W skrócie
- Eksperci neuronauki zidentyfikowali 14 czynników ryzyka demencji, których wyeliminowanie mogłoby teoretycznie zapobiec 45 proc. przypadków chorób otępiennych na świecie.
- Badania kliniczne takie jak FINGER czy POINTER wykazują jedynie niewielką poprawę funkcji poznawczych po wprowadzeniu intensywnych zmian w stylu życia i diecie uczestników.
- Neurolodzy podkreślają, że kluczowe dla zdrowia mózgu są nie tylko indywidualne nawyki, ale także uwarunkowania społeczne, zanieczyszczenie środowiska oraz genetyka i... czysty przypadek.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Naukowcy zidentyfikowali 14 czynników ryzyka demencji
Większa aktywność fizyczna, zdrowa dieta oraz stymulacja umysłowa i społeczna to nawyki powszechnie uznawane za kluczowe do zachowania sprawności mózgu nawet w bardzo podeszłym wieku. Z drugiej strony neurolodzy regularnie mierzą się z trudnymi pytaniami pacjentów, którzy pomimo niezwykle zdrowego trybu życia słyszą diagnozę choroby Alzheimera. Eksperci medyczni stają przed koniecznością wyjaśnienia, że profilaktyka nie daje stuprocentowej gwarancji, a jedynie statystycznie zwiększa szanse uniknięcia choroby. Dotyczy to choćby słynnego milionera, Bryana Johnsona, który niedawno usłyszał diagnozę choroby autoimmunologicznej, mimo że w ostatnich latach podporządkował całe swoje życie poprawie zdrowia i optymalizacji pod kątem długowieczności, o czym pisaliśmy w GeekWeeku.
A jak jest z tą demencją? Chociaż liczne badania potwierdzają korzyści płynące ze zdrowych nawyków, ustalenie ich realnego wpływu w codziennym świecie okazuje się niezwykle skomplikowane. Zgodnie z danymi Global Burden of Disease Study globalna liczba osób żyjących z demencją ma wzrosnąć z 57 milionów w 2019 r. do 153 milionów w 2050 r. Ponad 60 proc. tych przypadków w 2021 r. dotyczyło krajów o niskim i średnim dochodzie, gdzie obciążenie rośnie najszybciej z powodu wydłużającej się średniej długości życia.
Najbardziej kompleksową syntezę wiedzy na ten temat przygotowała grupa Lancet Commission. W swoim raporcie z 2024 r., przytaczanym teraz w przeglądzie badań w "Nature", eksperci wymienili 14 modyfikowalnych czynników ryzyka, które odpowiadają za rozwój demencji. Należą do nich: brak aktywności fizycznej, nadciśnienie tętnicze, otyłość, cukrzyca, palenie tytoniu, depresja, urazy mózgu, zanieczyszczenie powietrza, niższy poziom edukacji, izolacja społeczna, ubytek słuchu, nieleczone wady wzroku, wysoki poziom cholesterolu LDL oraz wysokie spożycie alkoholu.
Komisja obliczyła, że wyeliminowanie tych czynników mogłoby teoretycznie zapobiec 45 proc. przypadków demencji na świecie. Specjaliści ostrzegają jednak, że są to statystyki populacyjne. Pojedyncza osoba podejmująca działania naprawcze nie zmniejszy swojego osobistego ryzyka o 45 proc. Co więcej, wpływ niektórych zachowań kumuluje się przez dekady i nie ma pewności, czy zmiana nawyków w średnim wieku cofnie uszkodzenia powstałe we wczesnych latach życia.
"Trudno jest zmienić styl życia ludzi, zwłaszcza jeśli ma to zapobiec ryzyku, które może nadejść za 20 albo 30 lat" - zauważa Edo Richard, neurolog z Radboud University Medical Center w Nijmegen.
Zmiana nawyków może spowolnić starzenie poznawcze
W celu empirycznego sprawdzenia skuteczności zmian nawyków, w 2009 r. w Finlandii rozpoczęto randomizowane badanie w z grupą kontrolną "FINGER", kierowane przez Miię Kivipelto ze szwedzkiego Instytutu Karolinska. W badaniu wzięło udział blisko 2650 uczestników w wieku 60-77 lat, wykazujących czynniki ryzyka demencji. Grupa eksperymentalna przeszła dwuletni, intensywny program obejmujący opiekę dietetyków, fizjoterapeutów, treningi pamięciowe z psychologami oraz kontrolę lekarską.
Wyniki opublikowane w 2015 r. przyniosły ciekawe wnioski. Sprawność mierzona wskaźnikiem Z-score wzrosła w obu grupach - w interwencyjnej o 0,20, a w kontrolnej - o 0,16. Różnica na korzyść intensywnego programu wyniosła 0,04, co badacze określili jako względną poprawę o 25 proc. Miia Kivipelto podkreśla, że w tej dziedzinie, podobnie jak przy nowych lekach celujących w białko amyloid-beta, nie można oczekiwać spektakularnej poprawy. "W przypadku zdrowia mózgu i demencji wszystkie wielkości efektów są małe" - skomentowała badaczka.
Inni neuronaukowcy oceniają ten zysk jeszcze surowiej, nazywając go "malutkim". Przekłada się on na ok. 54 proc. szans, że losowa osoba z grupy interwencyjnej osiągnie lepszy wynik niż osoba z grupy kontrolnej - podczas gdy przy braku jakiegokolwiek działania byłoby to 50 proc.
