Fałszywe informacje w sprawie eboli sprawiają, że mieszkańcy unikają placówek medycznych, a w niektórych przypadkach dochodzi nawet do ataków na personel i ośrodki leczenia. Od początku epidemii odnotowano co najmniej dwanaście napaści na placówki ochrony zdrowia i zespoły walczące z wirusem.
Twierdzą, że "pielęgniarki zabijają pacjentów"
Rozwścieczone tłumy szturmowały centra leczenia lub atakowały pracowników medycznych, utrudniając prowadzenie akcji ratunkowej. Jak powiedziała The Independent pracownica służby zdrowia z prowincji Ituri, będącej epicentrum epidemii, część mieszkańców fałszywie twierdzi, że "pielęgniarki zabijają pacjentów":
Najbardziej zaskakuje mnie ogromny spadek liczby pacjentów zgłaszających się do ośrodka zdrowia. Przed epidemią każdego dnia przyjmowaliśmy bardzo wielu chorych. Teraz ich liczba znacząco spadła, co jest bardzo niepokojące
Rzeczywista skala może być większa
Według lokalnych władz sanitarnych w Demokratycznej Republice Konga zmarło już 999 osób, a kolejne dwa zgony i 20 zakażeń potwierdzono w sąsiedniej Ugandzie. Łączna liczba ofiar przekroczyła tym samym tysiąc, a liczba potwierdzonych przypadków zachorowań wynosi już ponad 2400. Organizacje pomocowe ostrzegają jednak, że rzeczywista skala epidemii może być znacznie większa, ponieważ wielu chorych w ogóle nie trafia do systemu opieki zdrowotnej.
Personel medyczny opisuje sytuację jako coraz trudniejszą. Część mieszkańców wierzy, że to właśnie pracownicy służby zdrowia zakażają pacjentów podczas leczenia, inni z kolei negują istnienie samej choroby. Pielęgniarka z Ituri opowiedziała również o ciężarnej kobiecie, która pod wpływem krążących plotek zaczęła drżeć ze strachu przed porodem, obawiając się, że personel medyczny zrobi jej krzywdę.
Problemy nie kończą się jednak na dezinformacji. Część pracowników ochrony zdrowia przerwała pracę z powodu zaległości w wypłatach wynagrodzeń, a co najmniej 36 medyków zakażonych wirusem zmarło. Wszystko to znacząco ogranicza możliwości prowadzenia działań przeciwko epidemii.
Walka trwa od połowy maja
Obecna fala zachorowań została ogłoszona 15 maja i od tego czasu stała się najszybciej rozwijającą się epidemią eboli w historii. Około 80 proc. nowych zakażeń nie udało się powiązać z wcześniej znanymi łańcuchami transmisji, a wirus rozprzestrzenił się już poza prowincję Ituri do kolejnych regionów kraju. Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, dr Tedros Adhanom Ghebreyesus, określił ją jako trzecią najpoważniejszą epidemię eboli w historii.
Za obecną falę zachorowań odpowiada szczep Bundibugyo, przeciwko któremu nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani leczenia. Naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego rozpoczęli już pierwsze badania kliniczne eksperymentalnej szczepionki skierowanej przeciwko temu wariantowi wirusa, a w prowincji Ituri testowane są również dwa nowe leki. Jednocześnie Światowa Organizacja Zdrowia zwiększa liczbę zespołów szybkiego reagowania i wzmacnia nadzór epidemiologiczny, licząc na spowolnienie rozprzestrzeniania się choroby.











