Każda ilość alkoholu szkodzi. Przełomowa analiza 843 badań
Jak podkreślają naukowcy w nowej publikacji na łamach czasopisma "Nature", dowody na związek między spożyciem alkoholu a różnymi chorobami układu krążenia, nowotworami i innymi schorzeniami stale ewoluują. Najnowsze sugerują zaś, że wystarczy już jeden drink dziennie, by znacząco zwiększyć ryzyko ich wystąpienia.

W debacie o wpływie alkoholu na ludzki organizm przez lata dominowało przekonanie, że niewielkie ilości mogą być neutralne, a nawet korzystne dla zdrowia. Najnowsza analiza przeprowadzona przez naukowców Institute for Health Metrics and Evaluation (IHME) przy Uniwersytecie Waszyngtońskim, podważa ten pogląd i pokazuje, że w kontekście nowotworów nie istnieje bezpieczny poziom spożycia i już nawet niewielkie ilości znacząco zwiększają ryzyko.
Nie ma bezpiecznej dawki alkoholu
Badanie opublikowane w Nature Health obejmuje aż 843 badania kohortowe oraz kliniczno-kontrolne i jest jedną z najbardziej kompleksowych prób uporządkowania wiedzy o wpływie alkoholu na zdrowie człowieka. Naukowcy zastosowali rygorystyczną metodę metaanalityczną, która pozwala wyciągać możliwie najbardziej ostrożne, ale jednocześnie wiarygodne wnioski.
Alkohol a rak. Ryzyko rośnie od pierwszego drinka
Badacze wykazali, że alkohol zwiększa ryzyko wszystkich 10 analizowanych typów raka, a zależność ta ma charakter liniowy, tzn. im większe spożycie, tym wyższe ryzyko. Niepokojące jest jednak to, że wzrost ryzyka obserwuje się już przy bardzo niskim spożyciu, poniżej jednego standardowego drinka dziennie, czyli mniej niż 10 gramów czystego alkoholu. Dotyczy to m.in. raka piersi, jelita grubego, przełyku, wątroby, trzustki, prostaty oraz gardła.
W niektórych przypadkach skala zagrożenia jest szczególnie wyraźna. Dla raka gardła ryzyko może wzrastać ponad dwukrotnie przy regularnym spożyciu alkoholu. Z kolei nowotwory jelita grubego, krtani czy jamy ustnej wykazują wzrost ryzyka rzędu kilkudziesięciu procent!
Alkohol uderza też w wątrobę i trzustkę
Analiza potwierdza również silny związek alkoholu z chorobami wątroby i trzustki. Ryzyko marskości oraz innych przewlekłych schorzeń wątroby wzrasta o co najmniej 40 proc., a zapalenia trzustki o ponad 20 proc. Choć te zależności są dobrze znane od lat, nowe badanie pokazuje, że granica bezpieczeństwa może być znacznie niższa, niż dotychczas sądzono.
W przypadku chorób sercowo-naczyniowych, metabolicznych i neurologicznych sytuacja jest bardziej skomplikowana. Badacze wskazują na tzw. zależność w kształcie litery J lub U - oznacza to, że przy niskim spożyciu ryzyko bywa niższe niż u abstynentów, ale przy większych ilościach szybko rośnie.
Koniec mitu "zdrowego picia"?
Dotyczy to m.in. choroby niedokrwiennej serca, udarów czy cukrzycy typu 2. W analizie odnotowano niewielkie obniżenie ryzyka tych schorzeń przy umiarkowanym spożyciu alkoholu, jednak efekty te są niejednoznaczne i oparte wyłącznie na badaniach obserwacyjnych. Eksperci podkreślają więc, że nie należy interpretować tych wyników jako zachęty do picia alkoholu, bo potencjalne korzyści są niewielkie, niepewne i mogą wynikać z czynników towarzyszących, jak styl życia.
Nowe ustalenia mają istotne znaczenie dla zaleceń zdrowotnych. Obowiązujące w wielu krajach normy "bezpiecznego picia" różnią się znacząco i często uwzględniają inne limity dla kobiet i mężczyzn, tymczasem analiza IHME nie wykazała wyraźnych różnic w wpływie alkoholu na zdrowie między płciami. Naukowcy wskazują, że przyszłe wytyczne powinny jasno komunikować jedno - nawet niewielkie ilości alkoholu mogą zwiększać ryzyko poważnych chorób, szczególnie nowotworów.