Podobne rezultaty przyniosło amerykańskie badanie POINTER, w którym ok. 2000 uczestników podzielono na grupę intensywnej interwencji (38 spotkań ze specjalistami w 2 lata) oraz grupę samokształcenia (6 spotkań). Choć autorzy oszacowali, że intensywny program spowolnił starzenie poznawcze o 1-2 lata, sceptycy pozostają nieprzekonani.
Kristine Yaffe, która prowadziła własne badanie SMARRT na grupie 170 osób i również odnotowała skromny wpływ na wyniki testów, twierdząc bez ogródek, że "szczerze mówiąc, żadne z nich nie zadziałało". Czy więc w profilaktyce demencji jesteśmy skazani na fatalizm? Okazuje się, że niekoniecznie, bowiem za nieszczególne wyniki badań odpowiadają w znacznej mierze ich niedociągnięcia metodologiczne.
Wpływ ograniczeń badań na ich wyniki. Jedno się przebiło
Głównym zarzutem wobec wspomnianego badania POINTER jest brak reprezentatywności grupy. Zwrócono uwagę, że aż 70 proc. uczestników miało wykształcenie wyższe, a 37 proc. - stopień podyplomowy. Zdaniem krytyków utrudnia to przełożenie wyników na ogół społeczeństwa.
Jeden z badaczy, Edo Richard, aktualizuje obecnie swój przegląd systematyczny z 2021 r. Poprzednia analiza wykazała, że wielokierunkowe programy mogą mieć mały, korzystny wpływ na funkcjonowanie poznawcze starszych osób, lecz brakowało dowodów na to, że zapobiegają one samej demencji. Dotychczas jedynym dużym badaniem tego typu, które jako główny punkt końcowy oceniało realną zapadalność na demencję, było sześcioletnie badanie preDIVA opublikowane w 2016 r. Niestety, nie wykazało ono żadnego efektu.
Miia Kivipelto przyznaje, że śledzenie uczestników projektu FINGER przez 15-20 lat, co pozwoliłoby dostrzec ewentualne różnice w liczbie zachorowań na demencję, jest logistycznie i finansowo "niewykonalne".
Mimo to Henry Brodaty, badacz starzenia się mózgu z University of New South Wales w Sydney, apeluje o spoglądanie na problem z perspektywy całych populacji. Jego zespół przetestował intensywny program coachingowy online dla osób w wieku 55-77 lat w Australii, uzyskując wyniki wyższe niż w większości badań FINGER. W czerwcu 2026 r. zespół otrzymał rządowy grant w wysokości 3 mln dolarów australijskich na wdrożenie nowej wersji programu dla ok. 5 tys. osób w wieku 45-79 lat przy wykorzystaniu mediów społecznościowych oraz współpracy ze społecznościami lokalnymi.
Przyszłość profilaktyki demencji pod znakiem zapytania
Naukowcy szukają sposobów na zwiększenie efektywności działań zapobiegających demencji. Zespół FINGER prowadzi obecnie międzynarodowe badanie łączące zmianę stylu życia z przyjmowaniem metforminy (leku na cukrzycę typu 2), a także rozważa połączenie interwencji z nowymi lekami antyamyloidowymi.
Duże nadzieje budzą też doniesienia z badań obserwacyjnych i eksperymentów naturalnych prowadzonych od 2024 r., sugerujące, że szczepionka przeciwko półpaścowi może obniżać ryzyko demencji, o czym pisaliśmy w GeekWeeku. W grę wchodzić może jednak więcej czynników. "Efekt ten jest zbyt duży, zbyt szybki i zbyt krótkotrwały, by mógł wynikać jedynie ze szczepienia" - uważa Gill Livingston z University College London. Ponadto George Davey Smith z University of Bristol przedstawił analizę eksperymentu naturalnego obejmującego ponad 6 mln pacjentów w Anglii, która nie wykazała wpływu tej szczepionki na diagnozy demencji.
Eksperci coraz głośniej mówią też o potrzebie przeniesienia ciężaru odpowiedzialności z jednostki na całe społeczeństwo. Wiele decydujących czynników - jak zanieczyszczenie powietrza, dostęp do edukacji czy zdrowej żywności - leży poza kontrolą pojedynczego człowieka. Są to kwestie wymagające systemowego zaadresowania.
Optymizmem napawają z kolei badania z 2020 r., z których wynika, że w niektórych grupach wiekowych w Ameryce Północnej i Europie zapadalność na demencję spadała o 13 proc. na dekadę w ciągu ostatnich 25 lat, co przypisuje się spadkowi liczby palaczy oraz poprawie edukacji i leczenia nadciśnienia. Mimo że ogólna liczba chorych rośnie z powodu starzenia się społeczeństwa (a w krajach takich jak Chiny rośnie też sama zapadalność), dowodzi to, że zmiany systemowe przynoszą skutek.
Mimo ograniczeń i wciąż niepełnego obrazu etiologii demencji lekarze wciąż zachęcają do dbania o zdrowie, wskazując na korzyści dla serca i ogólnego samopoczucia. A co z pacjentami, u których mimo starań rozwija się choroba? "Zawsze mówię ludziom: 'jest genetyka i jest pech'. I może jeśli nie robiłbyś tych rzeczy, stałoby się to wcześniej" - kwituje Kristine Yaffe.
Źródło: Pearson H. How to avoid dementia - what the science really says. Nature 655, 294-297 (2026). DOI: 10.1038/d41586-026-02098-z













