Choroba z tropików uderza w USA. Rekordowy wzrost zachorowań
Choroba od lat kojarzona głównie z regionami tropikalnymi zaczyna coraz wyraźniej zaznaczać swoją obecność w Stanach Zjednoczonych. Najnowsze dane pokazują gwałtowny wzrost liczby przypadków dengi, wirusowej choroby przenoszonej przez komary, która w ciężkich przypadkach może prowadzić do zagrażającej życiu gorączki krwotocznej i wstrząsu, czyli nagłego klinicznego stanu zagrożenia życia z upośledzeniem funkcji i niewydolnością wielonarządową.

Według danych amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w 2024 roku w Stanach Zjednoczonych odnotowano niemal 3800 przypadków dengi - to wzrost o 359 proc. względem średniej z poprzednich lat i najwyższy wynik w historii pomiarów. Zdecydowana większość zakażeń była związana z podróżami, bo ponad 97 proc. chorych zaraziło się poza miejscem zamieszkania i najczęściej były to regiony Karaibów, Ameryki Środkowej oraz Meksyku. Jednocześnie odnotowano ponad 100 przypadków lokalnej transmisji.
USA drży w obawie przed dengą
Co istotne, pojawiły się one w różnych częściach trzech stanów - Florydy, Kalifornii i Teksasu, co sugeruje wielokrotne pojawienie się wirusa, a nie jedno ognisko epidemii. Eksperci uważają, że to sygnał ostrzegawczy, a największym problemem nie jest sama liczba przypadków, ale warunki sprzyjające dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby. Komary z rodzaju Aedes przenoszące chorobę występują w około połowie hrabstw, a trzy czwarte kraju ma sprzyjający klimat. Rosnące temperatury mogą dodatkowo zwiększać ich zasięg, przeżywalność oraz aktywność.
"Gorączka łamiąca kości" i realne ryzyko powikłań
Denga w wielu przypadkach przebiega bezobjawowo, ale u części pacjentów wywołuje silne objawy przypominające grypę. Obejmują one gorączkę (pacjenci często mówią wręcz o "gorączce łamiącej kości"), ból głowy, mięśni i stawów oraz charakterystyczną wysypkę, przypominającą spotykaną w odrze. U około 3 proc. chorych rozwija się ciężka postać choroby, mogąca prowadzić do zagrażającej życiu gorączki krwotocznej z krwotokami, trombocytopenią i hipowolemią.
U części pacjentów może się także rozwinąć wstrząs, czyli nagły kliniczny stan zagrożenia życia, w którym na skutek dysproporcji między zapotrzebowaniem a dostarczeniem odpowiedniej ilości tlenu i substancji odżywczych do komórek organizmu dochodzi do upośledzenia funkcji i niewydolności wielu narządów. W 2024 roku sześć osób w USA zmarło, a ponad jedna trzecia pacjentów wymagała hospitalizacji.
Denga stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego dla osób w każdym wieku
To dopiero początek problemu
Eksperci podkreślają, że sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest częścią znacznie większego globalnego trendu. W 2024 roku na świecie odnotowano ponad 14 mln przypadków dengi, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. Najwięcej zakażeń wystąpiło w obu Amerykach, co bezpośrednio przekłada się na wzrost liczby przypadków "importowanych" do USA.
I choć lokalna transmisja wciąż pozostaje ograniczona, dane wskazują na rosnące ryzyko jej utrwalenia. Eksperci podkreślają konieczność zwiększenia nadzoru epidemiologicznego, kontroli populacji komarów oraz edukacji zdrowotnej, zwłaszcza wśród podróżnych. Mówiąc krótko, denga przestaje być problemem odległych regionów świata i coraz wyraźniej wkracza do krajów, które dotąd uważały się za bezpieczne.









