Przełom w walce z HIV. "Pacjent z Oslo" wyleczony po przeszczepie
63-letni Norweg, określany jako "pacjent z Oslo", stał się jednym z nielicznych na świecie przypadków długotrwałej remisji - a potencjalnie nawet pełnego wyleczenia - HIV. Kluczową rolę odegrał przeszczep komórek macierzystych od rodzeństwa, który całkowicie przebudował jego układ odpornościowy.

Mężczyzna od lat żył z HIV, diagnozę otrzymał w 2006 roku, a od 2010 stosował terapię antyretrowirusową, która skutecznie hamowała namnażanie wirusa. Przełom nastąpił jednak dopiero po zdiagnozowaniu u niego zespołu mielodysplastycznego, czyli rzadkiego nowotworu krwi, kiedy w związku z nawrotem choroby lekarze zdecydowali się na przeszczep szpiku kostnego.
Zabieg polegał na zastąpieniu układu krwiotwórczego pacjenta komórkami dawcy, które następnie odbudowały jego system odpornościowy. Dawcą został jego brat, który - jak odkryto dopiero w dniu procedury - posiadał niezwykle rzadką mutację genetyczną CCR5Δ32/Δ32. Mutacja ta eliminuje receptor CCR5 na powierzchni komórek odpornościowych, czyli główną "bramę", przez którą HIV wnika do organizmu.
Rodzeństwo ma 25 proc. szans na zgodność transplantacyjną, a częstość tej mutacji wynosi około 1 proc. w populacji Europy Północnej. To bardzo mało prawdopodobna sytuacja
Pacjent przestał brać leki i wirus nie wrócił
Cztery lata po przeszczepie w organizmie pacjenta nie wykryto żadnych funkcjonalnych śladów DNA HIV. Dwa lata po zabiegu mężczyzna odstawił leki antyretrowirusowe i co najważniejsze, po pięciu latach nadal nie odnotowano nawrotu wirusa. Badania wykazały, że nowy układ odpornościowy całkowicie przejął funkcje organizmu. Analizy obejmujące dziesiątki milionów komórek odpornościowych nie wykazały obecności zdolnego do replikacji wirusa, a układ immunologiczny pacjenta przestał reagować na HIV, jakby nigdy wcześniej nie miał z nim kontaktu.
Wygląda na to, że jego nowy układ odpornościowy nigdy nie zetknął się z HIV i go nie rozpoznaje
Szczególnie istotne jest to, że wirusa nie wykryto także w jelitach - miejscu, gdzie HIV najczęściej ukrywa się w stanie uśpienia. Jednocześnie zaobserwowano spadek przeciwciał przeciwko HIV oraz brak odpowiedzi limfocytów T, co sugeruje zanik "pamięci immunologicznej" związanej z infekcją. I choć naukowcy wciąż ostrożnie nazywają to "długotrwałą remisją", najpewniej mamy do czynienia z pełnym wyleczeniem.
Nie dla wszystkich
Badacze zwracają jednak uwagę, że przeszczepy szpiku nie są rozwiązaniem dla milionów osób żyjących z HIV. To bardzo ryzykowna procedura, stosowana głównie w leczeniu nowotworów, a śmiertelność w ciągu roku od zabiegu może sięgać 10-20 proc. Sam pacjent doświadczył poważnego powikłania w postaci choroby GVHD (przeszczep przeciw gospodarzowi), którą udało się opanować.
Tak czy inaczej, przypadek z Oslo to kolejny ważny krok w badaniach nad HIV. Analiza takich wyjątkowych sytuacji pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy wirusa i może pomóc w opracowaniu przyszłych terapii, które będą bezpieczniejsze i dostępne na szeroką skalę.
To jeden z kamieni milowych na drodze do funkcjonalnego wyleczenia HIV









