Walczyli dzielnie o lożę mistrzów. Ale czy uda się ją obronić?
W "Awanturze o kasę" znów nie zabraknie emocji - nowa grupa niebieskich mistrzów stanie przed trudnym zadaniem obrony swojej pozycji. Wśród konkurentów pojawią się szkolni przyjaciele i doświadczeni gracze z Wielkopolski, a rywalizacja w atrakcyjnych kategoriach i dynamiczna licytacja zapowiadają niespodziewane zwroty akcji. Finał rozstrzygnie odważne pytanie o miłość, które zdecyduje o losie zwycięzców.

Wszystko już było? Nic podobnego. Takiej "Awantury o kasę", jaka będzie dzisiaj, nie było jeszcze nigdy. Bo ta żywiołowa gra jest za każdym razem inna
I nie sposób się z nim nie zgodzić patrząc, na przebieg kultowego teleturnieju Polsatu. Poprzedni mistrzowie wydawali się nie do ruszenia. Jednak w swoim szóstym odcinku noga im się powinęła, a ich miejsce zajęła drużyna kobiet, przyjaciółek z pracy z Ostrowa Wielkopolskiego. Jednak szybko oddały pałeczkę dynamicznej grupie niebieskiej.
Trzeba przyznać, że grupa niebieska wyróżniała się od samego początku. Zwłaszcza ich pełna energii kapitanka, która widocznie od pierwszych minut programu widziała swoją drużynę w czarnych togach. Gdy Krzysztof Ibisz wspomniał o ogromnej wygranej pięciokrotnych mistrzów - przeszło 200 tysięcy złotych - Pani Paulina od razu skomentowała: "to będziemy my".
I faktycznie, pewność licytacji ostatecznie doprowadziła niebieskich do zwycięstwa w odcinku. Ale czy uda się obronić ten tytuł? Zobaczcie już dzisiaj na Polsacie od 17.30.
W nowym odcinku zobaczymy grupę przyjaciół (i nie tylko) rywalizujących w barwie niebieskiej, kolegów szkolnych z Krosna, których oświetla barwa zielona. Żółci zaś to wielkopolscy miłośnicy quizów i pubquizów. Łączy ich jedno - chęć zajęcia loży mistrzów. A widać motywacja jest całkiem spora, bo licytacja w niedzielnym odcinku ruszyła z kopyta od samego początku.
A wśród kategorii tym razem mamy m.in. "weź, co chcesz", biologię, astronomię czy biologię. A pytania nie zawsze są łatwe, ale niekiedy duża dawka wiedzy i odrobina szczęścia pozwolą zgarnąć pulę.
Od "jeden na jeden" do "miłosnego" zakończenia finału
Rozgrywka zespołowa ułatwia zadanie, oferując przestrzeń na dyskusję oraz weryfikację posiadanych informacji w grupie. Dzięki temu gracze mogą wymieniać się kompetencjami, co stanowi stały element wstępu Krzysztofa Ibisza do teleturnieju.
Ale bywa, że los wskaże na kole kategorię "jeden na jeden". Wtedy gracze zostają sam na sam z przeciwnikiem i mogą polegać jedynie na sobie. Sam nigdy nie miałem okazji grać w teleturnieju, ale zdaję sobie sprawę, że może to być mega stresujący moment. No dobrze, tu można wykreślić kategorie, które są najmniej pożądane. Ale ten medal ma dwie strony - przeciwnik może wykreślić tę, w której druga strona czuje się mocna.
Finał, co wam zdradzę, zacznie się właśnie od tej kategorii. A kolejne, choć już wspólne, będą nie mniej ciekawe. Ale przecież o to właśnie chodzi, dzięki temu oglądając możemy się czegoś ciekawego dowiedzieć. I może nasze konto nie wzbogaci się nagle o dziesiątki tysięcy złotych, ale nasza wiedza wzrośnie, a to przecież jest bezcenne.
A jeśli dalej będziecie czuli niedosyt, to zapraszam was do Interii Geekweek, gdzie na co dzień dokładamy wszelkich starań, żeby przekazać naszym Czytelnikom najświeższe wiadomości ze świata nauki i technologii z domieszką lifestylu (ale quizy też mamy, i to prawdopodobnie najlepsze w całym polskim internecie - serio, musicie wypróbować).
Dzisiejszy odcinek zakończy się z miłością. Spokojnie, żadnych oświadczyn ani podobnych scen nie będzie. Pytanie o miłości rozstrzygnie jednak, czy mistrzowie zostają, czy oddają pałeczkę. Tyle wam powiem, a resztę już musicie sami zobaczyć..










