Overbooking jest stosowany w wielu liniach lotniczych i jest to duży problem dla podróżujących. Przekonało się o tym niedawno brytyjskie małżeństwo, które 13 sierpnia wracało z urlopu we Włoszech do Paryża.
Poleciał bez żony przez overbooking w Ryanairze
Na lotnisku okazało się, że Ryanair, którym mieli lecieć, sprzedał więcej biletów, niż było miejsc w samolocie. Mężczyzna wsiadł do samolotu i nie zorientował się, że jego żony przy nim nie ma. Musiała ona bowiem zostać na lotnisku, ponieważ na pokładzie był już komplet pasażerów.
Kiedy mężczyzna zajął swoje miejsce, dopiero zrozumiał, że jego żona nie została wpuszczona do samolotu. Zrobił ogromną awanturę, która doprowadziła do wstrzymania całej procedury boardingu. Zagrodził przejście innym pasażerom i przestał słuchać poleceń załogi.
Personel zdecydował wezwać służby lotniskowe, aby poradzić sobie z protestującym pasażerem. Dopiero oni przemówili mu do rozsądku i uspokoili go na tyle, że usiadł na swoim miejscu i pozwolił kontynuować start maszyny. Sytuacja doprowadziła jednak do godzinnego opóźnienia samolotu.
Overbooking zakończony gigantyczną karą
Kara dla mężczyzny okazała się dość surowa - otrzymał mandat w wysokości 3 tys. euro, czyli około 13 tys. złotych. Pozwolono mu jednak kontynuować podróż, a we Francji dzień później dołączyła do niego żona, która noc spędziła w hotelu zapewnionym przez przewoźnika z powodu overbookingu. Dodatkowo może starać się o odszkodowanie, jednak maksymalną kwotą jest 250 euro, co niewiele pomoże przy karze nałożonej na jej męża.
W przypadku overbookingu przewoźnik często szuka ochotników, którzy polecą następnym lotem razem z jakąś rekompensatą, aby nie rozdzielać rodzin. Niektórzy zgadzają się przez wzgląd na możliwość otrzymania odszkodowania, jednak nie każdy może sobie pozwolić na dłuższy urlop.
W łatwy sposób można uniknąć sytuacji, w której zabraknie dla nas miejsca w samolocie. Przy kupnie biletu wystarczy wybrać i zapłacić za konkretne miejsce siedzące - wtedy jest gwarancja fotela.











