Lotnisko nie ma paliwa, a loty będą coraz droższe. Jak to wygląda w Polsce?
Z powodu wojny w Iranie doszło do kryzysu energetycznego, w tym problemów z dostępnością paliwa, które coraz mocniej uderzają w europejską branżę lotniczą. W poniedziałek lotnisko Brindisi w Apulii we Włoszech ogłosiło całkowity brak nafty lotniczej (paliwa Jet-A1), co zmusiło władze portu do wydania oficjalnego komunikatu NOTAM i wstrzymania lotów cywilnych co najmniej do południa. Restrykcje wprowadzono też na innych włoskich lotniskach. Niedobory paliwa mogą zmusić przewoźników do odwołania lotów w sezonie wakacyjnym. A jak to wygląda w Polsce? Zapytaliśmy o to przedstawicieli lotnisk.

W skrócie
- Lotnisko Brindisi w Apulii ogłosiło całkowity brak nafty lotniczej, wydano komunikat NOTAM i wstrzymano loty cywilne co najmniej do południa 7 kwietnia.
- Na innych włoskich lotniskach, w tym w Pescarze i Reggio Calabria, wprowadzono limity dotyczące tankowania paliwa lotniczego, a łącznie sześć lotnisk działa w warunkach ograniczonej dostępności paliwa.
- Dyrektor generalny Ryanair ostrzegł, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał, mogą zostać odwołane wakacyjne loty z Europy. Implikacje mogą dosięgnąć też lotniska w Polsce.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wojna w Iranie. Droższe paliwo, niedobory i odwołane loty
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego tego roku, co doprowadziło go na skraj głębokiego kryzysu energetycznego i ograniczyło dostępność paliw mimo posiadanych przez ten kraj ogromnych zasobów naturalnych. Zniszczenia infrastruktury w wyniku działań wojennych w połączeniu z wieloletnimi sankcjami i brakiem inwestycji w modernizację rafinerii wymusiły na władzach wprowadzenie drastycznych planów oszczędnościowych. Teheran odpowiedział m.in. zamknięciem cieśniny Hormuz, "wąskiego gardła", przez które przepływało ponad 20 mln baryłek dziennie, czyli ok. 1/5 światowych dostaw.
Sytuacja ta odbija się szerokim echem na rynkach globalnych, gdzie lęk przed przerwaniem łańcuchów dostaw oraz niestabilność na Bliskim Wschodzie windują ceny energii i paliw na całym świecie. Przykładowo bilet z Polski do Barcelony w linii lotniczej Lufthansa zakupiony na początku marca kosztował 700 zł, a obecnie kosztuje już 1200 zł. Ponadto zniszczenie kluczowych węzłów rafineryjnych oraz blokady logistyczne doprowadziły do niemal całkowitego wyczerpania zapasów paliwa lotniczego (Jet A-1). Z jego niedoborami zmaga się właśnie lotnisko Brindisi w regionie Apulia w południowo-wschodnich Włoszech.
Port lotniczy ogłosił w poniedziałek całkowity brak nafty lotniczej i wydał komunikat NOTAM, według którego tankowanie paliwa typu Jet-A1 będzie niemożliwe co najmniej do południa 7 kwietnia. Przez ten czas wstrzymane są wszystkie loty cywilne, a jedynymi operacjami, dla których utrzymywana jest żelazna rezerwa paliwa, są loty państwowe, ratownicze oraz medyczne. Przewoźnicy komercyjni zostali wezwani do planowania rejsów w taki sposób, aby uzupełniać zapas paliwa na lotniskach poprzedzających lądowanie w Brindisi, co ma pozwolić na kontynuację podróży bez konieczności tankowania w lokalnym hubie.
Limity tankowania na włoskich lotniskach
Mimo drastycznych ograniczeń prezes Aeroporti di Puglia, Antonio Maria Vasile, uspokaja opinię publiczną, twierdząc, że nie ma powodów do alarmu ani ryzyka rychłego paraliżu komunikacyjnego. Szef lotniska wyjaśnił, że obecne niedobory w Brindisi wynikają w dużej mierze z faktu, iż port ten musiał obsłużyć znacznie więcej maszyn niż zazwyczaj. "Są to skutki pośrednie związane z problemami na innych lotniskach. Samoloty przylatujące z Mediolanu, Bolonii i Wenecji zatankowały w Brindisi, co znacznie zmniejszyło ich zapasy, które jednak zostaną uzupełnione" - przekonywał.
Niedobory paliwa we wspomnianych portach rozprzestrzeniły się także na inne obiekty. W Pescarze dostępna jest obecnie tylko jedna cysterna o pojemności 20 tys. litrów, a w Reggio Calabria wprowadzono limity tankowania do 3 tys. litrów na jeden samolot. Łącznie już 6 włoskich lotnisk operuje w warunkach ograniczonej dostępności paliwa, co bezpośrednio wiąże się z trudnościami dostawcy Air BP Italia.
"W tej chwili nie ma awarii paliwowej na lotniskach w Apulii. Sytuacja jest pod kontrolą, zwłaszcza w Brindisi, i nie ma powodu do obaw ani alarmu. Dostawy paliwa są regularne i nie ma ryzyka rychłego niedoboru" - dodał Vasile.
