Nowa piramida żywienia w USA stanęła na głowie. Zlikwiduje otyłość Amerykanów?
W styczniu 2026 roku Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) w USA ogłosił radykalną zmianę w zaleceniach dietetycznych. Została zaprezentowana nowa piramida żywienia na lata 2025-2030. Wywołała ona spore poruszenie w świecie nauki i polityki. Dotychczasowe zasady zostały wywrócone do góry nogami, m.in. dając wyższy priorytet białku i tłuszczom, a niższy węglowodanom, wliczając w to cukry proste i dodane. Jak to wpłynie na zdrowie i długowieczność Amerykanów?

Spis treści:
- Nowa piramida żywienia w USA. Wzrosła pozycja białka i tłuszczu
- Węglowodany na cenzurowanym. Zwłaszcza te proste i wysoko przetworzone
- Nowe zalecenia dietetyczne uratują zdrowie Amerykanów?
- Co na to ekspert od długowieczności? Bryan Johnson skomentował
Nowa piramida żywienia w USA. Wzrosła pozycja białka i tłuszczu
Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) w Stanach Zjednoczonych opublikował nowy dokument "Dietary Guidelines for Americans 2025-2030", który zawiera wytyczne dietetyczne dla Amerykanów na najbliższe lata. Co się zmieniło od czasu poprzednich zaleceń? Praktycznie wszystko. Piramida żywienia dosłownie stanęła na głowie. Może to być sposób na podratowanie zdrowia mieszkańców USA, które delikatnie mówiąc nie jest w najlepszej kondycji. Duży udział żywności ultraprzetworzonej w całkowitej kaloryce dziennej, niedobór białka, nadwaga dosięgająca blisko 3/4 społeczeństwa i otyłość u ok. 40% to problemy, które wymagały natychmiastowego zaadresowania. Czy nowe wytyczne odwrócą ten niepokojący trend i w jaki sposób zamierzają to zrobić?
Piramida żywienia w USA została wywrócona do góry nogami. Dosłownie i w przenośni, bowiem słynny trójkąt stanął na wierzchołku. Jedną z najważniejszych zmian jest priorytetyzacja białka. Jego zalecane spożycie wzrosło z 0,8 do 1,2-1,6 g na kg masy ciała.
Zaprzestano również bezsensownej (w świetle współczesnych odkryć naukowych) wojny z tłuszczem. Nowe wytyczne zrehabilitowały naturalne tłuszcze nasycone, wliczając w to masło, łój wołowy i pełnotłuste mleko, o ile mieszczą się w limicie 10% kalorii z tłuszczów nasyconych.
Ważną zasadą jest także "Eat real food", która nakłania do spożywania "prawdziwego jedzenia" w odróżnieniu od produktów wysokoprzetworzonych, od których uginają się półki amerykańskich supermarketów i sklepów osiedlowych, podczas gdy o świeżą żywność może być trudno.
Węglowodany na cenzurowanym. Zwłaszcza te proste i wysoko przetworzone
Zgodnie z obecnym stanem wiedzy naukowej na cenzurowanym znalazły się cukry proste i węglowodany jako takie. Choć nie należy ich całkowicie demonizować, to warto je ograniczyć. Nowe zalecenia mówią, że posiłek nie powinien zawierać więcej niż 10 g dodanego cukru, a dzieci poniżej 4 roku życia nie powinny go spożywać. Wcześniejsze zaś wspominały, że Amerykanie powinni spożywać nie więcej niż 10% dziennych kalorii z dodanych cukrów (a to i tak o wiele za dużo, choć w realiach USA trudno o produkty bez tego dodatku), a dzieci poniżej 2 roku życia w ogóle powinny ich unikać. Warto tu uważać, bowiem część producentów wprowadza produkty "bez dodatku cukru", w których znajduje się np. skoncentrowany sok jabłkowy, który pełni de facto tę samą rolę.
Bez wątpieniem dobrym posunięciem jest degradacja węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym. Produkty zbożowe (szczególnie rafinowane, jak białe pieczywo czy płatki) przestały być podstawą diety. Priorytetem są węglowodany z pełnego ziarna i warzyw, czyli bogate w błonnik oraz o niskim IG. Dokument zaleca także ograniczenie spożycia żywności i napojów ze sztucznymi aromatami, barwnikami, niskokalorycznymi i pozbawionymi wartości odżywczych słodzikami, a także sztucznymi konserwantami.
Istotna zmiana polega także na skróceniu treści dokumentu z kilkuset stron do zaledwie kilku, aby był czytelniejszy dla przeciętnego obywatela. W końcu w czasach deficytu uwagi i stanu czytelnictwa wołającego o pomstę do nieba przeczytanie kilkuset lub nawet kilkudziesięciu stron tekstu może być dla przeciętnego obywatele wyzwaniem - spora część społeczeństwa nie czyta tyle tekstu przez rok.
