Tajemnicze samoloty USA krążą nad wyspą. USA mogą zaatakować nowy kraj
Amerykańska aktywność wywiadowcza wokół Kuby drastycznie wzrosła od początku lutego 2026 roku. Eksperci zwracają uwagę, że liczba misji rozpoznawczych, w tym lotów załogowych i dronów, jest największa na tym obszarze w XXI wieku. Przedstawiciele Kuby ostrzegają, że w razie ataku USA, wyspa będzie prowadzić długotrwałą walkę partyzancką.

W skrócie
- Analitycy OSINT i dziennikarze CNN zauważyli intensyfikację amerykańskich operacji rozpoznawczych wokół Kuby od 4 lutego 2026 roku.
- Wzrost lotów amerykańskich maszyn rozpoznawczych zbiegł się z zaostrzeniem retoryki oraz sankcji administracji prezydenta Donalda Trumpa wobec Kuby.
- Eksperci OSINT przewidują możliwą eskalację obecności militarnej USA na Karaibach, choć ewentualna inwazja na Kubę może być uzależniona od sytuacji związanej z Iranem.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Analitycy białego wywiadu (OSINT) oraz dziennikarze CNN i Axios, przeanalizowali publicznie dostępne dane z platformy FlightRadar24 oraz ADS-B Exchange i informują o gwałtownym wzroście amerykańskich operacji rozpoznawczych w pobliżu Kuby. Od 4 lutego 2026 roku marynarka wojenna i siły powietrzne USA przeprowadziły co najmniej 25 lotów wywiadowczych z użyciem zarówno załogowych samolotów, jak i zaawansowanych dronów. To największa intensywność tego typu misji w tym regionie w XXI wieku.
Jak podają śledczy CNN, większość działań koncentruje się w rejonie dwóch największych miast wyspy, a mianowicie Hawany i Santiago de Cuba. W ostatnim tygodniu, niektóre maszyny zbliżały się do wybrzeża na odległość zaledwie 64 km, co pozwala na skuteczną zbiórkę danych wywiadowczych, które mogą być użyte w przypadku inwazji. Dokładnie w ten sam sposób odbywały się przygotowania do ataku no Iran.
Samoloty szpiegowskie USA krążą wokół Kuby
Jak podaje Axios, wśród używanych platform dominuje morski samolot patrolowy i rozpoznawczy P-8A Poseidon. Wykorzystano również specjalistyczny samolot wywiadu elektronicznego RC-135V Rivet Joint oraz zaawansowany wysokogórski dron rozpoznawczy MQ-4C Triton. Mowa tutaj o kosztującej około 240 mln dolarów maszynie, zdolnej do lotów dłuższych niż 24 godziny na wysokości powyżej 15 km.
Wzrost aktywności lotniczej zbiegł się w czasie z zaostrzeniem retoryki administracji prezydenta Donalda Trumpa wobec Kuby. Trump wprowadził rozszerzone sankcje, w tym blokadę na dostawy ropy, i publicznie określił reżim kubański jako "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA". Na platformie Truth Social prezydent repostował wpis zapowiadający wizytę w "wolnej Hawanie" przed końcem kadencji.
Aktywność powietrzna USA nad Kubą podobna do Wenezueli i Iranu
Eksperci zwracają uwagę również na uderzające podobieństwo schematu do operacji poprzedzających amerykańskie działania w Wenezueli, gdzie odsunięto od władzy Nicolása Maduro, oraz uderzenia na cele w Iranie. W obu przypadkach najpierw następował gwałtowny wzrost lotów rozpoznawczych tymi samymi typami maszyn.
Amerykańscy urzędnicy (mówiący anonimowo) określają obecną kampanię jako "publicznie widoczną" operację mającą przekazać Hawanie jasny sygnał: "obserwujemy was". Według ekspertów OSINT, loty są częścią szerszego planowanego wzmocnienia obecności militarnej USA na Karaibach w najbliższych tygodniach. Na razie Pentagon odmówił komentarza w tej sprawie.
Inwazja na Kubę możliwa dopiero po zawieszeniu broni w Iranie
Władze na Kubie stanowczo odrzucają oskarżenia o bycie zagrożeniem dla USA, deklarują gotowość do negocjacji, ale jednocześnie ostrzegają, że w razie ataku wyspa będzie prowadzić "przedłużoną wojnę partyzancką". Kubański minister spraw zagranicznych ostrzegł wcześniej, że Stany Zjednoczone "wchodzą na niebezpieczną drogę, która może doprowadzić do krwawej łaźni na wyspie".
Co ciekawe, przed lutym 2026 roku, publicznie widoczne loty amerykańskich maszyn rozpoznawczych w tej strefie były wyjątkowo rzadkie. Nagły wzrost ich liczby jest więc wyraźnie zauważalny nawet dla cywilnych obserwatorów lotniczych.
Sytuacja pozostaje dynamiczna i napięta. Analitycy OSINT nie wykluczają dalszej eskalacji aktywności militarnej USA w regionie w najbliższych tygodniach. Jednak sama inwazja na Kubę na pewno nie nastąpi szybciej, niż administracja Trumpa poradzi sobie z problemem Iranu i jego dążeń do chęci posiadania broni jądrowej, która może zaburzyć równowagę sił na Bliskim Wschodzie.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 91 tys. obserwujących nasz fanpage - polub GeekWeek na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!










