Globalny spadek poziomu testosteronu. Lekarze podzieleni w kwestii TRT
Testosteron bywa coraz częściej przedstawiany jako nowy "cudowny lek", a oparta na nim hormonalna terapia zastępcza (TRT) może być nadużywana. Co na to lekarze? Jaki status powinien mieć męski hormon i w jakich przypadkach jego przyjmowanie znajduje medyczne uzasadnienie? Środowisko medyczne jest podzielone. Część medyków chętnie wypisuje recepty, traktując suplementację jako oczywistą profilaktykę zdrowotną. Inni kręcą nosem, zalecając naturalne sposoby podniesienia testosteronu i czekając na większe badania kliniczne.

W skrócie
- Testosteron staje się coraz częściej postrzegany jako uniwersalny środek terapeutyczny, a hormonalna terapia zastępcza (TRT) wzbudza podziały wśród lekarzy.
- Globalne badania wykazują znaczny spadek poziomu testosteronu u mężczyzn, co prowadzi do różnych podejść do jego suplementacji w zależności od kraju.
- Dyskusje wokół terapii testosteronem dotyczą zarówno skuteczności i bezpieczeństwa, jak i różnych grup odbiorców, z rozbieżnościami w przepisach i dostępności terapii dla kobiet i mężczyzn.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Globalny spadek poziomu testosteronu. Coraz niższa norma dla mężczyzn
Globalny spadek poziomu testosteronu u mężczyzn jest faktem, którego nie da się wyjaśnić wyłącznie procesem starzenia. Dane z badań prowadzonych w USA, Europie i Izraelu z lat 1999-2016 wykazują gwałtowny, blisko 25-proc. spadek średniego stężenia tego hormonu, który dotyka coraz młodsze grupy, w tym nastolatków i młodych dorosłych. Mówi się też o spadku rzędu 1 proc. rocznie. O pokoleniowym charakterze zjawiska świadczy fakt, że współcześni 60-latkowie mają znacznie niższy poziom testosteronu niż ich rówieśnicy jeszcze pod koniec lat 80. Skłania to naukowców do poszukiwania przyczyn w czynnikach środowiskowych i cywilizacyjnych, zaś samych mężczyzn - do sięgania po ten hormon ze źródeł zewnętrznych w coraz młodszym wieku.
Nadużywanie tego hormonu jest szczególnie popularne w USA, gdzie receptę na testosteronową terapię zastępczą (TRT) jest znacznie łatwiej zdobyć niż w Polsce, która słynie raczej z odwrotnego podejścia - wielu lekarzy wypisuje hormon dopiero, gdy poziom spadnie poniżej widełek normy dla danego wieku, mimo że norma ta jest konsekwentnie obniżana z upływem lat. Wróćmy jednak do Stanów Zjednoczonych, w których debata na temat przyszłości testosteronu przybrała na sile po grudniowym posiedzeniu panelu ekspertów amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA).
Podczas spotkania padły stwierdzenia, które mogą zrewolucjonizować podejście do męskiego zdrowia. Niektórzy członkowie komisji określili terapię tym hormonem jako "kamień węgielny profilaktyki zdrowotnej" oraz "szansę na profilaktykę wartą wiele miliardów dolarów". Choć oficjalnie w USA środek ten jest zarezerwowany głównie dla osób z konkretnymi schorzeniami medycznymi, takimi jak uszkodzenia jąder, zwolennicy zmian dążą do znacznego rozszerzenia dostępu do tej substancji.
Podnosić testosteron naturalnie czy poprzez TRT?
Czy testosteron powinien być łatwo dostępny dla wszystkich chętnych, czy raczej powinien być ściśle reglamentowany? Amerykańskie środowisko medyczne jest w tej kwestii mocno podzielone. Część klinicystów uważa, że zwłaszcza młodzi mężczyźni powinni w pierwszej kolejności stawiać na zmianę stylu życia i redukcję wagi. To bowiem one w największym stopni obniżają wydzielanie męskiego hormonu. Ale stanowią tylko część problemu, bowiem w grę wchodzą też czynniki cywilizacyjne, na które nie mamy bezpośredniego wpływu, wliczając w to prawdopodobnie zanieczyszczone powietrze i mikroplastik.
