Przełom w leczeniu raka? Nowy zastrzyk dosłownie niszczy guzy
W świecie onkologii rzadko pojawiają się wyniki badań, które wywołują tak jednoznaczny entuzjazm. Tym razem lekarze nawet się z nimi nie kryją, bo nowa terapia oparta na leku o nazwie amiwantamab wykazała skuteczność, którą eksperci określają jako "bezprecedensową" - szczególnie u pacjentów, u których zawiodły wszystkie dotychczasowe metody leczenia.

Badania przeprowadzono w 11 krajach, obejmując grupę chorych z zaawansowanymi nowotworami, które powróciły lub rozprzestrzeniły się mimo wcześniejszej terapii, bo to właśnie ta grupa pacjentów uchodzi za najtrudniejszą do leczenia. Naukowcy skupili się na nowotworach głowy i szyi niezwiązanych z wirusem HPV, a więc tych, które statystycznie są trudniejsze w leczeniu i gorzej rokują.
Guzy znikają w ciągu tygodni
Tym bardziej przełomowe są uzyskane wyniki, które pojawiły się szybciej, niż wielu specjalistów się spodziewało, bo już w ciągu kilku tygodni od podania leku. W grupie 102 pacjentów aż 43 osoby odnotowały wyraźną poprawę, a mediana przeżycia wyniosła 12,5 miesiąca, co w tej kategorii chorych uznaje się za wynik bardzo obiecujący. Jeszcze bardziej spektakularne są przypadki całkowitej remisji, u 15 badanych osób nowotwór zniknął całkowicie.
Potrójny mechanizm działania
Profesor Kevin Harrington z londyńskiego Institute of Cancer Research podkreśla, że tak silnej odpowiedzi organizmu nie obserwowano wcześniej u pacjentów opornych jednocześnie na chemioterapię i immunoterapię, czyli takich, u których możliwości terapeutyczne są zazwyczaj skrajnie ograniczone.
Za skutecznością amiwantamab stoi jego złożony sposób działania. Lek, opracowany przez Johnson & Johnson, atakuje nowotwór na trzech poziomach, tj. blokuje receptor EGFR, który odpowiada za wzrost guza, hamuje szlak MET, wykorzystywany przez komórki rakowe do unikania leczenia i aktywuje układ odpornościowy, kierując go bezpośrednio przeciwko nowotworowi. Takie połączenie sprawia, że terapia nie tylko niszczy komórki rakowe, ale też ogranicza ich zdolność do "ucieczki" przed leczeniem.
W odróżnieniu od wielu terapii onkologicznych amiwantamab nie wymaga też skomplikowanych wlewów dożylnych. Podawany jest w formie niewielkiego zastrzyku podskórnego, co znacząco skraca czas leczenia i pozwala na jego łatwiejsze stosowanie w warunkach ambulatoryjnych. Dodatkowo profil bezpieczeństwa wygląda obiecująco, większość działań niepożądanych była łagodna lub umiarkowana, a tylko niewielki odsetek pacjentów musiał przerwać terapię.
Realne historie pacjentów
Za tymi statystykami stoją konkretne ludzkie historie, jednym z uczestników badania był 56-letni pacjent z rakiem języka, u którego wcześniejsze leczenie nie przyniosło efektów. Po rozpoczęciu terapii amiwantamabem jego stan zaczął się szybko poprawiać - ból ustąpił, zmniejszył się obrzęk i wróciła możliwość normalnego jedzenia i mówienia. Po kilku miesiącach pacjent wrócił do pełnej aktywności zawodowej, co w przypadku zaawansowanych nowotworów głowy i szyi jest rzadkością.
Wyniki badań zostały zaprezentowane podczas dorocznego spotkania American Society of Clinical Oncology w Chicago, czyli największego wydarzenia onkologicznego na świecie. Jednocześnie lek jest już testowany w około 60 kolejnych badaniach klinicznych - największy nacisk kładzie się na raka płuc, ale trwają również próby w leczeniu nowotworów jelita grubego, mózgu i żołądka.









