Problemy Boeinga zdają się nie mieć końca, w ostatnich latach producent nieustannie mierzy się z kolejnymi problemami dotyczącymi jakości i bezpieczeństwa swoich maszyn. Najpierw świat obiegły informacje o nieprawidłowościach ujawnionych przez sygnalistów, w tym Johna Barnetta, który przez lata oskarżał firmę o zaniedbania, a w 2024 roku zmarł w trakcie trwającego sporu z byłym pracodawcą.
Później głośnym echem odbiło się oderwanie panelu kadłuba w niemal nowym Boeingu 737 MAX 9 linii Alaska Airlines, które doprowadziło do rozhermetyzowania kabiny i uruchomiło szeroko zakrojone kontrole Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA). Audyty wykazały poważne uchybienia w procesach produkcyjnych Boeinga i jego głównego dostawcy, Spirit AeroSystems, a w kolejnych miesiącach pojawiały się następne incydenty oraz nowe zarzuty sygnalistów dotyczące jakości produkcji modeli 777 i 787 Dreamliner.
Boeing znowu na cenzurowanym
Teraz amerykański producent znów znalazł się pod lupą FAA, a wszystko przez wadliwie zamontowane fotele pasażerskie, które mogą zwiększać ryzyko obrażeń podczas awaryjnego lądowania, a nawet utrudnić ewakuację pasażerów. Projekt dyrektywy zdatności do lotu opublikowany przez agencję obejmuje 453 samoloty Boeing 737 MAX zarejestrowane w Stanach Zjednoczonych, które mają zostać obowiązkowo skontrolowane.
Jak informuje Reuters, urząd otrzymał zgłoszenie wskazujące, że część zespołów foteli pasażerskich mogła zostać nieprawidłowo zamontowana w prowadnicach znajdujących się w podłodze kabiny. Według agencji wadliwie zamocowane fotele mogą wysunąć się z prowadnic podczas silnych turbulencji, gwałtownych przeciążeń lub awaryjnego lądowania.
Fotele mogą spowodować obrażenia pasażerów i członków załogi podczas awaryjnego lądowania lub zablokować przejście i spowolnić ewakuację
Nawet 69 foteli do sprawdzenia w każdym samolocie
Każdy Boeing 737 MAX może mieć zamontowanych do 69 zespołów foteli wymagających sprawdzenia. FAA szacuje, że kontrola jednego z nich zajmie około godziny, a ewentualna naprawa kolejną godzinę. Co istotne, usunięcie usterki nie wymaga wymiany części, a przewoźnicy będą mogli prowadzić kontrole równolegle z udziałem kilku pracowników, co znacząco skróci czas przeglądu całego samolotu.
Na razie FAA nie określiła terminu, w którym linie lotnicze będą musiały przeprowadzić inspekcje i usunąć ewentualne nieprawidłowości. Warto jednak dodać, że Boeing już w grudniu 2025 roku przekazał operatorom wytyczne dotyczące możliwych nieprawidłowości w montażu foteli i jak przekazał jego rzecznik w oświadczeniu cytowanym przez Reutersa: "Popieramy decyzję FAA o uczynieniu tych wytycznych obowiązkowymi".
Tak czy inaczej, do sprawdzenia jest naprawdę wiele egzemplarzy, bo według danych firmy analitycznej IBA na świecie eksploatowanych jest obecnie blisko 2300 Boeingów 737 MAX, z czego 823 są zarejestrowane w USA. Oznacza to, że chociaż problem nie dotyczy wszystkich maszyn, to poza Stanami Zjednoczonymi w użyciu pozostaje ich jeszcze ok. 1500.












