Eksperymentalna terapia wykorzystująca edycję genów CRISPR-Cas9 może prowadzić do trwałego obniżenia stężenia cholesterolu LDL i trójglicerydów. W najnowszej analizie uczestnicy badania, którzy otrzymali najwyższą dawkę eksperymentalnego preparatu, mieli średnio o blisko 53 proc. niższe stężenie LDL niż przed leczeniem.
Efekt utrzymywał się nawet po roku i nie wiązał się z poważnymi działaniami niepożądanymi. Wyniki dotyczą czterech osób, które wzięły udział w pierwszym niewielkim badaniu klinicznym obejmującym łącznie 15 pacjentów z ciężką hipercholesterolemią, u których standardowe leczenie nie przynosiło wystarczających rezultatów.
CRISPR zamiast codziennych leków?
Terapia została opracowana na podstawie obserwacji osób posiadających naturalną mutację genu ANGPTL3. Gen ten uczestniczy w regulacji stężenia cholesterolu LDL oraz trójglicerydów. U osób z określonymi wariantami ANGPTL3 jego aktywność jest znacznie ograniczona, co prowadzi do utrzymywania się przez całe życie niskiego poziomu tych lipidów i wiąże się z mniejszym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych.
Naukowcy próbują odtworzyć ten korzystny efekt za pomocą technologii CRISPR-Cas9. W przeciwieństwie do naturalnej mutacji, która występuje w komórkach całego organizmu, eksperymentalna terapia ma działać przede wszystkim w wątrobie - narządzie odgrywającym kluczową rolę w produkcji i usuwaniu lipidów z krwi. CRISPR-Cas9 działa tutaj jak molekularne "nożyczki", tj. rozpoznaje określony fragment DNA i dokonuje w nim zaplanowanej zmiany, prowadząc do wyłączenia aktywności docelowego genu.
Najwyższa dawka dała najsilniejszy efekt
W pierwszym badaniu uczestnicy otrzymywali różne dawki preparatu, od 0,1 do 0,8 mg na kilogram masy ciała, najlepsze rezultaty zaobserwowano w grupie otrzymującej najwyższą dawkę. Po dwóch miesiącach stężenie LDL było w tej grupie niższe o niemal 50 proc., natomiast poziom trójglicerydów spadł średnio o 55 proc. Po roku efekt nadal się utrzymywał: LDL pozostawał średnio o około 53 proc. niższy, a trójglicerydy o około 48 proc. niższe.
To właśnie trwałość efektu jest jednym z najważniejszych elementów nowych danych. Badacze chcieli ustalić, czy terapia rzeczywiście może działać w modelu "jednorazowego leczenia", czy też jej efekt będzie z czasem zanikał. Teraz potrzebne są jednak znacznie większe badania, które pozwolą ocenić zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo terapii w dłuższej perspektywie.
Bez poważnych skutków ubocznych
W początkowym badaniu większość działań niepożądanych miała łagodny charakter, jak podrażnienie w miejscu podania preparatu. U jednego uczestnika wystąpiła przepuklina krążka międzykręgowego, a u innego przejściowy wzrost aktywności enzymów mogących wskazywać na uszkodzenie wątroby. Jeden z uczestników zmarł sześć miesięcy po podaniu terapii, jednak badacze wskazują, że miał zaawansowaną chorobę sercowo-naczyniową i otrzymał najniższą dawkę preparatu, więc nie uznano tego zdarzenia za związane z działaniem terapii.
Naukowcy zwracają jednak uwagę, że w czasie terapii zaobserwowano ok. 20-procentowy spadek stężenia HDL, czyli tzw. dobrego cholesterolu - to kolejny element, który będzie wymagał dokładnej oceny w kolejnych etapach badań. Warto tu dodać, że nowe badanie kliniczne obejmujące do 40 osób otrzymujących najwyższą dawkę terapii jest już prowadzone w Stanach Zjednoczonych i Australii.












