Przełom w męskiej antykoncepcji? Naukowcy blokują płodność bez hormonów
Choć od dekad to głównie kobiety dźwigają ciężar stosowania antykoncepcji hormonalnej i ponoszą jej konsekwencje, najnowsze badania sugerują, że ten stan rzeczy może się wkrótce zmienić. Naukowcy Cornell University opracowują metodę, która pozwala czasowo "wyłączyć" płodność u mężczyzn, bez ingerencji hormonalnej i konieczności przeprowadzania zabiegów chirurgicznych.

Jak czytamy w publikacji na łamach "Proceedings of the National Academy of Sciences", nowa koncepcja opiera się na ingerencji w proces mejozy, czyli fundamentalny etap powstawania plemników. Wyjaśnijmy tu, że produkcja plemników przebiega w trzech głównych etapach i rozpoczyna się od komórek macierzystych, które przez całe życie mężczyzny przekształcają się w plemniki.
Komórki te namnażają się i różnicują, dając początek komórkom wchodzącym w proces mejozy. Podczas mejozy komórki posiadające dwa pełne zestawy 46 chromosomów dzielą się na cztery komórki, zwane haploidalnymi, z których każda zawiera połowę materiału genetycznego, tj. 23 chromosomy. Po zakończeniu mejozy zachodzi proces spermiogenezy, w którym te haploidalne komórki przekształcają się w dojrzałe plemniki, wyposażone w główki i witki umożliwiające im poruszanie się.
Nie hormony, a blokada kluczowego procesu
Zamiast wpływać na gospodarkę hormonalną, jak ma to miejsce w przypadku większości obecnych metod antykoncepcyjnych stosowanych przez kobiety, badacze postanowili zablokować sam mechanizm produkcji plemników. Jak sami podkreślają, byli szczególnie niechętni do opracowywania hormonalnych środków antykoncepcyjnych, ponieważ przykłady wśród kobiet pokazują, że mogą być one potencjalnie niebezpieczne.
Dlatego byliśmy bardzo zmotywowani do poszukiwania niehormonalnych celów antykoncepcji w jądrach, czyli czegoś, co hamuje produkcję plemników bez wpływu na męskie libido i drugorzędne cechy płciowe (owłosienie twarzy i klatki piersiowej, niski głos oraz masa mięśniowa - red.)
W badaniach laboratoryjnych wykorzystano JQ1, inhibitor opracowany jako narzędzie badawcze do badania raka i chorób zapalnych. Ze względu na neurologiczne skutki uboczne nie okazał się on skutecznym lekiem i nie jest też pewnym środkiem antykoncepcyjnym, ale wiadomo, że zakłóca etap mejozy zwany profazą 1. Umożliwiło to naukowcom przedstawienie pierwszego dowodu na to, że można bezpiecznie celować w czasowe zakłócenie produkcji plemników.
Skuteczne i odwracalne
Po jego podaniu organizmy zwierząt przestały wytwarzać zdolne do zapłodnienia komórki, ale bez trwałego uszkodzenia układu rozrodczego. Efekt okazał się w pełni odwracalny i po zaprzestaniu stosowania substancji, organizm stopniowo wracał do normalnego funkcjonowania. Ostatecznie zdolność do reprodukcji została w pełni przywrócona, a potomstwo nie wykazywało żadnych nieprawidłowości.
Nasze badania pokazują, że w większości przypadków mejoza przebiega prawidłowo, a funkcje plemników są w pełni sprawne, a co najważniejsze, potomstwo jest całkowicie normalne
Warto dodać, że równolegle rozwijane są inne formy męskiej antykoncepcji, w tym preparaty hormonalne czy długodziałające zastrzyki, jednak nie każdy mężczyzna będzie chciał lub mógł z nich korzystać. Dlatego właśnie niehormonalne rozwiązania, które są odwracalne i bezpieczne, mogą okazać się brakującym elementem całego systemu.










