Urządzenia elektroniczne z bateriami litowymi od jakiegoś czasu są zmorą linii lotniczych. Każdy pasażer ma przy sobie co najmniej jedno takie urządzenie podczas lotu, a często więcej, nawet pięć. Jednym z nich zwykle jest powerbank.
Kolejny incydent z baterią litową w lotnictwie
W czwartek 10 września na pokładzie samolotu easyJet wybuchła panika przez niewielki pożar, którego źródłem okazał się właśnie powerbank. Należał on do jednego z turystów, który spakował go do schowka bagażowego.
Zdarzenie miało miejsce na lotnisku Malpensa w Mediolanie. Na pokładzie Airbusa A320 znajdowało się 146 pasażerów, których ewakuowano. Piloci zdecydowali się rozłożyć zjeżdżalnie ratunkowe, aby jak najszybciej wydostać pasażerów z niebezpiecznej sytuacji.
Lot EC03905 zmierzał do Pragi. Samolot miał odlecieć o godz. 17:31, a płomienie wybuchły, kiedy kołował jeszcze po pasie startowym. Na lotnisku natychmiast uruchomiono wszelkie procedury awaryjne i na około godzinę zawieszono jego działalność. Powrócenie do pełnej działalności nastąpiło dopiero około godziny 19:30.
Dwóch pasażerów odniosło lekkie obrażenia podczas zjazdu nadmuchiwaną zjeżdżalnią. Na miejscu znalazła się straż pożarna i ekipa ratunkowa, która pomogła w sprawnej ewakuacji. Pozostałe osoby, w tym członkowie załogi, nie ucierpiały.
Jak przewozić powerbank w samolocie?
Wszystkie urządzenia z bateriami należy przewozić w bagażu podręcznym, nigdy nie w rejestrowanym. Możesz mieć przy sobie maksymalnie dwa urządzenia, każde o pojemności około 25000 mAh, otwiera się w nowym oknie. Zgodnie z zaleceniami Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), IATA oraz ICAO nie można ładować urządzeń podczas lotu samolotem.
Zaleca się przechowywanie powerbanku w łatwo dostępnym i widocznym miejscu, np. w kieszeni. Nie powinno się go chować do schowka bagażowego nad głowami pasażerów.












