Miał tysiące mrówek w bagażu. Przemytnik do więzienia
Kenijski sąd skazał obywatela Chin na rok więzienia i grzywnę w wysokości 1 mln szylingów (ok. 7,7 tys. dolarów) za próbę przemytu ponad 2200 żywych mrówek poza granice kraju. Sprawa jest kolejnym sygnałem rosnącego problemu nielegalnego handlu owadami, który zyskuje na znaczeniu w globalnym biopiractwie.

Zhang Kequn został zatrzymany na międzynarodowym lotnisku w Nairobi, gdzie w jego bagażu odkryto tysiące mrówek przechowywanych w probówkach. Wśród nich znajdowały się także cenne okazy gatunku Messor cephalotes, poszukiwane przez kolekcjonerów. Bo choć może to brzmieć zaskakująco, mrówki stały się towarem o wysokiej wartości.
Mrówki za setki dolarów sztuka
Trafiają głównie na rynki w Chinach, USA i Europie, gdzie są hodowane jako zwierzęta domowe - pojedyncze okazy mogą osiągać cenę nawet około 100 dolarów. Hodowcy utrzymują kolonie w specjalnych, przezroczystych formikariach, które umożliwiają obserwację złożonych struktur społecznych i zachowań tych owadów. Sędzia Irene Gichobi nie miała więc wątpliwości co do konieczności zdecydowanej reakcji:
Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę przypadków handlu dużymi ilościami mrówek ogrodowych oraz negatywne skutki ekologiczne masowego ich pozyskiwania, konieczne jest zastosowanie surowej kary odstraszającej
Rosnący globalny problem
Sąd zwrócił również uwagę na brak skruchy ze strony oskarżonego, który po odbyciu kary ma zostać deportowany do swojego kraju. Śledczy łączą sprawę z szerszą siatką handlu dziką fauną, w postępowaniu pojawia się także Kenijczyk Charles Mwangi, oskarżony o dostarczanie mrówek przemytnikom - mężczyzna nie przyznał się do winy, a jego proces wciąż trwa.
To nie pierwszy przypadek takiego przemytu, w ubiegłym roku czterech mężczyzn zostało ukaranych za próbę przemytu tysięcy mrówek, a wcześniej zatrzymano także dwóch belgijskich nastolatków posiadających niemal 5 tysięcy owadów. Eksperci podkreślają, że przypadki te pokazują wyraźną zmianę w charakterze nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami. Coraz częściej zamiast dużych i rozpoznawalnych gatunków, jak słonie, przemytnicy skupiają się na mniej oczywistych organizmach, ale równie cennych na czarnym rynku.
Choć handel mrówkami może wydawać się mniej groźny niż przemyt dużych zwierząt, jego skutki ekologiczne mogą być poważne. Masowe pozyskiwanie owadów z naturalnego środowiska zaburza lokalne ekosystemy i może prowadzić do długofalowych konsekwencji dla bioróżnorodności.
Przypadek z Polski
Dodajmy też, że to już kolejna głośna w ostatnich dniach sprawa przemytu, bo wystarczy tylko przypomnieć, że nie dalej jak tydzień temu funkcjonariusze mazowieckiej Krajowej Administracji Skarbowej udaremnili przemyt niemal 1,5 tony rafy koralowej z ponad tysiącem żywych organizmów.
Przesyłka z Indonezji została zatrzymana na lotnisku Chopina w Warszawie, a jej zawartość - w tym chronione na mocy konwencji CITES koralowce rafotwórcze - wymagała natychmiastowej interwencji ze względu na złe warunki transportu. Zwierzęta, narażone na niedotlenienie, brak światła i wahania temperatury, trafiły jeszcze tego samego dnia do Orientarium w Łodzi, gdzie rozpoczęto ich ratowanie i proces regeneracji.










