Badanie opublikowane w "Science Translational Medicine" pokazuje, że kombinacja dwóch leków - chlorpromazyny i prometazyny - może wprowadzać organizm w stan przypominający hipotermię. Co istotne, efekt ten nie polega wyłącznie na obniżeniu temperatury ciała, ale przede wszystkim na spowolnieniu procesów metabolicznych, które w trakcie udaru przyczyniają się do obumierania komórek mózgowych.
Jak podkreślają badacze, kluczowe może być właśnie to "metaboliczne hamowanie". W modelach zwierzęcych terapia nie tylko obniżała temperaturę, ale także zmniejszała zużycie tlenu i energii, a więc procesy bezpośrednio związane z uszkodzeniami tkanek.
Udar to podwójne uderzenie
Najczęściej występującym typem udaru jest udar niedokrwienny, w którym dochodzi do zablokowania dopływu krwi do części mózgu. Problem polega na tym, że nawet gdy lekarzom uda się przywrócić krążenie, uszkodzenia mogą się nasilić.
To efekt tzw. reperfuzji, nagły powrót krwi uruchamia reakcje chemiczne, które dodatkowo niszczą komórki. W praktyce oznacza to, że mózg zostaje uderzony dwukrotnie: najpierw przez brak tlenu, a potem przez jego nagły powrót.
Od lat wiadomo, że jednym ze sposobów ochrony mózgu jest hipotermia terapeutyczna. Obniżenie temperatury spowalnia metabolizm, a tym samym procesy prowadzące do śmierci komórek. Problem w tym, że u dorosłych pacjentów po udarze metoda ta nie przynosiła dotąd jednoznacznych efektów.
Nie temperatura, a metabolizm
Nowe podejście może zmienić sposób myślenia o ochronie mózgu. W eksperymentach porównano różne metody wywoływania hipotermii, zarówno farmakologiczne, jak i fizyczne (np. chłodzenie ciała). Wszystkie obniżały temperaturę, ale tylko wspomniana kombinacja leków prowadziła do wyraźnego spadku aktywności metabolicznej.
To właśnie ten efekt może być kluczowy, bo podczas testów u zwierząt zaobserwowano m.in. mniejsze zużycie glukozy w mózgu, ograniczenie stanu zapalnego, mniejsze nagromadzenie mleczanu, który przyspiesza obumieranie komórek oraz wyraźnie mniejsze uszkodzenia tkanki mózgowej. Podobne rezultaty uzyskano zarówno u myszy, jak i u małp, co wzmacnia wiarygodność obserwacji.
Było też pierwsze badanie kliniczne, w którym wzięło udział 32 pacjentów po udarze. Terapia okazała się bezpieczna, nie odnotowano istotnych skutków ubocznych, a u części uczestników zauważono oznaki spowolnienia metabolizmu. Co jednak ciekawe, nie przełożyło się to na wyraźną poprawę stanu zdrowia, ani w zakresie uszkodzeń mózgu po 72 godzinach, ani sprawności po 90 dniach. To pokazuje, że metoda jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie rozwoju i wymaga dużo pracy.












