W skrócie
- Australia to ostatni kontynent, na który dotarł zjadliwy wirus ptasiej grypy H5N1, wykryty u wydrzyka brunatnego i petrelca olbrzymiego w zachodniej części kraju.
- Obecne ryzyko dla ludzi oceniono jako niskie, wirus nie rozprzestrzenia się łatwo między ludźmi, ale stanowi zagrożenie dla dzikich ptaków, drobiu i bydła.
- Władze uruchomiły krajową grupę zadaniową, apelują o zgłaszanie chorych zwierząt i wprowadzają środki monitorowania oraz bioasekuracji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Pierwsze przypadki wirusa H5N1 w Australii
Australia była jedynym kontynentem wolnym od ptasiej grypy H5N1, dopóki 14 czerwca 2026 r. w parku narodowym Cape Le Grand w Australii Zachodniej, około 700 km od Perth, nie znaleziono martwego wydrzyka brunatnego zarażonego tym wirusem. W ciągu kilku dni władze zidentyfikowały co najmniej 16 innych martwych ptaków.
Kolejne testy laboratoryjne potwierdziły obecność wysoce zjadliwej ptasiej grypy (HPAI) H5N1 u wydrzyka brunatnego oraz u petrelca olbrzymiego na odległej plaży w pobliżu Esperance. Oba te gatunki to ptaki morskie powszechnie występujące w Oceanie Południowym. Oficjalnie potwierdzono, że wykryty patogen to wirus grypy typu A, a konkretny szczep zidentyfikowano jako "clade 2.3.4.4b".
Ten globalnie krążący szczep potrafi rozprzestrzeniać się w błyskawicznym tempie. W ciągu ostatnich 5 lat zabił on na świecie miliony dzikich zwierząt oraz drobiu. Są to pierwsze udokumentowane przypadki tego szczepu w Australii, a nadchodzące tygodnie pokażą, czy to jedynie odosobnione incydenty, czy początek szerszej epidemii.
Jak patogen dotarł na ostatni kontynent?
Szczep H5N1 "clade 2.3.4.4b" pojawił się w 2020 r. i szybko rozprzestrzenił się po całym globie, infekując gatunki ptaków, które wcześniej nie były uważane za głównych nosicieli. Dotyczy to m.in. ptaków z rzędu siewkowych. Gdy wirus dotarł do Antarktydy, a następnie na wyspę Heard oddaloną o 4000 km od Perth, dotarcie do australijskich brzegów stało się tylko kwestią czasu.
Gatunki, u których potwierdzono zakażenie w Australii Zachodniej, latają na ogromne odległości i mogą żywić się zakażoną padliną. Ich wykrycie w tym regionie sugeruje, że wirus najpewniej dotarł do kontynentalnej części Australii wraz z migracją zwierząt przez Ocean Południowy. Dokładne sekwencjonowanie genetyczne wirusa ma pomóc wykazać, jak blisko spokrewnione są te przypadki z wirusami wykrytymi na wyspie Heard, Antarktydzie czy w Ameryce Południowej.
Czy ptasia grypa zagraża ludziom i jakie są objawy?
Na obecnym etapie ryzyko dla ludzi w Australii jest oceniane jako niskie. Ptasia grypa rzadko przenosi się na człowieka i aby doszło do infekcji, potrzebny jest bliski, bezpośredni lub pośredni kontakt z zakażonymi chorymi lub martwymi ptakami i zwierzętami. Na taką ekspozycję narażeni są pracownicy na fermach bydła mlecznego lub targach żywego drobiu, a nawet plażowicze - bowiem na plażach mogą znajdować się chore dzikie ptaki i ssaki morskie.
Co ważne, H5N1 wciąż pozostaje wirusem ptasim i obecnie nie potrafi rozprzestrzeniać się łatwo na ludzi ani między ludźmi. Od końca 2020 r. na świecie odnotowano ponad 100 ludzkich przypadków, głównie w Stanach Zjednoczonych i Kambodży. Historycznie około połowa osób, które zaraziły się H5N1 od ptaków lub zwierząt (czyli zoonotycznie), umierała w wyniku infekcji. Jednak obecny szczep w USA wykazuje niższą śmiertelność - doprowadził do zgonu 2 z 71 zainfekowanych osób, z których większość stanowili pracownicy gospodarstw rolnych.
Objawy u ludzi obejmują zaczerwienienie oczu (zapalenie spojówek), gorączkę oraz symptomy grypopodobne: ból gardła, kaszel, katar, bóle ciała, głowy i zmęczenie. Mniej powszechnie mogą pojawić się również biegunka, nudności lub wymioty.
Zarazić się ptasią grypą jest stosunkowo trudno, co wynika z faktu, że ludzie posiadają inne receptory wirusowe w górnych drogach oddechowych niż ptaki. Pojawiły się jednak mutacje sygnalizujące pewną adaptację do ssaków, takich jak psy, koty, lisy, norki, bydło mleczne czy ssaki morskie. Jeśli wirus zmutuje silniej i zacznie łatwo wiązać się z ludzkimi receptorami lub unikać naszego układu odpornościowego, może dojść do pandemii. Ryzyko zarażenia ptasią grypą rośnie wraz z częstotliwością kontaktu wirusa z ludźmi.