Wakacyjne loty z Europy mogą zostać odwołane
Główną przyczyną niedoborów paliwa lotniczego i wzrostu jego cen jest wspomniana eskalacja działań wojennych, która rozpoczęła się 28 lutego od ataku USA i Izraela na Iran. Odpowiedzią Teheranu była opisywana przez nas wcześniej w GeekWeeku blokada cieśniny Hormuz, przez którą przepływa blisko 20 proc. światowych zasobów ropy, oraz odrzucenie propozycji zawieszenia broni. W efekcie cena paliwa lotniczego wzrosła dwukrotnie, co stawia linie lotnicze w niezwykle trudnym położeniu przed zbliżającym się sezonem letnim.
Dyrektor generalny Ryanair, Michael O'Leary, ostrzegł, że jeśli konflikt nie zostanie zakończony, przewoźnicy mogą zostać zmuszeni do odwoływania lotów w miesiącach letnich. W jego ocenie najbardziej narażonym regionem w Europie jest obecnie Wielka Brytania, co wynika z silnej dominacji kapitału kuwejckiego w tamtejszym sektorze paliwowym. CEO podkreślił również wyzwania logistyczne: "Na Bliskim Wschodzie może być nadwyżka paliwa Jet A-1, ale wciąż trzeba ją dostarczyć do Europy, a my nie wiemy, kiedy to nastąpi".
Według ekspertów z firm Argus i Kpler poważne niedobory zagrażają większości krajów europejskich, a po Wielkiej Brytanii drugim krajem z największym deficytem paliwa lotniczego jest Francja. Analitycy prognozują, że przy trwającym nadal kryzysie najszybciej problemy odczuje Portugalia, a następnie Węgry, Dania, Włochy i Niemcy, podczas gdy Francja i Irlandia mają zapasy na około 8 miesięcy.
Fatih Biro, dyrektor Międzynarodowej Agencji Energetycznej, ostrzega z kolei, że kulminacja trudności nastąpi w Europie już na przełomie kwietnia i maja.
Czy kryzys paliwowy dosięgnie lotnictwo w Polsce?
Jako że obecny kryzys na Bliskim Wschodzie ma swoje globalne implikacje, to groźba uziemienia cywilnej floty i wstrzymania lotów międzynarodowych może jak najbardziej objąć Polskę. Zapytaliśmy o to przedstawicieli polskich lotnisk. Na chwilę obecną nie ma wyraźnych sygnałów, które świadczyłyby o bliskim zagrożeniu paraliżem na skalę podobną do tej w południowo-wschodnich Włoszech.
"W tej chwili nie mamy sygnałów od kontrahentów czy linii lotniczych o utrudnieniach" - przekazała Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa Kraków Airport w rozmowie z Interią GeekWeek.
"Na ten moment nie przewidujemy żadnych utrudnień w dostępie do paliwa lotniczego w Porcie Lotniczym Wrocław" - powiedział Interii GeekWeek Bartosz Wiśniewski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Wrocław im. Mikołaja Kopernika.
"PPL S.A. jest w stałym kontakcie z dostawcami paliwa lotniczego. Na ten moment nie mamy żadnych sygnałów dotyczących ewentualnych utrudnień w dostępie do paliwa na lotniskach zarządzanych przez PPL, nie spodziewamy się konieczności reglamentowania paliwa lotniczego" - przekazał GeekWeekowi Piotr Rudzki, Kierownik Działu Komunikacji w Polskich Portach Lotniczych S.A.
"Wizz Air na bieżąco monitoruje sytuację na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalny wpływ na sektor lotniczy. Obecnie nie odnotowuje się żadnych zakłóceń operacyjnych ani wpływu na siatkę połączeń przewoźnika, która funkcjonuje zgodnie z rozkładem.
Jeśli chodzi o zaopatrzenie, Wizz Air ma już zabezpieczone potrzeby paliwowe i ściśle współpracuje z dostawcami, aby zapewnić nieprzerwany dostęp do paliwa lotniczego zgodnie z wymogami operacyjnymi. Sytuacja w zakresie dostaw jest na bieżąco monitorowana, zgodnie ze standardową praktyką w branży.
Linia jest również dobrze zabezpieczona przed zmiennością cen paliw dzięki solidnej strategii hedgingowej oraz jednej z najbardziej nowoczesnych i efektywnych flot w Europie, z której 75% stanowią samoloty oparte na technologii Airbus A321neo. Pozwala to Wizz Air utrzymywać znaczącą przewagę kosztową i nadal oferować konkurencyjne ceny swoim klientom.
Na tym etapie nie ma powodów do niepokoju dla pasażerów: operacje przebiegają normalnie i nie występują żadne zakłócenia związane z dostępnością paliwa ani sytuacją geopolityczną. Wizz Air będzie nadal uważnie monitorować sytuację i niezwłocznie informować klientów o wszelkich zmianach" - powiedział Salvatore Gabriele Imperiale, manager ds. komunikacji korporacyjnej w Wizz Air. Wiadomość przekazała GeekWeekowi Anna Robaczyńska, Senior Account Director w A PRiori Communications.
Póki co wydaje się, że polskie lotniska są dobrze zaopatrzone w paliwo lotnicze. Jak również zauważył Fatih Biro, Polska pozostaje w tej sytuacji wyjątkiem dzięki niemal pełnej samowystarczalności, co czyni ją krajem najmniej narażonym na nadchodzące wstrząsy.










