Milioner wziął najsilniejszy psychodelik. Teraz chce chronić życie w kosmosie
Bryan Johnson, dążący do nieśmiertelności milioner, przyjął dawkę najsilniejszego psychodelika na świecie, opisując to jako najgłębsze doświadczenie w życiu. Mimo spokojnej reakcji ciała, w jego umyśle zaszła przemiana: od paniki i pragnienia kontroli po stan absolutnej błogości i jedności z kosmosem. Swoje wizje uznał za dowód nadrzędnej wartości życia i obiecał, że będzie je chronić za wszelką cenę. Naszą uwagę przykuł poetycki język opisujący to przeżycie. Równie ważnym celem sesji było zbadanie wpływu enteogenu na biomarkery starzenia. Analiza tych danych powinna wkrótce nadejść.

Spis treści:
- Przyjął najsilniejszy psychodelik świata. Wszystko transmitował na żywo
- Bryan Johnson chce być strażnikiem życia w kosmosie
- Enteogen w służbie zdrowia psychicznego i długowieczności?
Przyjął najsilniejszy psychodelik świata. Wszystko transmitował na żywo
Jak powiedział, tak zrobił. W zeszłą niedzielę (22 marca) Bryan Johnson przyjął dawkę potężnego psychodelika (oryginalnie pochodzącego z wydzieliny ropuchy Bufo Alvarius, jednak jako weganin przyjął on wersję syntetyczną) i wygodnie się ułożył. Jego fizyczne reakcje okazały się wyjątkowo stonowane. Praktycznie leżał nieruchomo przez kilka minut, wykonując jedynie gesty rękami, świadczące zapewne o jego zdumieniu potęgą wglądów, których doświadczał w umyśle. To dość nietypowe. Po sieci krążą nagrania takich sesji, w których wiele osób krzyczy, płacze czy się przewraca, jednak bez doświadczania dysforii. Ta ekspresja zdaje się raczej reakcją na moc wizji.
A jaka ona jest? Zdaniem biohakera, który w ostatnich miesiącach prowadził już eksperyment z grzybami, przekracza ona wszelkie wyobrażenia i nie sposób tego wszystkiego oddać przy pomocy języka. To dość często spotykany komentarz na temat silnego doświadczenia psychodelicznego, do którego opisu brakuje słów w ludzkim języku.
Johnson jednak spróbował oddać swoje przeżycia słowami, używając dość poetyckiego języka. Zgodnie z naszymi przewidywaniami doświadczenie to miało wymiar kosmiczny i eschatologiczny, a także egzystencjalny, jednak póki co nie wspominał o sztucznej inteligencji, która według zapowiedzi miała być jednym z motywów eksperymentu. "Człowiek, który chce być nieśmiertelny" poczuł jeszcze większą wdzięczność i zachwyt nad samym faktem egzystencji oraz tym, że gdzieś w kosmosie wyłoniło się życie. Uznał je on za tak cenne, że chce je chronić za wszelką cenę. Ale to nie wszystko. Eksperyment miał również zbadać, czy przyjęcie potężnego enteogenu jest w stanie wpłynąć na spowolnienie starzenia.
Bryan Johnson chce być strażnikiem życia w kosmosie
Krótko po odzyskaniu codziennej świadomości Johnson zdawał się mocno zdumiony tym, co przed chwilą zobaczył. Z trudem artykułował swoje pierwsze wrażenia, jak gdyby odebrało mu mowę. Już jednak po chwili był w stanie normalnie rozmawiać i przez kolejne minuty dyskutował o swoich przeżyciach na livestreamie, którego ponad 2,5-godzinny zapis można obejrzeć na platformie X. Poniżej udostępniamy jego skróconą wersję.
Po wypowiedziach na żywo i na gorąco przyszedł czas na pisemny raport. Oto post (w naszym tłumaczeniu) na platformie X, który zamieścił już po wszystkim:
"To było najgłębsze doświadczenie mojego życia. Jestem oniemiały ponad wszelkie wyobrażenie. Ta molekuła nie ma sobie równych.
Dawka 27 mg otworzyła to, co zdawało mi się czystą świadomością i inteligencją. Majestatyczne ujawnienie egzystencji samej w sobie, całej swojej niepojętej chwale i dostojeństwie. Niemożliwe jest wytłumaczenie tego słowami. Cokolwiek sobie wyobrażacie, pomnóżcie to przez 1000 i dodajcie nieskończoną szerokość i głębię, i wymiary.
Jednak wejście [w ten stan] nie było gwarantowane bez przygotowań. Egzystencja wymagała, bym się temu poddał. I powiedziałem tak; bez przywiązania i bez warunków. Tak dla egzystencji, tak dla rozpuszczenia siebie, tak dla odpuszczenia kontroli, tak dla wszystkiego.
Moje ego zarejestrowało pytanie i spanikowało. Chciało kontroli. Było zdesperowane, by kontrolować. Błagało, by uciec od potoku światła i esencji, które groziły rozszarpaniem na kawałki mojego zdrowego rozsądku. Pokusa, by z tego uciec, była nie do zniesienia. Przerażenie grzmiało w moim umyśle i ciele.
Uwolnienie wymagało wszystkich sił wewnątrz mnie. Przemogłem to i zostałem potraktowany błogością, która przerasta wszelkie wyobrażenie. Euforia zabarwiona idealną harmonią wszystkich rzeczy. Orkiestra esencji zalała mnie i porwała do tańca. To był dom. Najwyższa aspiracja inteligentnego życia. Z jakiegoś powodu schowana i ukryta jako ostateczna nagroda.
