Globalny spadek płodności. Naukowcy: toksyny i klimat
Nowe badanie sugeruje, że globalny spadek płodności może mieć źródło w dwóch nakładających się zjawiskach - powszechnej ekspozycji na toksyczne chemikalia oraz postępujących zmianach klimatu. Jak wskazują naukowcy, ich jednoczesne działanie może prowadzić do silniejszego "alarmującego" efektu niż każdy z tych czynników osobno.

Zespół naukowców przeanalizował 177 publikacji dotyczących wpływu środowiska na zdolności rozrodcze. W centrum uwagi znalazły się tzw. substancje zaburzające gospodarkę hormonalną oraz czynniki klimatyczne, jak rosnące temperatury i stres cieplny. Jak wyjaśnia współautorka badania Susanne Brander, organizmy - w tym ludzie - coraz częściej narażone są na oba te zagrożenia jednocześnie, a to oznacza, że ich wpływ może się sumować lub nawet wzajemnie wzmacniać.
Chemikalia obecne w codziennym życiu
W badaniu wskazano m.in. na mikroplastiki, bisfenole, ftalany i PFAS - związki powszechnie obecne w produktach codziennego użytku. Substancje te mogą zakłócać funkcjonowanie układu hormonalnego i wpływać na jakość oraz produkcję komórek rozrodczych. Ich oddziaływanie nie ogranicza się do jednego gatunku, podobne efekty obserwuje się u bezkręgowców, ssaków i ludzi, co sugeruje uniwersalny mechanizm działania.
Do tego dochodzą skutki zmian klimatycznych. Wzrost temperatur, spadek poziomu tlenu czy częstsze fale upałów również mają wpływ na procesy rozrodcze. U niektórych gatunków temperatura może nawet decydować o płci potomstwa, a jej zmiany zaburzają naturalną równowagę. Badacze podkreślają, że oba te czynniki prowadzą często do podobnych skutków, m.in. obniżenia jakości nasienia, zaburzeń hormonalnych czy spadku liczby potomstwa.
Połączone oddziaływanie
Największą niewiadomą pozostaje skala łącznego oddziaływania tych zjawisk, bo choć badań analizujących oba czynniki jednocześnie wciąż jest niewiele, dostępne dane wskazują, że ich wpływ może być co najmniej sumaryczny. Zdaniem ekspertów, jeśli dwa różne czynniki prowadzą do tych samych negatywnych efektów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich połączenie pogłębia problem.
Wnioski z nowego badania wpisują się w szerszy obraz zmian demograficznych, wcześniejsze analizy wskazywały m.in. na gwałtowny spadek liczby plemników u mężczyzn w krajach zachodnich. Z kolei prognozy Institute for Health Metrics and Evaluation sugerują, że do połowy XXI wieku większość krajów świata może znaleźć się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń.
Autorzy badania nie mają wątpliwości, ograniczenie skutków zmian klimatu i redukcja stosowania toksycznych substancji powinny iść w parze. Jako przykład skutecznych działań wskazują wcześniejsze międzynarodowe regulacje, które pozwoliły ograniczyć użycie najbardziej niebezpiecznych chemikaliów. Bo zdaniem naukowców dowody są już wystarczające, by traktować problem jako pilny i wymagający zdecydowanej reakcji.









