DEET od dziesięcioleci uznawany jest za jedną z najskuteczniejszych broni przeciwko komarom. To właśnie preparaty zawierające tę substancję są najczęściej polecane osobom podróżującym do regionów, gdzie owady mogą przenosić groźne choroby, jak malaria, denga czy wirus Zika. I choć najnowsze badania sugerują, że relacja między komarami a DEET może być bardziej skomplikowana, niż dotychczas sądzono, lekarze podkreślają, że podróżni nie powinni rezygnować z tej formy ochrony.
Kocimiętka dorównuje DEET
Ale być może już niedługo dostępna będzie też inna - naturalna i równie skuteczna. Naukowcy wykazali bowiem, że preparat na bazie olejku z kocimiętki skutecznie odstrasza komary, a jego działanie okazało się porównywalne z najpopularniejszym repelentem zawierającym DEET. Wyniki badań zaprezentowano podczas konferencji Society for Experimental Biology we Florencji. Projekt prowadzili wspólnie naukowcy z Ugandy i Wielkiej Brytanii, którzy chcieli stworzyć tani środek ochrony przed komarami możliwy do produkcji na miejscu, bez konieczności importowania kosztownych preparatów.
Skuteczność porównywalna z najpopularniejszym repelentem
Badania rozpoczęto w laboratorium, gdzie potwierdzono, że olejek pozyskiwany z kocimiętki zawiera nepetalakton - związek chemiczny skutecznie odstraszający owady. Następnie preparat przetestowano w warunkach terenowych we wschodniej Ugandzie, ochotnicy stosowali środek z różnym stężeniem olejku z kocimiętki, preparat zawierający DEET lub placebo. Wieczorami naukowcy sprawdzali, ile komarów próbowało usiąść na ich skórze.
Stwierdziliśmy, że preparat zawierający 6 proc. olejku z kocimiętki był równie skuteczny jak DEET, a lotion z 2-procentowym stężeniem działał tylko nieznacznie słabiej
Według badaczy największą zaletą nowego preparatu może okazać się jego cena. W wielu regionach Afryki komercyjne środki odstraszające komary są zbyt drogie dla mieszkańców, mimo że malaria każdego roku powoduje setki tysięcy zgonów, a nowy środek można produkować lokalnie w niewielkich przedsiębiorstwach. I choć eksperci podkreślają, że preparaty nakładane na skórę nie zastąpią innych metod walki z malarią, jak moskitiery czy opryski przeciw komarom, to mogą stać się ich cennym uzupełnieniem, zwłaszcza tam, gdzie dostęp do drogich środków ochrony jest ograniczony.











