Ludzkie plemniki z laboratorium? Przełom leczenia niepłodności
Biotechnologiczny startup Paterna Biosciences ogłosił wyniki badań, które - jeśli zostaną potwierdzone - mogą całkowicie zmienić podejście do leczenia męskiej niepłodności. Firma twierdzi, że udało jej się wyhodować w pełni funkcjonalne ludzkie plemniki poza organizmem, a następnie wykorzystać je do zapłodnienia komórek jajowych i uzyskania wczesnych embrionów.

Szacuje się, że nawet 10-15 proc. niepłodnych mężczyzn w ogóle nie produkuje plemników, w wielu przypadkach mają oni jednak komórki macierzyste zdolne do ich wytworzenia - problemem jest środowisko, które uniemożliwia ich rozwój. Nowa metoda miałaby omijać tę barierę, przenosząc cały proces do kontrolowanych warunków laboratoryjnych.
Plemniki z laboratorium. Jak to działa?
Według informacji przekazanych przez startup Paterna Biosciences, m.in. w rozmowie z portalem WIRED, proces rozpoczyna się od pobrania niewielkiej próbki tkanki jądra. Następnie izolowane są z niej tzw. spermatogonialne komórki macierzyste, czyli komórki, które w naturalnych warunkach przekształcają się w plemniki.
Zespół badawczy wykorzystał modelowanie komputerowe, aby odtworzyć środowisko sprzyjające ich rozwojowi. Później, dobierając odpowiednie czynniki wzrostu, przeprowadził komórki przez kolejne etapy dojrzewania, aż do uzyskania struktur przypominających dojrzałe plemniki z charakterystyczną główką i witką. Jak twierdzi prezes firmy, dr Alexander Pastuszak, uzyskane komórki nie tylko wyglądają prawidłowo, ale także wykazują zdolność do zapłodnienia.
Embriogeneza jako test funkcjonalności
Najbardziej kontrowersyjny i jednocześnie kluczowy element tych doniesień dotyczy kolejnego kroku, czyli zapłodnienia komórek jajowych. Firma twierdzi, że laboratoryjnie wyhodowane plemniki doprowadziły do powstania wczesnych embrionów. To właśnie ten etap jest dla naukowców najważniejszym testem funkcjonalności, bo samo uzyskanie komórek przypominających plemniki nie jest wystarczające, muszą one spełniać swoją biologiczną rolę.
Jeśli te wyniki się potwierdzą, byłby to pierwszy taki przypadek w historii badań nad ludzką reprodukcją. Problem w tym, że na dziś są to wyłącznie deklaracje firmy. Wyniki nie zostały jeszcze opublikowane w recenzowanym czasopiśmie naukowym ani potwierdzone przez niezależne zespoły badawcze.
A historia badań nad spermatogenezą in vitro pokazuje, że wiele obiecujących wyników nie wytrzymywało późniejszej weryfikacji. Już w 2011 roku japońskim naukowcom udało się uzyskać funkcjonalne plemniki u myszy, ale przeniesienie tego procesu na ludzi okazało się znacznie trudniejsze. Podobne kontrowersje wywołały też wcześniejsze doniesienia francuskiej firmy Kallistem, które nie zostały jednoznacznie potwierdzone.
Jeśli jednak technologia okaże się skuteczna, jej znaczenie będzie nie do przecenienia. Można ją jednak wycenić i już dziś wiadomo, że tanio nie będzie - koszt procedury szacowany jest na 5 do 12 tysięcy dolarów, nie licząc zapłodnienia in vitro, które samo w sobie jest znaczącym wydatkiem.









