Na południu Sachalinu wojskowy Mi-8 wracający z rosyjską załogą z przedterminowego głosowania do Dumy Państwowej musiał awaryjnie usiąść na drodze. Maszyna zahaczyła wirnikiem o drzewa i zsunęła się do rowu. Na pokładzie znajdowało się osiem osób, w tym załoga, urzędnik komisji wyborczej i dziennikarze. Według oficjalnych informacji lokalnych władz, nikt nie zginął, ani nie został poważnie ranny. Załoga doznała jedynie stłuczeń różnych części ciała.
Do incydentu doszło w rejonie dolińskim, na drodze Jużno-Sachalińsk-Dolińsk, niedaleko lotniska Sokol i osady Takoye. Śmigłowiec wracał z przylądka Tierpienija w rejonie poronajskim, dokąd poleciał, by umożliwić głosowanie mieszkańcom trudno dostępnych miejscowości. Wybory do Dumy IX kadencji zaplanowano na 18-20 września. Tymczasem przedterminowe głosowanie w izolowanych punktach ruszyło już 30 sierpnia. Maszynę, należącą do 11. oddziału lotniczego z Chabarowska, udostępniło Ministerstwo Obrony.
Awaria rosyjskiego śmigłowca. Wylądował na drodze wśród aut
Na pokładzie było ośmioro ludzi, w tym trzech członków załogi, jeden pracownik aparatu sachalińskiej obwodowej komisji wyborczej i czterech dziennikarzy lokalnych stacji telewizyjnych. Przy podejściu do lotniska, śmigłowiec gwałtownie stracił wysokość. Pilot zdołał posadzić go na jezdni. Wirnik przeciął przydrożny pas drzew, maszynę obróciło i wsunęła się nosem w rów. Na kadłubie widać numer 72. W momencie przyziemienia, kierowcy zjechali na pobocze, nikt z uczestników ruchu nie ucierpiał, a żaden z samochodów nie został uszkodzony.
Komisja wyborcza Sachalinu i Kurylów podkreśliła, że lądowanie na jezdni udało się "dzięki profesjonalizmowi pilota". Jedna z pasażerek powiedziała, że do lotniska "trochę nie dolecieli". Na miejsce przyjechały pogotowie, MSCz i policja.
W śmigłowcu zabrakło paliwa
Przyczyna pozostaje niejasna. Lokalny portal ASTV.ru wstępnie wspominał o możliwej awarii układu hydraulicznego. Rosyjskie kanały lotnicze, przede wszystkim Fighterbomber Ilji Tumanowa, podały inną wersję. Otóż oba silniki miały zgasnąć z braku paliwa ok. 5 kilometrów przed lotniskiem.
Komentarz brzmiał krótko: "nie starczyło wiadra nafty". Tę hipotezę powtórzyły zagraniczne serwisy lotnicze. Oficjalne śledztwo jeszcze się nie zakończyło. Nagrania z wideorejestratorów obiegły sieć jeszcze tego samego dnia. Widać na nich maszynę lecącą tuż nad asfaltem, wirnik tnący gałęzie i końcówkę manewru w rowie. Uszkodzona została m.in. łopata wirnika. Nie ogłoszono, czy śmigłowiec wróci do służby i czy loty wyborcze na wyspie będą dalej wykonywane tym samym typem maszyny.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 97 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











