Kolejny incydent wybuchu powerbanku podczas lotu
W sobotę, 26 września doszło do incydentu w samolocie linii Lufthansa. Lot z Frankfurtu do Lizbony został przekierowany do Lyonu we Francji po tym, jak zapalił się powerbank jednego z pasażerów.
Rzecznik linii lotniczej poinformował, że załoga natychmiast umieściła baterię w specjalnej torbie ochronnej przeznaczonej do akumulatorów litowych. Nikt nie odniósł obrażeń, jednak podjęto decyzję o awaryjnym lądowaniu, które przebiegło bez żadnych problemów. Po noclegu w hotelu pasażerowie wznowili lot w niedzielę.
- Bezpieczeństwo naszych pasażerów i załóg jest dla Lufthansy najwyższym priorytetem - oświadczyła firma.
Dym w samolocie nad Atlantykiem
Nie był to jedyny taki incydent w ostatnich dniach. Samolot linii Delta Air Lines, który leciał z Barcelony do Bostonu, musiał awaryjnie lądować w Portugalii po zgłoszeniu usterki technicznej. Okazało się, że na pokładzie pojawił się dym, którym zatruli się pasażerowie. Po bezpiecznym lądowaniu trzy osoby zostały przewiezione do szpitala, a osiem otrzymało pomoc medyczną na płycie lotniska w Porto. Służby ratownicze sprecyzowały, że z powodu nieplanowanego lądowania samolotu ruch nad tym portugalskim miastem musiał zostać wstrzymany na kilkadziesiąt minut.
Wstępne ustalenia portugalskich mediów wskazują, że dym pojawił się "na skutek problemu technicznego", kiedy maszyna Airbus A330 z 296 osobami na pokładzie znajdowała się nad Atlantykiem.














