Do zdarzenia doszło podczas podejścia do lądowania lotu Delta 1568 z Pittsburgha. Maszyna wcześniej musiała na kilka godzin lądować w Chattanooga z powodu złej pogody i dopiero późnym wieczorem ponownie podeszła do lądowania w Atlancie. Z nagrań rozmów z wieżą kontroli lotów wynika, że pilot zauważył samolot wciąż znajdujący się w rejonie pasa startowego.
Czy ktoś jest na pasie?
Pilot przerwał lądowanie
Po odpowiedzi, że maszyna opuszcza już pas, załoga uznała jednak, że sytuacja jest zbyt ryzykowna i zdecydowała się wykonać procedurę go-around, czyli przerwać lądowanie i ponownie wznieść się w powietrze. W tym samym czasie z równoległego pasa wystartował inny samolot, a mianowicie Delta 2472 - kontroler nakazał obu załogom skręt w prawo i wznoszenie do wysokości 4000 stóp (ok. 1220 metrów), przez co trasy ich lotu zaczęły się przecinać.
Włączył się system TCAS
W obu kokpitach niemal natychmiast uruchomił się TCAS (Traffic Collision Avoidance System), czyli pokładowy system zapobiegania kolizjom. Monitoruje on położenie innych statków powietrznych wyposażonych w transpondery i w razie zagrożenia wydaje pilotom tzw. Resolution Advisories, czyli jednoznaczne polecenia wykonania manewrów unikowych.
Co istotne, wskazania TCAS mają pierwszeństwo przed instrukcjami kontrolera ruchu lotniczego i piloci są zobowiązani do ich wykonania - kontroler również nakazał obu samolotom oddalenie się od siebie. Według danych serwisu Flightradar24 w chwili największego zbliżenia maszyny dzieliło ok. 1800 stóp (ok. 550 metrów) w poziomie oraz 600 stóp (ok. 180 metrów) w pionie. Tym samym obydwie maszyny dzieliło w linii prostej około 580 metrów.
Nasi piloci są intensywnie szkoleni do radzenia sobie z takimi nietypowymi sytuacjami
I choć nie doszło do bezpośredniego zagrożenia zderzeniem, odległości te były mniejsze od standardowego minimum separacji stosowanego podczas lotów IFR, czyli takich, gdzie sterowanie i nawigacja odbywają się wyłącznie na podstawie przyrządów pokładowych, bez polegania na widoczności ziemi czy horyzontu.
W takich warunkach kontrolerzy dążą do utrzymania co najmniej 305 metrów separacji pionowej, a w rejonie lotniska zazwyczaj ok. 5,6 km separacji radarowej w poziomie. W niektórych fazach startu i lądowania przepisy dopuszczają mniejsze odległości, jednak analizą tego, czy w Atlancie doszło do naruszenia obowiązujących procedur, zajmie się Federalna Administracja Lotnictwa (FAA).