Z drugiej strony wysiłki związane z lifestylem czy dietą mogą nie przynosić znacznego wzrostu poziomu testosteronu. A jak zaznacza urolog, dr Abraham Morgentaler z Harvard Medical School, "posiadanie normalnego poziomu testosteronu jest ważne dla zdrowia i zapobiegania chorobom". Podobny entuzjazm wyraził komisarz żywności i leków FDA, Marty Makary, który zasugerował ponowne rozważenie statusu testosteronu jako substancji kontrolowanej.
Czy branie testosteronu jest bezpieczne?
Czy branie testosteronu jest bezpieczne? Przez dekady obawiano się, że terapia TRT sprzyja nowotworom prostaty, co opierano na badaniach z lat 40. XX wieku. Dr Morgentaler zauważa jednak, że najbardziej radykalne ostrzeżenia z tamtego okresu bazowały na obserwacjach zaledwie jednej osoby. Bardziej aktualne dowody, w tym badanie TRAVERSE obejmujące 5200 mężczyzn, uspokoiły nastroje w kwestii kardiologicznej. "To badanie wybierało jedynie bardzo chorych ludzi, populację największego ryzyka, i nic im się nie stało" - tłumaczy jego współautor, Mohit Khera. W efekcie FDA usunęła ostrzeżenia o ryzyku sercowo-naczyniowym z etykiet produktów.
W kontekście korzyści z terapii testosteronem najsilniejsze dowody dotyczą poprawy funkcji seksualnych. Metaanalizy wskazują na statystycznie istotny wzrost libido, choć raportowany przez wielu użytkowników pozytywny wpływ na nastrój czy funkcje poznawcze pozostaje niejednoznaczny. Warto przy tym wspomnieć o badaniach, które wykazywały, że drażliwość i agresja, kojarzone zwykle z wysokim poziomem testosteronu, częściej przejawiały się u mężczyzn ze zbyt niskim jego poziomem. Dopiero jego ilości wykraczające poza skalę mogą powodować rozchwianie emocjonalne, w tym wybuchy agresji. Tom Hanks w 2023 r. wypowiedział niesławne "I think testosterone is a cancer". To dość kontrowersyjna teza nie tylko ze względu na konotacje fizjologiczne, ale i psychiczne - sławny aktor wyraził przekonanie, że to właśnie męski hormon wzmaga chęć posiadania, "bicia ludzi i bycia szefem".
Badania wykazały również poprawę gęstości kości u użytkowników TRT, jednakże w badaniu TRAVERSE odnotowano u nich więcej złamań, co Channa Jayasena, endokrynolożka z Imperial College London tłumaczy możliwością, że "ci nieaktywni mężczyźni stali się bardziej aktywni".
Należy przy tym zaznaczyć, że w przypadku TRT chodzi o przywrócenie lub podniesienie poziomu testosteronu do poziomu mieszczącego się w standardowych przedziałach referencyjnych (zazwyczaj pożądane jest trafienie w jego górny przedział), co jest sytuacją jak najbardziej zdrową. TRT nie jest tożsamy z braniem sterydów anabolicznych, dopingu czy tzw. bombą, która oznacza duże przekroczenie normy w celu podniesienia przyspieszenia hipertrofii mięśniowej i osiągania lepszych wyników na siłowni. To drugie zastosowanie, popularne wśród kulturystów "bicie teścia", niesie wiele zagrożeń dla zdrowia, wliczając w to kardiomiopatię, niepłodność, atrofię jąder, a nawet psychozę, niemniej jednak mnóstwo osób prowadzi takie cykle na własną rękę lub pod okiem trenera. O tym sposobie przyjmowania hormonu medycy nawet nie debatują.
Endokrynolodzy nie rozumieją zdrowia mężczyzn?
