracić nerwy na poszukiwanie zasięgu, szanse są marne.
A skoro o nerwach mowa, przygotujcie się na to, że powrót z festiwalu będzie należał do najmniej przyjemnych części wydarzenia. Ludzie nagle nie znikną, dlatego warto uzbroić się w cierpliwość, zorientować się wcześniej, gdzie znajduje się wyjście, które jest dla nas najbardziej odpowiednie, a po wszystkim po prostu spokojnie przemieszczać się w tłumie, śpiewać z festiwalowiczami i skupić się na tym, by bezpiecznie dotrzeć do celu.
Scena w morzu, tańczysz w wodzie lub na plaży. Poznaj Salt Wave Festival
W wyborze wydarzenia dla siebie pomóc wam może nie tylko gatunek muzyczny, który was interesuje, czy lineup danego festiwalu, ale też to, gdzie się odbywa. Weźmy np. Salt Wave Festival, na którym miałam okazję ostatnio się znaleźć.

Poza sprawami oczywistymi, czyli zmieniającymi się co roku artystami (w tym roku byli to między innymi Vito Bambino, Sokół, Jan-rapowanie, Crystal Fighters czy Salvatore Gnacci), na to wydarzenie przyciągnąć nas może szum fal! Odbywa się on bowiem w Jastarni, na Półwyspie Helskim.
Ogromne wrażenie na uczestnikach festiwalu robiła kameralna scena znajdująca się właściwie w Zatoce Puckiej - festiwalowicze tańczyli na plaży, ale też w wodzie, przy samej scenie, i oddalonym nieco napisie "Defender Salt Wave". Scena ta była na ustach wszystkich spytanych o to, co jest najlepsze na festiwalu!

Fenomen absolutny, czyli Pol'and'Rock
Tego festiwalu nikomu nie trzeba przedstawiać, nadmienię tylko, że jeśli nie jesteście na bieżąco, to kojarzyć go będziecie raczej z nazwą Przystanek Woodstock. W tym roku na scenie pojawili się m.in. Godsmack, P.O.D. czy Alborosie & Shengen Clan, ale też polscy wykonawcy, tacy jak Dżem, Happysad, L.U.C. & Rebel Babel Orchestra czy Ich Troje oraz Łzy.

Właściwie nawet jeśli nie przekonuje was podróżowanie w upale, spanie pod namiotem (lub w hotelu w jakiejś odległości od lokalizacji wydarzenia), nie oznacza to, że nie możecie też śledzić, co się na nim dzieje. Na YouTubie na żywo prowadzone były transmisje z koncertów - obecnie przejrzeć można pojedyncze wykonania konkretnych utworów, dostępne są też rozmowy z gośćmi, do czego już przechodzę...
Wspomniałam wcześniej o atrakcjach towarzyszących festiwalom: na Pol'and'Rock na specjalnej scenie ASP mogliście np. zobaczyć Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, Agatę Kuleszę czy Matyldę Damięcką. Rozmów (i nie tylko!) odbyło się znacznie więcej i wszystkie znajdziecie na kanale Kręciołatv na YouTube.
I czy wspomniałam już, że festiwal ten jest całkowicie darmowy? No to już wiecie.
Festiwal stworzony przez artystę. Podsiadło doskonale wie, jak to robić, a Zorza wraca w przyszłym roku
Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje też festiwal, który nie znalazł się w powyższym spisie tylko dlatego, że po raz pierwszy odbył się w 2025 roku, a następna jego edycja będzie miała miejsce za rok, czyli w 2027. To nowe wydarzenie, ale wszystko się na nim zgadza.

Dawid Podsiadło, czyli twórca przedsięwzięcia, ale przede wszystkim polski piosenkarz i kompozytor, zaprosił do współpracy wielu artystów. Z okazji pierwszej Zorzy - bo tak nazywa się festiwal - wydał dwa albumy: z Kaśką Sochacką oraz Arturem Rojkiem, z których utwory grali podczas wydarzenia. Koncertów było jednak znacznie więcej, non stop działo się coś w sumie na trzech scenach. Nuda? Nie była przewidziana w repertuarze.
Przed i w trakcie Zorzy odbywał się też konkurs FNOMN: miał on wesprzeć młodych artystów, skupiając się na muzyce, ale obejmował też grafikę, wideo oraz fotografię. Sześcioro wygranych muzyków/zespołów dołączyło do lineupu festiwalu.

Jakby tego było mało, mieli oni też nagrać premierowe utwory pod okiem producentów, a zwycięzcy pozostałych kategorii stworzyli oprawę, czyli teledyski, sesje zdjęciowe itp. Czwórka zwycięzców, wybrana przez publiczność, otrzymała stypendium i inne nagrody, m.in. możliwość zagrania supportu na kolejnej trasie koncertowej Podsiadły.
Ciemna strona festiwali. Można reklamować, ale niekoniecznie wszystko powinno otrzymać przestrzeń reklamową
Z pewnością nie wszyscy się ze mną zgodzą, jednak podczas festiwali dzieje się coś, o czym trzeba wspomnieć i co nie do końca powinno mieć miejsce. Może po prostu nie w takiej skali - ale od początku. Poruszyłam już to, że tego typu wydarzenia funkcjonują poniekąd jako przestrzeń reklamowa. Nie mam absolutnie problemu z tym, że swoje stanowisko ma producent makaronu, technologii czy kosmetyków. Niekoniecznie za to patrzę przychylnie na tak szerokie promowanie spożycia alkoholu czy korzystania z innego typu używek.
Nie chcę się upierać, że to powinno być zabronione, chociaż niektórzy na pewno by na tym skorzystali, przebywając w kraju z tak dużym problemem z uzależnieniem od napojów procentowych. Nie napawa jednak optymizmem fakt, że istnieje większe prawdopodobieństwo, że zostaniemy zapytani o to, czy palimy papierosy (celem sprzedaży nam kolejnych) niż czy chcielibyśmy otrzymać butelkę wody (nawet w upalny dzień). Nie tak powinno to wyglądać.
Festiwale? Każdy powinien tego spróbować
Właściwie niezależnie od tego, czy czujecie się przekonani, czy potrzebujecie więcej argumentów - najlepiej przeżyć to samemu i zdecydować, czy to coś dla was. Możecie mi jednak wierzyć na słowo, że nawet osoby, które na co dzień preferują siedzenie w domu są w stanie dobrze się bawić na tego typu festiwalach. To jak, widzimy się na którymś w przyszłym roku?