Obecnie nie ma szczepionek dla ludzi, dedykowanych konkretnie temu szczepowi ptasiej grypy, ale istnieją szczepionki H5 dające częściową ochronę. Finlandia jako pierwsza zaoferowała je pracownikom farm. Szczepionka przeciwko grypie sezonowej chroni przed standardową grypą, a zaszczepienie się ogranicza wirusowi H5N1 okazje do mutacji.
Wirus ptasiej grypy często przenosi się na drób i bydło
Na obecnym etapie - poza wymienionymi gatunkami ptaków - H5N1 nie dotknął jeszcze innej australijskiej fauny, ludzi ani sektora rolniczego. Mięso z kurczaka, jaja i inne produkty drobiarskie są w Australii całkowicie bezpieczne do spożycia. Nie ma ognisk na fermach drobiu, a wirus nie jest szeroko rozpowszechniony wśród rodzimej przyrody.
Wirus H5N1 u dzikiego ptactwa zazwyczaj prowadzi do zakażenia drobiu lub bydła. U drobiu wirus jest wysoce patogenny, co oznacza, że zabija większość zainfekowanych osobników - stąd standardową reakcją jest ubój chorych ptaków. Australia posiada silną bioasekurację i eksperci mają nadzieję na ochronę gospodarstw.
A jak to wyglądało wcześniej? W ostatnich latach w australijskich stanach Wiktoria i Nowa Południowa Walia rosła liczba ognisk ptasiej grypy szczepu H7. Wywarła ona mniejszy globalny wpływ na drobiarstwo niż H5N1, a ogniska opanowano poprzez eliminację chorych ptaków. Co prawda obróbka termiczna zabija wirusa, lecz ryzykiem byłoby samo dotykanie skażonych produktów. Większe zagrożenie może stanowić przydomowy chów drobiu, gdyż nie podlega on tak rygorystycznej kontroli bioasekuracyjnej jak komercyjne fermy.
Z kolei w USA wirus zniszczył krajowy przemysł drobiarski i mleczarski, co wymusiło masowy ubój stad w celu ograniczenia strat i zapobieżenia skokom cen dla konsumentów. Zakażenie bydła w USA zaczęło się od dzikich ptaków w 2024 r. i rozniosło po kraju przez handel, transport zwierząt między stanami oraz zanieczyszczony sprzęt do dojenia i paszę.
Krowy, w przeciwieństwie do ptaków, nie wyglądają na ciężko chore - infekcję zauważono, gdy ich mleko stało się żółte i gęste. Koty na amerykańskich farmach rozwijały po infekcji ciężkie objawy neurologiczne, doświadczając m.in. konwulsji. Fragmenty H5N1 wykryto w ok. 20-30 proc. komercyjnych próbek mleka w USA, jednak pasteryzacja niszczy wirusa, więc zagrożenie niesie tylko surowe mleko. Wirus koncentruje się w gruczołach mlekowych i mleku. Nie ma go zazwyczaj w wołowinie, a gotowanie dodatkowo go dezaktywuje. Pasza dla bydła w USA może zawierać produkty uboczne przetwórstwa drobiu, lecz w Australii takie praktyki są zabronione.
Epidemia może doprowadzić do wyginięcia zagrożonych gatunków
Dalsze rozprzestrzenianie się wirusa w Australii może uderzyć w farmy drobiu i gospodarstwa mleczne. W podobnej sytuacji we Francji straty w drobiarstwie były tak ogromne, że zdecydowano się na szczepienia ptaków. Z kolei w USA naukowcy testują szczepionki u fok, by chronić zagrożone mniszki hawajskie (ssaki z gat. fokowatych). Eksperci przewidują, że ewentualne pogorszenie sytuacji w Australii może wywołać niedobory jaj i mięsa drobiowego, a władze mogą rozważyć szczepienia wysoce podatnych dzikich gatunków, takich jak foki futerkowe, czarne łabędzie czy inne rodzime ptaki.
Wirus zagraża m.in. kolonijnym ptakom gniazdującym, takim jak głuptaki, rybitwy i albatrosy, w tym endemicznemu dla Tasmanii albatrosowi wstydliwemu oraz kulturowo istotnemu burzykowi cienkodziobemu. Zagrożone są też padlinożerne diabły tasmańskie, ptaki wodne (np. kaczki roznoszące wirusa przez wodę) oraz krytycznie zagrożona papuga - łąkówka krasnobrzucha, w przypadku której kilka zgonów grozi wyginięciem całego gatunku.
Jako że Australia była ostatnim kontynentem bez H5N1, miała czas na przygotowanie. Od 2024 r. krajowa grupa zadaniowa - współtworzona przez National Emergency Management Agency oraz federalne departamenty rolnictwa, środowiska i zdrowia - prowadziła symulacje i wzmacniała nadzór. Teraz te przygotowania muszą zmienić się w realne działanie.
Teraz konieczne jest rozszerzenie monitoringu wokół mokradeł, obejmującego ptaki morskie, padlinożerców i ssaki, a także szybkie sekwencjonowanie próbek. Producenci drobiu muszą bezwzględnie minimalizować kontakt ptactwa domowego z dzikim, zabezpieczać paszę i wodę oraz zgłaszać nietypowe schorzenia.
Mieszkańcy Australii mogą pomóc w ograniczaniu transmisji wirusa, unikając dotykania chorych lub martwych zwierząt i trzymając z dala od nich psy i koty. Każdy przypadek należy zgłaszać pod numer alarmowy 1800 675 888, wskazując lokalizację i przesyłając zdjęcia wykonane z bezpiecznej odległości.














