Reklama

Przywracając prywatność w sieci. Rozmowa z Pawłem Makowskim, twórcą Usecrypt

"Usecrypt jest nowym stylem myślenia technologicznego, który stoi po stronie użytkownika a nie firm" /Paweł Makowski /archiwum prywatne

Reklama

Paweł Makowski działa w świecie biznesu od ponad dwóch dekad. Zaczął od prowadzenia restauracji i sprzedaży zdrowej żywności, aż znalazł swoje miejsce w dziedzinie nowych technologii. Jego najnowsze dzieło to Usecrypt, narzędzie do bezpiecznej komunikacji, które prywatność użytkownika stawia ponad wszystko. Niektórzy nazywają go „polskim Stevem Jobsem”. Jaki jest naprawdę Paweł Makowski i na czym polega sekret Usecrypt?

Jakub Zygmunt, Geekweek Interia: Czym jest Usecrypt? Jeśli w kilku słowach miałby pan to określić. 

Paweł Makowski: Usecrypt jest nowym stylem myślenia technologicznego, który stoi po stronie użytkownika a nie firm, które próbują nam, użytkownikom, sprzedać kolejną rzecz, której nie potrzebujemy. Zakładam, że nie spodziewał się pan takiej odpowiedzi. 

- Przyznam, że nie. Usecrypt stawia na prywatność w myśl hasła "Bringing privacy back" (tłum. przywracając prywatność). Ostatnio nawet Mark Zuckerberg obiecał, że będzie dbać o prywatność użytkowników jego aplikacji. Czy nie powinniśmy być zatem spokojni o nasze dane? 

Reklama

- Niestety jako użytkownicy daliśmy się oszukać trochę naszą próżnością oraz bezkresnym zaufaniem w to, że komunikatory, z których korzystamy, są darmowe i chronią naszą prywatność. Firmy takie jak Facebook czy WhatsApp, które posiadają nawet 2,5 miliarda użytkowników, wykorzystują fakt, że umieszczamy w ich aplikacjach nasze zdjęcia, tajemnice, przemyślenia, momenty z życia. 

- Uwierzyliśmy, że to wszystko może być za darmo. 

- Tak. Staliśmy się produktem w rękach gigantów technologicznych. Nie zwracamy już na to uwagi. Produktem, który sprzedajemy są nasze zachowania. Teraz na podstawie naszych przyzwyczajeń, które zdradzamy tym firmom, są one w stanie programować nasze zachowania, podstawiając nam odpowiedniego rodzaju treści, żeby zmieniać nasze zdanie lub wywoływać konkretną opinię na dowolny temat. Przestaliśmy analizować, jakie są źródła pochodzenia treści, które czytamy i oglądamy. 

- Tych treści również jest tak dużo, że coraz częściej ludzie zaczynają się "wylogowywać z internetu". 

- Wszyscy chcą zwolnić. Po części na tym polega moja “krucjata", aby zacząć mówić o tych wszystkich kwestiach wprost. W związku z tym spotyka mnie teraz ogromny hejt ze strony różnych pseudoekspertów. 

- Zatem w jaki sposób Usecrypt chroni użytkowników? 

- Usecrypt jako zdecentralizowana nowa sieć telekomunikacyjna polega na tym, że użytkownicy nie są w niej przedmiotem, a podmiotem. Stworzyliśmy komunikator, który sprawdza, czy nie ma w naszym telefonie podsłuchu. Mamy na to cztery patenty europejskie i jeden amerykański. Powstała skrzynka pocztowa, które eliminuje wszystkich “niewidzialnych pośredników" pomiędzy nadawcą a adresatem. Załączniki do maili mogą być dowolnej wielkości. 

- Jak się okazuje, za korzystanie z Usecrypt musimy zapłacić. 

- Tak, ale dzięki temu w styczniu, kiedy zostaną wypuszczone tokeny, te 65 złotych, które użytkownik zapłaci, będą zwrócone właśnie w tej formie. Korzystający z Usecrypt stanie się fundatorem, swego rodzaju akcjonariuszem firmy.  

- Na co będziemy mogli wydać te tokeny? 