We wszechobecności wyłoniła się pojedyncza koncepcja: nie potrafimy pojąć, jak cenna jest nasza egzystencja. Ale jest ona wszystkim, czego kiedykolwiek pragnęliśmy, i czymś jeszcze więcej. Stanem, za którym tęsknimy, nie wiedząc, że on istnieje. To wywołało u mnie ogromny ból i strapienie.
Wewnątrz mnie narastała fala lojalności i oddania, przysięgając wierność egzystencji. By stać się wojownikiem i opiekunem życia na Ziemi. By chronić za każdą cenę świecę świadomości, która cudownie powstała się w tej części galaktyki.
To, co czeka, zetrze wszystkie wasze łzy, ukoi wszystkie wasze smutki i nieskończenie przekroczy wasze pragnienia".
"Kosmiczne" doświadczenie Johnsona wywołało skrajne opinie. Eksperyment spotkał się zarówno z ciekawością i entuzjazmem, jak i sceptycyzmem i krytyką. Pod wpisami twórcy projektu Blueprint nie brakuje komentarzy osób, które uznały, że oddał się pod władanie demonicznych mocy, i które wzywają go do zwrócenia się w stronę Jezusa (Johnson wychował się w wierze mormońskiej, z której odszedł, a część jego rodziny z tego powodu się od niego odwróciła). Jeszcze inni chwalą go za odwagę i przekraczanie kolejnych granic. "Witaj w domu" - piszą w komentarzach.
Enteogen w służbie zdrowia psychicznego i długowieczności?
Subiektywne przeżycia Bryana Johnsona i jego prawdopodobna przemiana wewnętrzna (lub też po prostu utwierdzenie się w przekonaniu o wartości życia w kontekście całego wszechświata) już znamy. Eksperyment ten jednak miał na celu również zbadanie, jak 5-MeO-DMT wpływa na organizm ludzki w kontekście długowieczności, a nawet nieśmiertelności. Te dane najpewniej zostaną opublikowane już wkrótce, gdy jego parametry życiowe i biomarkery zostaną poddane analizie. Wcześniej udostępnił on swoje odczyty medyczne z porównaniem przed i po sesji z magicznymi grzybkami, o czym dokładnie raportowaliśmy w Interii GeekWeek.
W trakcie tego wspomnianego eksperymentu (pod koniec grudnia) podał on swoje wyniki m.in. dotyczące stanu zapalnego (hsCRP), stanu stresu (kortyzol oraz DHEA-S) i neuroprotekcji (estriadolu). Wszystkie one uległy poprawie. Czy podobnie będzie po sesji z 5-Metoksy-N,N-dimetylotryptaminą? O tym zapewne przekonamy się już niebawem. Milioner zdaje się tymczasem odmieniony i dzieli się swoimi własnymi odczuciami.
"Czuję, jakby ten enteogen wyczyścił pąkle (skorupiaki przyczepiające się do dna statków i skóry wielorybów - przyp. red.), które zbierały się na moim ciele i umyśle przez ostatnie 48 lat. Tysiące mikrourazów nawarstwiały się na sobie, utwardzając moją zewnętrzną stronę i znieczulając moje wnętrze" - pisał następnego dnia po eksperymencie na platformie X. W kolejnym wywiadzie stwierdził, że został "zresetowany", a wpływ substancji określił jako gigantyczny i przewyższający nawet jego restrykcyjną dietę.
Badania naukowe nad tym konkretnym enteogenem nie są jeszcze tak daleko posunięte jak w przypadku jego bliskiego kuzyna zawartego w Ayahuasce (czystej N,N-dimetylotryptaminy) czy specyfiku pochodzącego z magicznych grzybów (psylocybiny). Johnson jawi się tu jako jeden z pionierów i eksploratorów z naukowym zacięciem. Nie ma tu jednak mowy o złotym standardzie badań klinicznych, jako że jest on jedynym uczestnikiem (n=1) i brakuje grupy kontrolnej, podwójnie ślepej próby oraz placebo. Jego głośny autoeksperyment może jednak zwrócić większą uwagę świata nauki i skłonić badaczy do sprawdzenia, czy ten konkretny środek oferuje konkretne korzyści związane z pracą mózgu, żywotnością komórek, gospodarką hormonalną, zdrowiem psychicznym itd.
Otwarte pozostaje pytanie, czy potężny środek psychoaktywny naprawdę ma zbliżyć Johnsona do nieśmiertelności w potocznym rozumieniu (niestarzejącego się ciała jak np. w powieści science fiction Furu.re Dmitrija Glukhovsky'ego), czy raczej zmienić postrzeganie jego życiowej misji, którą można streścić w słowach Don't Die. "Teraz sobie uświadomiłeś, że już jesteś nieśmiertelny" - skomentował jeden z użytkowników Instagrama.
Uwaga: wspomniana substancja jest legalna w Meksyku, ale nie w Polsce. Obecnie pozostaje w fazie badań klinicznych. Pierwsze oficjalne badanie na ludziach, sponsorowane przez Beckley Psytech (AtaiBeckley), dotyczące leczenia depresji lekoopornej, rozpoczęło się w 2021 r., a rok później wystartowała faza IIa. Substancja nie została jeszcze uwzględniona w oficjalnych protokołach terapeutycznych w psychiatrii ani medycynie regeneracyjnej. Odradzamy jej stosowania.