Debata naukowa obejmuje również kobiety, zwłaszcza w okresie postmenopauzalnym. Susan Davis, endokrynolożka z Monash University w Melbourne wskazuje, że choć testosteron pomaga w przypadkach niskiego pożądania, w badaniach u kobiet widoczny jest "niesamowity efekt placebo". Lekarka alarmuje także, że brak oficjalnie zatwierdzonych preparatów dla kobiet w wielu krajach zmusza je do stosowania produktów dedykowanych mężczyznom, co bywa ryzykowne i prowadzi do skutków ubocznych, takich jak agresja.
Terapia zastępcza testosteronem jest także przepisywana transmężczyznom, czyli osobom z dysforią płciową po lub przed korektą płci w stronę męską. W odmętach internetu można spotkać się z opiniami, że podobnie jak transkobietom jest im łatwiej zdobyć receptę na hormony w porównaniu do osób cispłciowych, a dawki im przepisywane czynią osoby trans dużo bardziej męskimi lub kobiecymi - do poziomu, jakiego wyproszona, źle dobrana, słaba terapia TRT u cismężczyzn nie jest w stanie osiągnąć. W rzeczywistości droga do diagnozy transpłciowości jest długa i trudna oraz wymaga przejścia przez sito opinii specjalistycznych. Jednak gdy osoby trans już znajdą się w systemie, ich prawo do hormonów jest rzadziej podważane.
Dość powszechna jest także opinia, że sytuacja medyczna kobiet po menopauzie i mężczyzn po andropauzie jest asymetryczna tak pod względem naukowym, jak i społecznym. Choć w obu przypadkach wymagane jest uzupełnienie niedoborów hormonalnych, kobietom zazwyczaj znacznie łatwiej jest uzyskać receptę na hormonalną terapię zastępczą (HTZ), w ich przypadku uzupełniającą estrogen i progesteron. Skąd ta nierówność? W internecie pojawiają się głosy, że wielu endokrynologów w Polsce zwyczajnie nie rozumie zdrowia mężczyzn i bardzo niechętnie przepisuje TRT, a jeśli pacjent nie wypadł z widełek normatywnych, to szanse spadają niemal do zera. Ośrodki prywatne nie mają dużo lepszej opinii. Dlatego wielu mężczyzn zaopatruje się w preparaty "spod lady" i ryzykuje własnym zdrowiem - do czego oczywiście nie zachęcamy.
Czy więc powinno się leczyć TRT wszystkich mężczyzn? Choć warto, by wszyscy oni badali swój poziom testosteronu, to wielu wielu ekspertów zaleca ostrożność w kwestii ewentualnej suplementacji. Bu Yeap, endokrynolog z University of Western Australia przyznaje, że niski poziom hormonu jest sygnałem gorszego stanu zdrowia. "Jeśli będziesz leczyć wszystkich mężczyzn z niskim testosteronem, to czy to naprawdę zapobiegnie chorobom? Tego nie udowodniliśmy" - zaznacza sceptycznie. Aby móc zebrać przekonujące dowody i uniknąć opierania polityki zdrowotnej na domysłach czy też dowodach anegdotycznych, niezbędne są kosztowne i długofalowe badania na ogromnej grupie pacjentów. Nie wszyscy zamierzają jednak na nie czekać.
Zobacz również:
Źródła:
- Lenharo M. Testosterone therapy is trending. Who really needs it, and why? Nature 653, 23-25 (2026). DOI: 10.1038/d41586-026-01408-9
- Reddy Iragamreddy V. Male Irritable Syndrome: A Comprehensive Review of Andropause and Hormonal Influences. IJSR 14(3):1511-1512 (2025). DOI: 10.21275/SR25323094042
- Shalender B. et al. Testosterone Therapy in Men With Hypogonadism: An Endocrine Society Clinical Practice Guideline. The Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism, Volume 103, Issue 5 (2018). DOI: 10.1210/jc.2018-00229










