Opis przypadku ukazał się na łamach czasopisma "Canadian Medical Association Journal", gdzie lekarze opublikowali szczegółowy opis przebiegu choroby, licząc na to, że tragedia zwiększy świadomość zagrożenia związanego z kontaktem z nietoperzami i pomoże zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.
Wszystko zaczęło się od nietoperza
Do zdarzenia doszło, gdy chłopiec obudził się z nietoperzem siedzącym na twarzy i zasłaniającym mu nos oraz usta. Na ciele dziecka nie było jednak widocznych śladów ugryzienia ani zadrapania, a zwierzę nie zachowywało się w sposób sugerujący chorobę, więc rodzice uznali, że nie ma potrzeby zgłaszania się do lekarza,.
Na leczenie było już za późno
Dziewiętnaście dni później u chłopca pojawiły się pierwsze niepokojące objawy - drętwienie twarzy, ból i wymioty. Początkowo lekarze podejrzewali znacznie częściej występującą opryszczkową infekcję jamy ustnej i dopiero gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia i rozwój objawów neurologicznych doprowadziły do rozpoznania wścieklizny.
Niestety po wystąpieniu objawów wścieklizna niemal zawsze kończy się śmiercią, mimo hospitalizacji na oddziale intensywnej terapii i rozważania eksperymentalnych metod leczenia lekarze nie byli w stanie zatrzymać rozwoju choroby - chłopiec zmarł 17 dni po przyjęciu do szpitala.
Lekarze ostrzegają
Eksperci informują, że był to pierwszy lokalnie nabyty przypadek wścieklizny odnotowany w Ontario od 1967 roku, a w całej Kanadzie od 1924 roku potwierdzono jedynie 28 zachorowań u ludzi. Mimo wszystko lekarze ostrzegają przed bagatelizowaniem kontaktu z nietoperzami, a autorzy publikacji podkreślają, że to właśnie nietoperze są obecnie najczęstszym źródłem zakażeń ludzi w Ameryce Północnej:
Nietoperze stanowią szczególne zagrożenie, ponieważ ich ugryzienia i zadrapania mogą być bardzo małe i łatwe do przeoczenia. Pacjenci często nie pamiętają kontaktu ze zwierzęciem albo nie zdają sobie z niego sprawy.
Dlatego też po każdym bezpośrednim kontakcie z nietoperzem należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem, jest to wskazanie do zastosowania profilaktyki poekspozycyjnej. Bo jak już wspomnieliśmy, wścieklizna pozostaje jedną z najbardziej śmiertelnych chorób zakaźnych i gdy pojawią się objawy neurologiczne, skuteczna terapia praktycznie nie istnieje. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej przed ich wystąpieniem, w takich przypadkach możliwe jest podanie immunoglobuliny oraz szczepionki przeciw wściekliźnie, a leczenie jest bardzo skuteczne, jeśli zostanie rozpoczęte odpowiednio wcześnie.
Nie tylko Kanada, ale i Polska
Warto tu dodać, że choć przypadek dotyczy Kanady, jest on aktualny również w naszym kraju. Jak informuje Główny Inspektorat Sanitarny, przyczyną wścieklizny jest wirus z rodzaju Lyssavirus, którego głównym rezerwuarem są zwierzęta dzikie i domowe, tj. psy, wilki, lisy, kojoty, psy dingo, nietoperze, ale także wiewiórki, sarny, koty, a więc zwierzęta występujące praktycznie na całym świecie. Do zakażenia człowieka dochodzi poprzez ugryzienie przez zwierzę lub bezpośredni kontakt, zwykle śluzówek czy uszkodzonej skóry, ze śliną zakażonych zwierząt.
Okres inkubacji może trwać od 3 do 8 tygodni (lub nawet dłużej), a po nim pojawiają się niespecyficzne objawy, tj. bóle głowy, gorączka, nudności, niepokój, podniecenie, obrzmienie skóry wokół miejsca ugryzienia. Następnie dołączają do nich porażenia mięśni i śpiączka, charakterystycznym objawem wścieklizny u człowieka jest też wodowstręt i światłowstręt. W chwili pojawienia się objawów zwykle jest już zbyt późno na pomoc, dlatego też tak ważne jest jak najwcześniejsze poinformowanie lekarza o fakcie pokąsania, oplucia lub zadrapania przez zwierzę, co do którego nie ma pewności, że nie jest zakażone wirusem lub chore.