Nowe zalecenia dietetyczne uratują zdrowie Amerykanów?
Nowa piramida żywienia oraz wytyczne zawarte w "Dietary Guidelines for Americans 2025-2030" są jedynie zaleceniami, dlatego rzecz jasna nie zmuszą dorosłych Amerykanów do radykalnej zmiany diety, a producentów żywności - do usunięcia niezdrowych dodatków i nadmiaru węglowodanów. To wymaga pracy u podstaw - dosłownie. Nowe wytyczne będą brane pod uwagę w federalnych programach żywieniowych, wliczając w to programy posiłków szkolnych oraz SNAP (Supplemental Nutrition Assistance Program), czyli federalny program pomocy żywnościowej dla osób o niskich dochodach, zapewniający środki na zakup jedzenia, wcześniej pod postacią słynnych Food Stamps, a obecnie wypłacanych na elektronicznej karcie benefitowej (EBT).
Zwłaszcza dzięki modyfikacji posiłków w szkołach można liczyć na to, że obecny trend zostanie złamany. Złe nawyki żywieniowe wyrabiane od dziecka powodują bowiem, że przy zachowaniu aktualnego trendu nawet 80% populacji USA będzie miało nadwagę lub otyłość w 2050 roku. Chodzi nie tylko o wpływ na zdrowie, ale również koszty ekonomiczne i społeczne, a nawet... bezpieczeństwo narodowe. Obecna administracja USA (w tym Robert F. Kennedy Jr.) alarmuje, że otyłość i choroby metaboliczne mogą dyskwalifikować z możliwości pełnienia służby wojskowej, co osłabia obronność kraju.
Co na to ekspert od długowieczności? Bryan Johnson skomentował
Nowe zalecenia dietetyczne dla Amerykanów spotkały się z głośnym odzewem ze strony dietetyków i nie tylko. Jak zwykle bywa w tej materii, pojawiły się kontrowersje i zdania ekspertów są podzielone. My dziś skupimy się na komentarzu Bryana Johnsona, eksperta od długowieczności, którego eksperymenty na sobie samym opisywaliśmy już w GeekWeeku kilkukrotnie. Jego zdaniem w kontekście longevity wiele nowości jest na minus. Co z nimi nie tak?
Zdaniem "człowieka, który chce być nieśmiertelny" poprawie wymaga podejście do mleka i produktów nabiałowych - powinny one zyskać niższy priorytet i znaleźć się niżej w odwróconej piramidzie m.in. ze względu na dowiedzioną niekorzystną kompozycję aminokwasów i powiązanie z chorobą metaboliczną, rozwojem nowotworów, stanem zapalnym, deregulacją glukozy we krwi i przybieraniem na wadze.
Kolejnym zastrzeżeniem Bryana Johnsona są nasycone kwasy tłuszczowe. Przywołuje on stanowisko Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego, które zaleca ograniczenie ich do 5-6% całkowitej kaloryki (ok. 13 g dziennie przy 2000 kcal) z naciskiem na redukcję LDL (lipoprotein o niskiej gęstości, potocznie nazywanych "złym cholesterolem"). Wnioskuje on także o to, by rośliny strączkowe otrzymały własną, ważną kategorię jako główne źródło białka w diecie, a także o obniżenie (ale ciągle jego pozostawienie) miejsca zajmowanego przez mięso z naciskiem na jego pochodzenie z wysokiej jakości i nieprzetworzonych źródeł.
Zdaniem eksperta zdrowe tłuszcze (nierafinowane, tłoczone na zimno oleje, orzechy i tłuste ryby) powinny znaleźć się na szczycie piramidy wraz ze strączkami i warzywami. Przykładowe źródła zdrowego tłuszczu to oliwa z oliwek, awokado czy orzechy makadamia. Ważna jest także rola kwasów tłuszczowych omega-3, z których niedoborem zmaga się duża część społeczeństwa, a które mają kluczowe znaczenie dla wielu aspektów zdrowia, wliczając w to prawdopodobnie ochronę przed rakiem.
Bryan Johnson pochwalił nową piramidę żywienia za zepchnięcie w dół wysoko przetworzonych skrobi (rafinowanych węglowodanów) i cukrów dodanych, a podniesienie rangi pożywienia bogatego w proteiny i tłuszcze. Swoje opinie ekspert opiera na aktualnych badaniach naukowych i ich metaanalizach. Podobnie "evidence based" są również nowe wytyczne HHS.
Oczywiście można się z nimi nie zgodzić, jako że w dietetyce funkcjonują różne szkoły. Polskie Towarzystwo Dietetyki wyraziło się jednak o tych zmianach z aprobatą. Jedno jest natomiast pewne - dotychczasowe wytyczne dla Amerykanów były zbyt słabe i niedoskonałe, co przyczyniło się do tragicznego stanu ich zdrowia publicznego.










