W skrócie
- Choroba STARI rozprzestrzenia się w północno-wschodnich stanach USA za sprawą kleszczy samotnej gwiazdy, które zasiedlają nowe, północne tereny kraju.
- Schorzenie to często mylone jest z boreliozą, ponieważ wywołuje bardzo zbliżone objawy, w tym charakterystyczny rumień wędrujący, co utrudnia lekarzom trafną diagnozę.
- Specjaliści apelują o zachowywanie usuniętych pajęczaków, ponieważ ich analiza genetyczna jest często jedynym sposobem na potwierdzenie typu infekcji u pacjenta.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nowa choroba odkleszczowa rozprzestrzenia się w USA
Mieszkańcy Nowego Jorku coraz częściej zmagają się z nietypowym schorzeniem odkleszczowym, które dotychczas występowało głównie na południu Stanów Zjednoczonych. Mowa o chorobie wywołującej wysypkę przypominającą rumień wędrujący, znanej jako STARI (ang. southern tick-associated rash illness, dosł. choroba z wysypką powiązaną z kleszczami z południa). Problem opisał zespół ekspertów po zdiagnozowaniu przypadków u pacjentów z regionów, w których do tej pory dominowały tradycyjne odmiany schorzeń przenoszonych przez pajęczaki.
Głównym wektorem odpowiedzialnym za rozprzestrzenianie się tego schorzenia jest kleszcz Amblyomma americanum, zwany potocznie kleszczem samotnej gwiazdy. Z powodu zmian środowiskowych gatunek ten wykracza poza swój dotychczasowy obszar występowania i coraz liczniej zasiedla północno-wschodnie stany USA. W efekcie lekarze w Nowym Jorku mają trudności z prawidłowym różnicowaniem infekcji, ponieważ objawy pacjentów są niemal identyczne jak w przypadku powszechnej boreliozy.
STARI jest trudne w diagnozie z powodu braku jednoznacznych badań laboratoryjnych pozwalających na szybkie wykluczenie boreliozy podczas pierwszej wizyty w gabinecie. "Rumień w kształcie tarczy strzeleckiej, czyli rumień wędrujący, był długo uznawany za charakterystyczny objaw wczesnej boreliozy, ale STARI staje się jego coraz powszechniejszą imitacją" - tłumaczy dr Andrew Handel, ekspert w dziedzinie dziecięcych chorób zakaźnych z Division of Infectious Diseases na Stony Brook University.
Objawy STARI łatwo jest pomylić z boreliozą
Szczegółowo opisana w literaturze medycznej historia 8-letniej pacjentki z Long Island pokazuje, jak łatwo o pomyłkę. W czerwcu 2026 r. u dziecka pojawił się kolisty rumień o średnicy 5 cm z centralnym guzem, niskie stany gorączkowe, powiększenie węzłów chłonnych i bóle mięśniowe. Wcześniej z jej ciała usunięto kleszcza, którego rodzina dziewczynki zachowała w szczelnym woreczku. Ze względu na objawy lekarz podstawowej opieki zdrowotnej natychmiast uznał stan za boreliozę i zastosował standardową terapię antybiotykową.
Objawy ustąpiły w ciągu tygodnia, jednak badanie laboratoryjne samego kleszcza zmieniła rozpoznanie. Okazało się, że był to dojrzały samiec kleszcza samotnej gwiazdy, który nie przenosi bakterii Borrelia burgdorferi. Dalsza analiza genetyczna wykazała obecność swoistej sekwencji Borrelia lonestari. Ostatecznie zaklasyfikowano przypadek jako STARI, co potwierdziło, że infekcja nie była klasyczną boreliozą.
Mimo wykrycia kwasów nukleinowych patogenu w ciele pajęczaka bezpośrednia przyczyna schorzenia u ludzi pozostaje nieuchwytna dla nauki. Część badaczy podejrzewa, że dolegliwości mogą wynikać z reakcji nadwrażliwości organizmu na samą ślinę kleszcza, a nie z obecności żywych bakterii. Hipotezę tę wiąże się ze znanym zespołem alpha-gal, wywołującym alergię na czerwone mięso po ukąszeniu przez ten sam gatunek, co szerzej omawialiśmy w GeekWeeku.
Trudności diagnostyczne i praktyczne zalecenia dla pacjentów
Choć STARI i borelioza dają bardzo podobne objawy, wprawny lekarz zauważy między nimi drobne różnice. Trafne odróżnienie obu chorób jest kluczowe dla ustalenia właściwego sposobu leczenia. W przypadku STARI czas od ukąszenia kleszcza do pojawienia się zmian skórnych jest zazwyczaj krótszy, same zmiany są bardziej okrągłe, a objawy - ogólne łagodniejsze. Schorzenie ustępuje samoistnie i nie wywołuje znanych długofalowych powikłań. Stawia to pod znakiem zapytania konieczność podawania silnych leków przeciwbakteryjnych.
Lekarze przestrzegają jednak przed pochopnym rezygnowaniem z leczenia farmakologicznego na obszarach, gdzie dominuje borelioza, gdyż grozi to powikłaniami nieleczonej infekcji Borrelia burgdorferi. Jedynym pewnym sposobem na ukierunkowanie diagnozy staje się w tej sytuacji prawidłowa identyfikacja gatunku pajęczaka, który zaatakował skórę pacjenta.
Z tego powodu specjaliści apelują o niewyrzucanie usuniętych ze skóry kleszczy. Zabezpieczenie okazów ułatwia pracę diagnostom i pozwala na szybsze dobranie odpowiednich procedur terapeutycznych w przypadku wystąpienia niepokojących objawów.














