Jedno pytanie, ogromne pieniądze. Czy matematyka pokonała graczy w "Awanturze o kasę"?
Pytanie warte ponad 20 tysięcy złotych i finał, w którym wszystko mogło się odwrócić. W "Awanturze o kasę" znów nie zabrakło momentów, które decydowały o wszystkim.

W "Awanturze o kasę" na pozór scenariusz często wygląda podobnie. Kilka drużyn, różne historie i jedno miejsce w finale. Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Bo wystarczy jedno pytanie, jedna decyzja przy licytacji, by cała gra zaczęła się układać zupełnie inaczej.
Poznajmy drużyny dzisiejszego odcinka
Niebiescy to przyjaciele z osiedla. W ich składzie są Justyna - menadżerka w dziale HR, Karolina - menadżerka w banku, Łukasz - nauczyciel języka polskiego, WOS-u i historii oraz kapitan drużyny, a także Anna - menadżerka w dziale windykacji.
Zieloni to grupa przyjaciół - pasjonatów górskich wędrówek. Kamil i Jarosław prowadzą działalność w branży spawalniczej, Rafał jest handlowcem w tej samej branży i jednocześnie kapitanem drużyny, a Piotr pracuje jako doradca techniczno-handlowy w drogownictwie.
Żółci to z kolei mieszanka relacji: rodzeństwo, znajomi i narzeczeństwo. Karolina jest geodetką, Bartłomiej technikiem elektrykiem, Michał zajmuje się renowacją dachów, a Kinga - menadżerka w branży meblarskiej i właścicielka firmy kosmetycznej - pełni rolę kapitanki drużyny.
Jedna z tych drużyn zmierzy się dziś z mistrzami. A nie będzie łatwo. Ci wygrali już trzy odcinki "Awantury o kasę", co pokazuje, że mimo młodego wieku świetnie radzą sobie z licytacją, ryzykiem i pytaniami przygotowanymi przez Krzysztofa Ibisza. Do tej pory zgromadzili 131 tysięcy 900 złotych.
To pytanie rozstrzygnęło pierwszą rundę
Wybór kategorii był szeroki - od kuchni, przez astronomię, po czasy współczesne. Jedno z ciekawych pytań, dotyczące kosmosu, mogliśmy usłyszeć już na samym początku.
Astronomowie klasyfikują obserwowane galaktyki na podstawie ich kształtu. Jakiego typu jest nasza Galaktyka, zwana Drogą Mleczną?
I choć astronomiczne pytanie jest ciekawe, to pula do zgarnięcia była niewielka. Prawdziwa batalia stoczyła się kilka pytań później, kiedy zostały już tylko dwie drużyny, a ta, która zwyciężyła licytację dostała pytanie z matematyki. I to nawet warte nie "piątkę" czy "szóstkę", ale 22 tysiące 900 złotych.
Taka wygrana byłaby praktycznie pewnym wstępem do finału. Ale porażka to wyjście ze studia z niczym. Czy udało się? Tego dowiecie się włączając "Awanturę o kasę" na Polsacie w sobotę o 17.30. A jak brzmiało pytanie?
W koszu jest 100 szt. owoców, z tego 99% to jabłka, a reszta to gruszki. Ile jabłek trzeba wyjąć z kosza, żeby ich udział spadł do 98%?
Brzmi niepozornie, ale to właśnie takie zadania najczęściej sprawiają największy problem. Czy tym razem udało się znaleźć właściwe rozwiązanie? Tego dowiecie się, włączając Polsat w sobotę o 17:30.
Finał bez chwili wytchnienia
Początek finału mógł sprawiać wrażenie spokojnego, wręcz zachowawczego. Można było odnieść wrażenie, że zwycięska drużyna gra ostrożnie i próbuje przeczekać napór mistrzów. Szybko jednak okazało się, że to tylko pozory.
Z każdą kolejną rundą rosły stawki, pojawiały się coraz większe pule, a Krzysztof Ibisz dorzucał do gry dodatkową gotówkę, podkręcając tempo rywalizacji. W tle znów pojawiła się matematyka - i kolejne pytanie, które mogło przesądzić o wyniku całego odcinka.
Czy tym razem ktoś znalazł sposób na mistrzów?