- Kiedy pojawimy się na giełdzie, pojawi się m.in. możliwość przekonwertowania tokenów na akcje. Idea jest taka, że oddajemy w ręce użytkowników technologię, która im ma służyć, ale również aby mogli oni współuczestniczyć we wzroście wartości firmy. 

- Dla kogo jest Usecrypt? W jaki sposób przekona pan tysiące osób, aby korzystały właśnie z tego komunikatora? 

- Jest już prawie pół miliona osób, które korzystają z Usecrypt. Zachęcamy ludzi świadomych. Nie kierujemy swojej oferty do każdego przeciętnego użytkownika internetu. Jeszcze to nie wybrzmiało, ale jesteśmy firmą amerykańską, ale w naszej załodze są Żydzi, Amerykanie, Francuzi, Niemcy. Dla nas jednak narodowość nie ma żadnego znaczenia, poglądy polityczne czy religia także. Opieramy swoje wartości na miłości, wolności, równości, sprawiedliwości, które przyświecały humanizmowi na jego samym początku. 

- I na takich wartościach oparte będzie również pierwsze na świecie cyfrowe państwo, które za niedługo będziecie otwierać? 

- Cyfrowe państwo będzie bez metek narodowościowych, politycznych czy seksualnych. 

- A dokładnie? 

- Użytkownicy dostaną nowy rodzaj telekomunikacji. To będzie nowy typ rozrywki. Już teraz otwarliśmy platformę streamingową, na której m.in. swoje warsztaty motywacyjne publikuje Doda. Ponadto powstanie paszport cyfrowy, który będzie w formie NFT z unikalnym numerem pełniącym rolę podpisów elektronicznych i dojącym dostęp do wielu usług. W państwie cyfrowym obowiązywać będzie nawet konstytucja, która w punktach będzie głosić, że jesteśmy osobami, które nie chcą nikogo oceniać. 

- Zostawmy na chwilę temat Usecrypt. Pana kariera zawodowa była pełna zakrętów. Od 12 roku życia pracował pan fizycznie, a przygodę z biznesem zaczął od branży gastronomicznej. 

- Mój ojciec jest stolarzem od ponad 40 lat i od małego przyglądałem się tej fizycznej pracy. Wówczas nie mówiło się o tym w kategorii biznesu. Po prostu się pracowało. Następnie podczas studiów na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie razem z bratem i kolegą otworzyliśmy restaurację. Chociaż raczej to było coś w rodzaju stołówki lub baru. Podczas pierwszego miesiąca wydawaliśmy 450 posiłków dziennie. Miejsce działało 7 dni w tygodniu. Potem był Polski Błonnik, czyli firma, którą sprzedałem potem do spółki córki Bakallandu. Ona pomagała ludziom, którzy mieli zaparcia i po prostu potrzebowali błonnika. 

- W jaki sposób od gastronomii przeszedł pan do nowych technologii? 

- Pięć lub sześć lat temu słuchałem dokumentu o cyberbezpieczeństwie. Zrozumiałem, że jeśli kilkaset lub nawet kilka tysięcy osób pracujących u operatorów skrzynek pocztowych ma dostęp do mojej korespondencji, to nie ma mowy tu o żadnych bezpieczeństwie. Początek był taki, że kolejnego dnia wziąłem kartkę, poszedłem do kilku osób znających się na IT i zaczęliśmy projektować Usecrypt. Przygotowania nad ruszeniem całości trwały trzy lata.

- Niektórzy nazywają Pawła Makowskiego “polskim Stevem Jobsem". Jak reaguje pan na te słowa? 

- Nie wiem, co mam myśleć na ten temat. Przypominanie o tym, co mówił Steve Jobs, o człowieku i jego potrzebach oraz tym, że technologia ma być tylko narzędziem, jest dla mnie bardzo ważne. Jobs nie miał w sobie chciwości. Dla niego finanse nie pełniły żadnej roli. Jego hasłem było “think different", czyli "myśl inaczej". Każdy z użytkowników Usecrypt jest trochę Stevem Jobsem, bo zakładamy, że pomyślał inaczej niż reszta. Nie chciałbym także, żeby ktoś myślał o mnie, jako twarzy Usecrypt - ja jestem tutaj tylko na chwilę, aby zakomunikować i pokazać, że można inaczej.  

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: paweł makowski | usecrypt | prywatność w sieci

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy