Źródłem pożaru okazał się powerbank przewożony w bagażu podręcznym pasażera. Nagrania wykonane przez pasażerów pokazują, jak załoga otwiera schowek nad siedzeniami, z którego wydobywają się płomienie i gęsty dym. Część podróżnych odruchowo zaczęła oddalać się od miejsca pożaru, jednak stewardzi szybko przystąpili do gaszenia ognia.
Ogień w schowku bagażowym
Po chwili do samolotu weszli również strażacy lotniskowi, na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, a maszyna doznała jedynie niewielkich uszkodzeń spowodowanych zadymieniem. Jeden z pasażerów relacjonował chińskim mediom, że początkowo sądził, iż pali się zewnętrzna część samolotu. Dopiero po chwili zauważył płomienie wydobywające się z luku bagażowego nad głowami podróżnych.
Załoga przez cały czas zachowywała spokój i instruowała pasażerów, aby nie wpadali w panikę. Nie da się jednak ukryć, że sytuacja byłaby znacznie poważniejsza, gdyby samolot znajdował się nie na płycie lotniska, ale w powietrzu - w takich okolicznościach pilot mógłby zostać zmuszony do awaryjnego lądowania.
Coraz więcej ograniczeń dla powerbanków
Pożary akumulatorów litowo-jonowych należą do największych zagrożeń pożarowych w lotnictwie cywilnym. Z tego powodu większość linii lotniczych zabrania przewożenia powerbanków w bagażu rejestrowanym i wymaga, aby znajdowały się one w kabinie pasażerskiej.
Coraz więcej przewoźników idzie jednak o krok dalej i zakazuje umieszczania ich w schowkach nad głowami, ponieważ w razie zapłonu załoga ma wtedy utrudniony dostęp do źródła ognia.
W Chinach przepisy dotyczące przewożenia powerbanków zostały zaostrzone już w ubiegłym roku po serii podobnych incydentów. Na pokład można wnosić wyłącznie urządzenia posiadające wymagane certyfikaty bezpieczeństwa, a przewoźnicy zabraniają korzystania z nich do ładowania innych urządzeń podczas lotu.












