Stadion olimpijski budzi kontrowersje. Setki drzew pod topór?
Australia zbuduje ogromny stadion za ponad 2 miliardy dolarów. Choć architekci zrobili wszystko, żeby nawiązywał do australijskiej architektury, to nie udało się uniknąć kontrowersji.

Brisbane, gospodarz igrzysk olimpijskich w 2032 roku, pokazało projekt stadionu, który już na etapie wizualizacji stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych obiektów sportowych ostatnich lat. Obiekt o wartości 2,3 miliarda dolarów amerykańskich ma stanąć w Victoria Park, rozległym terenie zieleni tuż na północ od centrum miasta. Architekci z pracowni Cox Architecture i Hassell zaproponowali formę inspirowaną lokalnym budownictwem mieszkaniowym, tzw. "Queenslanderami", czyli drewnianymi domami na podwyższeniu, z charakterystycznymi werandami okalającymi bryłę.
Lucy O'Driscoll z Hassell tłumaczyła, że inspiracją były domy, w których granica między wnętrzem a ogrodem niemal się zaciera.
- Ludzie naprawdę lubią przebywać w takich przestrzeniach. Chcieliśmy więc przełożyć to na stadion, zdejmując fasadę, budując mniej i pozwalając, by obiekt oddychał - mówiła.
Ambitny projekt ma zająć tereny chronione
Najbardziej rozpoznawalnym elementem projektu jest otaczająca stadion piesza platforma, nawiązująca do werandy jako przestrzeni pomiędzy wnętrzem a przestrzenią zewnętrzną. Obiekt na 63 tysiące widzów ma być otwarty, przewiewny i dostosowany do wilgotnego, subtropikalnego klimatu Queensland.
Nowy stadion ma gościć ceremonie otwarcia i zamknięcia igrzysk oraz zawody lekkoatletyczne i paraolimpijskie. Problemem jest jednak lokalizacja. Victoria Park figuruje na liście terenów chronionych, a według wczesnych analiz stadion zajmie od 12 do 13 procent jego powierzchni. Krytycy wskazują, że skala ingerencji może być znacznie większa, a podczas budowy znikną setki drzew.
To marketingowy trik, by przekonać ludzi, że ucierpi tylko mały fragment parku. Te obrazy sprzedają fantazję. Rzeczywistość Victoria Park jest znacznie wspanialsza.
Zobacz również:
Przedstawiciele władz stanowych odpierają zarzuty, argumentując, że obiekt zwiększy dostępność zieleni i przyciągnie mieszkańców. Stephen Conry z GIICA przekonywał, że projekt "maksymalizuje wykorzystanie terenów zielonych", a sam stadion stanie się impulsem do lepszego połączenia parku z miastem. Architekci podkreślają także aspekt "dziedzictwa". Zaś po igrzyskach arena ma służyć futbolowi australijskiemu i krykietowi, więc nie będzie to obiekt jednorazowy.
Budowa ma ruszyć jeszcze w tym roku, a zakończenie planowane jest na rok 2031.
Źródło: CNN









