Live Nation i Ticketmaster zawyżali ceny biletów. Zapadł historyczny werdykt
Zapadł przełomowy werdykt ws. Live Nation i Ticketmaster. W środę (15 kwietnia) federalna ława przysięgłych w Nowym Jorku uznała, że największy organizator imprez i dystrybutor biletów posiadają nielegalny monopol. Orzeczono, że gigant tłumił konkurencję i zawyżał opłaty za bilety, działając na szkodę fanów i artystów. Choć przysięgli oszacowali straty konsumentów, ostateczne kary oraz ewentualny nakaz podziału korporacji zostaną określone w kolejnej fazie postępowania. Firma zapowiada apelację, jednak prokuratorzy stanowi już teraz ogłaszają historyczne zwycięstwo nad rynkowym molochem.

W skrócie
- Federalna ława przysięgłych w Nowym Jorku uznała Live Nation i Ticketmaster za winnych posiadania nielegalnego monopolu oraz tłumienia konkurencji.
- W procesie ujawniono kontrowersyjne komunikaty pracowników firmy, a prokuratorzy oszacowali średnie przepłaty za bilety na 1,72 dolara w latach 2020-2024.
- Live Nation zadeklarował odwołanie od werdyktu i wskazał, że końcowe sankcje będą ustalone w kolejnej fazie procesu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Poważne zarzuty wobec Live Nation i Ticketmaster
Live Nation, globalny lider branży rozrywkowej i właściciel platformy biletowej Ticketmaster, od lat spotyka się z oskarżeniami m.in. o praktyki monopolowe, wysokie ceny biletów i narzucanie opłat dodatkowych, złe traktowanie fanów czy ograniczanie możliwości zwrotu biletów. Organizator imprez masowych i koncertów znalazł się pod lupą nie tylko władz USA, ale również polskiego UOKiK. Urząd postawił firmie zarzuty związane z naruszaniem interesów konsumentów. Chodzi zwłaszcza o kontrowersyjny zakaz wnoszenia podręcznych torebek oraz mało przejrzyste zasady zwrotu kosztów za odwołane koncerty. Damskie torebki zostały potraktowane jako nadmiarowy bagaż, co zmusza fanów do korzystania z płatnych depozytów.
Na firmę sypią się też skargi ze strony uczestników imprez. W marcu tego roku wypłynęły wiadomości pracowników Live Nation, w których drwili oni z fanów, określając ich jako "naiwnych" oraz chwalili się wysokimi opłatami. Ben Baker i Jeff Weinhold w prywatnych rozmowach na Slacku nazywali fanów "tak głupimi", przyznali, że "prawie żal im wykorzystywać" klientów, a także sami nazwali ceny biletów "skandalicznymi". Polacy z kolei narzekali na zawyżane ceny biletów. Niejednokrotnie wejściówki na koncerty tych samych artystów w bogatszych krajach Europy Zachodniej okazywały się tańsze.
Zdecydowane kroki wobec organizatora wydarzeń i jego firmy biletowej podjął Sąd Federalny dla Południowego Okręgu Nowego Jorku (U.S. District Court for the Southern District of New York) z siedzibą na Manhattanie. Rozprawie przewodniczył sędzia Arun Subramanian, który po uznaniu przez ławę przysięgłych winy Live Nation będzie teraz decydował o wymiarze kar i ewentualnych nakazach, takich jak przymusowa sprzedaż Ticketmastera. Jaki dokładnie zapadł werdykt?
Monopolista na rynku eventów na żywo usłyszał druzgocący werdykt
Federalna ława przysięgłych na Manhattanie wydała przełomowy werdykt, uznając giganta branży rozrywkowej Live Nation oraz jego spółkę zależną Ticketmaster za winnych stosowania praktyk monopolistycznych. W środę (15 kwietnia 2026), po trwającym 6 tygodni procesie cywilnym i 4 dniach narad przysięgli potwierdzili zarzuty o tłumienie konkurencji i nadużywaniu swojej dominującej pozycji na rynku eventów na żywo. Decyzja ta wieńczy starania koalicji prokuratorów generalnych z 39 stanów oraz Dystryktu Kolumbii, którzy oskarżyli amerykańską korporację o kontrolowanie niemal każdego aspektu biznesu muzycznego ze szkodą dla fanów, artystów i właścicieli obiektów.
Ten historyczny werdykt postrzegany jest jako potężne uderzenie w wizerunek firmy, jednak fani nie powinni spodziewać się natychmiastowego spadku cen biletów czy zniesienia dodatkowych opłat. Sędzia okręgowy Arun Subramanian poprowadzi teraz drugi etap procesu, który ma określić konkretne nakazy. Brane są po uwagę radykalne rozwiązania, w tym potencjalny podział firmy lub nakaz sprzedaży części przedsiębiorstw, takich jak posiadane przez Live Nation obiekty. Eksperci prawni wyjaśniają, że choć werdykt ma charakter "trzęsienia ziemi" pod względem poczucia sprawiedliwości społecznej, to wdrożenie zmian strukturalnych, które realnie wpłyną na portfele konsumentów, może zająć wiele czasu.
"W obliczu słabnącej skuteczności egzekwowania przepisów antymonopolowych przez administrację Trumpa werdykt ten pokazuje, jak daleko stany mogą się posunąć, by chronić naszych mieszkańców przed wielkimi korporacjami, które używają swojej potęgi, by nielegalnie podnosić ceny i zdzierać z Amerykanów" - podsumował Prokurator Generalny Kalifornii, Rob Bonta. Choć jest on demokratą, podkreślił dumę z dokonań koalicji prokuratorów zarówno z "niebieskich", jak i "czerwonych" stanów, która pracowała ponad politycznymi podziałami, aby "chronić naszych konsumentów, firmy i gospodarkę stanów przed nielegalnymi działaniami Live Nation".
Wielomilionowe odszkodowania i możliwy podział. Oskarżony zapowiada apelację
W trakcie procesu ujawniono szereg nieznanych wcześniej szerzej, kontrowersyjnych informacji, w tym wspomniane wewnętrzne wiadomości pracowników. CEO Live Nation Entertainment, Michael Rapino, był zmuszony tłumaczyć się m.in. z chaosu przy sprzedaży biletów na trasę Taylor Swift w 2022 roku, za co obwinił ataki hakerskie. Ponadto strona skarżąca wykazała, że Ticketmaster kontroluje obecnie 86% rynku koncertowego i 73% całego rynku biletów, wliczając w to wydarzenia sportowe, co daje korporacji miażdżącą przewagę nad jakimkolwiek rywalem. Warto odnotować, że osobne postępowanie w jego sprawie prowadzi także Federalna Komisja Handlu (FTC), która zarzuca mu nieuczciwe praktyki przy odsprzedaży biletów.
Przysięgli oszacowali, że w wyniku monopolistycznych działań giganta klienci w 22 stanach przepłacali średnio 1,72 dolara za bilet w latach 2020-2024. Live Nation wylicza, że dotyczy to około 20% wszystkich sprzedanych biletów w 257 obiektach, co według spółki przełoży się na odszkodowania w wysokości co najwyżej 150 mln dolarów. Kwota ta zostanie jednak prawdopodobnie potrojona zgodnie z przepisami antymonopolowymi w Stanach Zjednoczonych. Firma już wcześniej zabezpieczyła 280 mln dolarów na poczet roszczeń w ramach ugody z Departamentem Sprawiedliwości (DOJ), którą zawarto niespodziewanie w drugim tygodniu procesu.
15 kwietnia Live Nation opublikował oświadczenie, w którym zapowiada stanowczą walkę o zmianę werdyktu, planując odwołania od wszelkich niekorzystnych orzeczeń. "Werdykt ławy przysięgłych nie jest ostatecznym słowem w tej sprawie" - przypomina korporacja i tłumaczy, że jej sukces rynkowy wynika z jakości usług, a nie z łamania prawa.
Przedstawiciele firmy twierdzą też, że ostateczne ceny biletów ustalają artyści i obiekty, a nie dystrybutor. Spółka liczy na to, że ostateczne sankcje nałożone przez sędziego nie wykroczą poza ramy wcześniejszego porozumienia z resortem sprawiedliwości, które zakładało m.in. dopuszczenie konkurentów do sprzedaży biletów na wybrane wydarzenia Live Nation oraz ograniczenie opłat serwisowych w niektórych obiektach do 15%.










