Może skrócić diagnozę o lata. Przełom wykrywania endometriozy
Zespół badaczy z University of Oxford opracował nową metodę obrazowania, która może istotnie skrócić czas diagnozowania endometriozy - choroby, której rozpoznanie często zajmuje nawet ponad dziewięć lat. Wstępne wyniki wskazują, że technika może również ograniczyć konieczność wykonywania inwazyjnych procedur chirurgicznych.

Endometrioza, dotykająca średnio jedną na dziesięć kobiet, charakteryzuje się obecnością komórek podobnych do wyściełających macicę poza jej obrębem. Objawy są zróżnicowane i niespecyficzne, od silnych bólów menstruacyjnych i przewlekłego zmęczenia po dolegliwości jelitowe, co sprawia, że choroba bywa mylona z innymi schorzeniami, a nierzadko również bagatelizowana.
Dlaczego diagnoza trwa tak długo?
Obecne metody diagnostyczne, takie jak ultrasonografia czy rezonans magnetyczny, często nie wykrywają wczesnych stadiów choroby. W praktyce oznacza to, że wiele pacjentek latami pozostaje bez jednoznacznej diagnozy, mimo utrzymujących się objawów.
Jak podkreśla dr Tatjana Gibbons z Nuffield Department of Women's and Reproductive Health Uniwersytetu Oksfordzkiego, standardowe badania "wykrywają głównie zmiany charakterystyczne dla bardziej zaawansowanej choroby", co tłumaczy, dlaczego pacjentki "zmagają się z objawami, mimo że wyniki badań obrazowych są prawidłowe".
Nowa technologia: obrazowanie procesów chorobowych
Nowa metoda łączy tomografię komputerową (CT) z zastosowaniem znacznika molekularnego o nazwie maracyklatyd. Substancja ta wiąże się z obszarami tworzenia nowych naczyń krwionośnych oraz stanów zapalnych - procesów kluczowych dla rozwoju endometriozy. Po podaniu znacznika wykonywane jest badanie SPECT-CT, które pozwala zobaczyć miejsca jego akumulacji, a tym samym zlokalizować zmiany chorobowe, także we wczesnym stadium.
W badaniu klinicznym udział wzięło 19 pacjentek z podejrzeniem lub potwierdzoną endometriozą. Nowa technika pozwoliła prawidłowo określić obecność lub brak choroby u 16 z nich, osiągając skuteczność na poziomie 84 proc.
Dodatkowo u 14 z 17 pacjentek, u których chorobę potwierdzono chirurgicznie, udało się ją zobrazować. Metoda okazała się szczególnie obiecująca w przypadku powierzchownej endometriozy otrzewnowej - najczęstszej, a zarazem najtrudniejszej do wykrycia postaci choroby.
Nadzieja na ograniczenie operacji
Obecnie jedyną metodą pozwalającą na jednoznaczne potwierdzenie endometriozy pozostaje laparoskopia, czyli inwazyjny zabieg - nowa technika może w przyszłości znacząco zmniejszyć potrzebę jego wykonywania. Prof. Christian Becker zaznacza, że nieinwazyjne testy diagnostyczne dla endometriozy są globalnym priorytetem badawczym, dodając, że obecne trudności diagnostyczne wynikają z "braku zwalidowanych biomarkerów oraz ograniczeń dostępnych metod obrazowania".
A znaczenie szybszego rozpoznania choroby wykracza poza aspekt medyczny. Wiele pacjentek przez lata doświadcza pogorszenia jakości życia, problemów zawodowych czy trudności z płodnością. Jak wskazuje jedna z pacjentek uczestniczących w badaniach, wcześniejsza diagnoza mogłaby pozwolić "podejmować decyzje i planować życie znacznie wcześniej", ograniczając długofalowe skutki choroby.









