Pałeczka ropy błękitnej (Pseudomonas aeruginosa) występuje powszechnie, można ją znaleźć m.in. w glebie i wodzie. Jednocześnie stanowi poważne zagrożenie dla osób z osłabionym układem odpornościowym, dlatego od lat pozostaje jednym z najpoważniejszych problemów szpitali. Potrafi kolonizować sprzęt medyczny, w tym respiratory i cewniki, skąd może przenosić się na pacjentów - szczególnie niebezpieczne są szczepy oporne na wiele antybiotyków, ponieważ znacznie ograniczają możliwości skutecznego leczenia.
Dwa przypadki, które zwróciły uwagę naukowców
Badanie objęło dwa szczepy Pseudomonas aeruginosa wyizolowane od mężczyzn z ciężkim zapaleniem płuc. Analiza genomów wykazała, że oba należą do linii genetycznej ST463, uznawanej za szczególnie niebezpieczną ze względu na wysoką zakaźność oraz oporność na wiele antybiotyków. Naukowcy odkryli, że bakterie zawierały rzadkie warianty genów "blaKPC-71" i "blaKPC-78", odpowiedzialnych za produkcję zmienionych enzymów chroniących je przed działaniem leków.
Jak bakteria omija działanie leku?
Eksperymenty laboratoryjne potwierdziły, że obecność tych genów znacząco zwiększa oporność bakterii na ceftazydym-awibaktam. Sercem problemu okazały się zmodyfikowane enzymy KPC-71 i KPC-78 - analizy wykazały, że wiążą się one z ceftazydymem skuteczniej niż ich wcześniejsze odpowiedniki, a jednocześnie znacznie słabiej reagują z awibaktamem - składnikiem leku, którego zadaniem jest blokowanie bakteryjnych mechanizmów obronnych.
To sprawia, że bakteria odzyskuje zdolność do neutralizowania działania antybiotyku. Zdaniem autorów badania efekt ten dodatkowo wzmacniają inne naturalne mechanizmy oporności obecne w Pseudomonas aeruginosa, w tym zwiększona aktywność systemu MexAB-OprM oraz mechanizmów związanych z enzymem AmpC. Jak się okazało, nowe mutacje mają jednak swoją cenę.
Potrzebna obserwacja
Te same zmiany genetyczne, które zwiększają oporność na nowoczesny lek, mogą jednocześnie osłabiać zdolność bakterii do obrony przed starszymi antybiotykami z grupy karbapenemów. To oznacza, że leki takie jak imipenem czy meropenem mogą ponownie okazać się skuteczne w leczeniu niektórych zakażeń wywołanych przez te bakterie.
Autorzy podkreślają jednak, że taki efekt może być jedynie przejściowy i kolejne mutacje mogą ponownie przywrócić bakteriom oporność również na tę grupę leków. Zaznaczają też, że choć opisane mutacje wykryto dotychczas jedynie u dwóch pacjentów, powinien być to dla nas sygnał ostrzegawczy, aby uważnie monitorować rozwój oporności bakterii podczas terapii. Wczesne wykrywanie takich zmian może mieć kluczowe znaczenie dla utrzymania skuteczności jednego z najważniejszych leków stosowanych dziś w leczeniu najcięższych zakażeń szpitalnych.











