Temu sprzedawało niebezpieczne produkty w UE. Musi zapłacić rekordową karę
Komisja Europejska nałożyła rekordowe 200 mln euro kary na chińską platformę Temu za łamanie Aktu o usługach cyfrowych. Unijne śledztwo i zakupy testowe wykazały, że serwis nie potrafił powstrzymać sprzedaży niebezpiecznych towarów, w tym toksycznych zabawek dla dzieci i ładowarek grożących pożarem. Urzędnicy uznali audyt bezpieczeństwa firmy za nierzetelny, a algorytmy za potęgujące ryzyko. Z serwisu korzysta 130 mln Europejczyków. Temu uważa karę za nieproporcjonalną i twierdzi, że poprawiło już systemy, jednak do 28 sierpnia musi przedstawić plan naprawczy pod groźbą kolejnych sankcji.

W skrócie
- Komisja Europejska nałożyła na platformę Temu karę 200 mln euro za nieprzestrzeganie Aktu o usługach cyfrowych i niewystarczającą ochronę przed sprzedażą niebezpiecznych produktów.
- Śledztwo Komisji wykazało, że Temu oferowało w Europie towary zagrażające zdrowiu, takie jak toksyczne zabawki oraz wadliwe ładowarki, a system audytu bezpieczeństwa serwisu uznano za nierzetelny.
- Temu sprzeciwia się decyzji i uważa karę za nieproporcjonalną, jednocześnie musi przygotować plan naprawczy do 28 sierpnia 2026 roku pod groźbą kolejnych sankcji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Temu ukarane rekordową grzywną za sprzedaż niebezpiecznych produktów w UE
Komisja Europejska nałożyła ogromną karę finansową na platformę zakupową Temu. Chiński serwis e-commerce musi zapłacić 200 mln euro za niedopełnienie obowiązków związanych z blokowaniem sprzedaży nielegalnych i niebezpiecznych towarów. Jest to druga i zarazem najwyższa w historii kara wymierzona na podstawie unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA).
Kara ta jest efektem trwającego 19 miesięcy śledztwa, z którego wynika, że konsumenci w Unii Europejskiej są w bardzo wysokim stopniu narażeni na kontakt z produktami zagrażającymi ich zdrowiu i życiu. Przeprowadzone na zlecenie Brukseli tajne zakupy testowe wykazały obecność niebezpiecznych ładowarek elektrycznych grożących pożarem lub porażeniem prądem, a także zabawek dla niemowląt, które zawierały toksyczne chemikalia i stwarzały ryzyko zadławienia z powodu odpadających elementów.
Organizacje konsumenckie już wcześniej alarmowały o zbyt długich łańcuszkach do smoczków mogących doprowadzić do uduszenia, odzieży z toksycznymi substancjami oraz biżuterii zanieczyszczonej metalami ciężkimi - o czym informowaliśmy szczegółowo w Interii GeekWeek.
Unijni urzędnicy ostro skrytykowali chińską platformę za wadliwy system oceny ryzyka z 2024 r. Wykazali oni, że Temu oparło swoje analizy na ogólnych danych dla całego sektora zamiast na realiach własnego serwisu, zaniżając przy tym rażąco skalę zagrożeń. Dodatkowo eksperci z Brukseli zarzucili firmie, że algorytmy rekomendacji oraz programy promocyjne z udziałem influencerów mogły wręcz potęgować rozprzestrzenianie się nielegalnych ofert. Sytuacja jest o tyle poważna, że z aplikacji korzysta obecnie 130 mln obywateli Europy, co stanowi niemal 1/3 populacji Unii Europejskiej.
Komisja Europejska nie zostawiła na chińskim gigancie suchej nitki
Do sprawy odniosła się Henna Virkkunen, wiceprzewodnicząca wykonawcza Komisji Europejskiej ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji, nie zostawiając na chińskim gigancie suchej nitki.
"Ocena ryzyka Temu bagatelizuje realne zagrożenia, jest mało konkretna, nie opiera się na twardych dowodach i nie jest kompleksowa. Pozostawia ona organy regulacyjne, użytkowników oraz opinię publiczną w niewiedzy co do rzeczywistej skali potencjalnych szkód, jakie mogą wywołać nielegalne produkty sprzedawane na Temu. Teraz nadszedł czas, by Temu dostosowało się do reguł prawa" - skrytykowała w oficjalnym oświadczeniu.
Kara - choć ogromna - stanowi jedynie niewielki ułamek (ok. 0,37 proc.) globalnych przychodów właściciela Temu, międzynarodowego koncernu PDD Holdings, które w 2024 r. wyniosły 54 mld dolarów, na co składały się również wpływy z chińskiej platformy Pinduoduo. Przepisy DSA pozwalają na nałożenie grzywny sięgającej nawet 6 proc. światowego obrotu. Komisja Europejska zaznacza jednak, że obecna sankcja jest proporcjonalna do skali przewinień, a dochodzenia w innych sprawach - dotyczących m.in. uzależniającego projektowania interfejsu czy blokowania dostępu do danych dla badaczy - nadal się toczą.
Chińska platforma musi przedstawić plan naprawczy. Może się odwoływać
Przedstawiciele Temu ogłosili, że sprzeciwiają się decyzji regulatorów, dokładnie ją analizują i rozważają odwołanie. Przedsiębiorstwo tłumaczy ponadto, że zarzuty dotyczą audytu z 2024 r. i nie odnoszą się do obecnego stanu bezpieczeństwa na platformie, jako że od tamtego czasu wdrożono już szereg poprawek.
"Temu szanuje założenia Aktu o usługach cyfrowych oraz potrzebę jaśniejszych, spójniejszych reguł dla cyfrowej ekonomii. Nie zgadzamy się jednakże z decyzją Komisji Europejskiej i uważamy nałożoną karę za nieproporcjonalną" - przekazał rzecznik Temu.
Zgodnie z procedurą prawną Temu ma teraz czas do 28 sierpnia 2026 r. na przedstawienie oficjalnego planu naprawczego. Następnie unijne organy regulacyjne ocenią dokument i podejmą ostateczną decyzję dotyczącą harmonogramu zmian. Jeśli platforma nie dostosuje się do wytycznych, Komisja Europejska będzie mogła nakładać na nią kolejne, okresowe kary finansowe.











