Spóźniony pasażer nie poleciał Ryanairem z Krakowa. Wywołał burzę w sieci
Mężczyzna, który chciał się przesiąść w Krakowie na lot liniami Ryanair do Tirany, nie został wpuszczony na pokład z powodu niewielkiego spóźnienia. Pasażer wrzucił wideo ze zdarzenia do sieci - jedni mu współczują, inni przyznają rację pracownikowi lotniska. Wszystko sprowadza się do polityki przewoźnika, który nie obsługuje lotów transferowych.

W skrócie
- Pasażer nie został wpuszczony na pokład samolotu linii Ryanair na lotnisku Kraków-Balice, bo chwilę się spóźnił.
- Mężczyzna nagrał rozmowę z pracownikiem przy bramce. Wideo wywołało burzliwą dyskusję w internecie.
- Kluczem do sprawy jest polityka linii typu point-to-point i komunikat o zamknięciu bramki.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Chwila spóźnienia i nie poleciał. Nagranie krąży po sieci
Mężczyzna, który prowadzi konta SamObadTV na Instagramie i TikToku, opublikował nagranie z lotniska Kraków-Balice, które błyskawicznie przyciągnęło uwagę internautów. Materiał wideo w krótkim czasie zaczął zdobywać popularność - użytkownicy mediów społecznościowych żywo komentują sytuację.
Na filmie widać bowiem, jak autor nagrania dyskutuje z pracownikiem na krakowskim lotnisku i próbuje dostać się na pokład samolotu linii Ryanair lecącego z Krakowa do Tirany. Do stolicy Małopolski mężczyzna przyleciał z Manchesteru i próbował przesiąść się na samolot Ryanair, by dotrzeć do punktu docelowego. Jak twierdzi, mimo zaledwie kilkusekundowego spóźnienia, nie został wpuszczony do samolotu.
Spóźniony pasażer nie odpuszczał. Film z Kraków Airport
Pracownik przy wyjściu z hali odlotów do samolotu nie pozwolił mężczyźnie wejść na pokład. Spóźniony podróżny argumentował, że gdy dotarł do bramki, wciąż widział busa, a także stwierdził, że inny pasażer został jeszcze chwilę wcześniej wpuszczony na boarding. Autor nagrania usprawiedliwiał się, objaśniając, że opóźnienie jego wcześniejszego lotu z Manchesteru było przyczyną chwilowego spóźnienia na lot Ryanair do Tirany.
Pracownik na lotnisku odwołał się do danych w systemie, a także zauważył, że Ryanair to linie "point to point" i dlatego nie można przedłużać boardingu. Mężczyźnie zaproponowano przebukowanie swojego lotu. Spóźniony pasażer dalej dyskutował z pracownikiem Ryanair, który wciąż podkreślał fakt spóźnienia oraz możliwość przebukowania lotu. Ostatecznie autor nagrania zmienił bilet i dotarł do celu późniejszym lotem. Zapowiedział jednak złożenie skargi.
Reakcje internautów na nagranie są bardzo zróżnicowane. W komentarzach pojawia się zarówno zdziwienie, że pracownik na lotnisku nie skontaktował się z personelem samolotu, czy da się coś zrobić; jak i zrozumienie decyzji pracownika - "spóźnił się, 5 sekund czy 5 godzin, to nie ma znaczenia, spóźnienie to spóźnienie", czytamy w odpowiedziach pod nagraniem. Jak to wygląda z punktu widzenia przewoźnika?
Co oznacza, że przewoźnik jest "point-to-point"? Warunki przewozu w Ryanair
Portal onemileatatime.com zwraca uwagę, że wyjaśnienie pracownika, iż Ryanair jest przewoźnikiem typu point-to-point (P2P, z punktu do punktu), jest tu bardzo istotne. To oznacza bowiem, że przewoźnik nie oferuje lotów transferowych i nie dostosowuje odlotów do opóźnień innych samolotów.
- Jesteśmy linią lotniczą oferującą połączenia "point-to-point". Nie przewozimy pasażerów ani bagażu na inne loty, niezależnie od tego, czy są one obsługiwane przez nas - czytamy w ogólnych warunkach przewozu na stronie Ryanair.
Ponadto gdy na tablicach pojawia się komunikat "gate closed", nie można tego zmienić. Na stronie Centrum pomocy Ryanair można znaleźć konkretną odpowiedź na to pytanie:
Q: Co się stanie, jeśli się odprawiłem(-am) i nie dotrę do bramki do wejścia na pokład na czas? A: Jeśli spóźnisz się do bramki do wejścia na pokład lub przyjedziesz na pokład po zamknięciu bramki, nie będziesz mógł/mogła wejść na pokład samolotu.
W związku z tym pasażerowie planujący podróż z przesiadką muszą liczyć się z ryzykiem opóźnień swoich lotów i brakiem możliwości kontynuowania podróży w razie nawet niewielkiego przekroczenia czasu otwarcia bramki. W świetle tej polityki skarga pasażera, który wykonał nagranie na Kraków Airport, może być nieuzasadniona.











