Naegleria fowleri żyje w słodkich wodach na całym świecie, ale przypadki zakażeń są niezwykle rzadkie i w ciągu ostatnich 60 lat odnotowano ich zaledwie ok. 450, czyli mniej niż jeden przypadek rocznie na miliard ludzi.
Naegleria fowleri żyje w słodkich wodach na całym świecie
Wszystko dlatego, że ameba jest ciepłolubna i najchętniej rozmnaża się w 42 stopniach, więc naprawdę trudno o idealne warunki. Niekiedy zdarzają się one jednak latem w niewielkich i ciepłych jeziorach, najczęściej na południu Stanów Zjednoczonych, gdzie odnotowano jedną trzecią wszystkich przypadków choroby.
Co więcej, połknięta jest nieszkodliwa, ale staje się śmiertelnie niebezpieczna, gdy dostanie się do organizmu przez nos, bo może dotrzeć do mózgu i dosłownie "pożerać" komórki, wywołując masowe zapalenie i ostrą infekcję znaną jako neglerioza. Objawy zaczynają się od gorączki i nudności, ale w ciągu kilku dni pojawiają się drgawki, halucynacje i śpiączka - śmiertelność wynosi aż 98 proc.
To właśnie dlatego lekarze przypominają, by minimalizować ryzyko, np. zakładając klamrę na nos podczas nurkowania, unikając zanurzania głowy w wodach termalnych, stosując wyłącznie przegotowaną lub destylowaną wodę do płukania zatok oraz dbając o odpowiednie utrzymanie i chlorowanie wody basenowej. Nie zawsze się jednak udaje, a ze Stanów Zjednoczonych płyną właśnie kolejne fatalne wieści - rodzina potwierdziła właśnie śmierć 8-letniej Lillian Smart z Ruston w Luizjanie.
Wstrząsająca śmierć 8-latki
Dziewczynka przebywała w szpitalu od 15 sierpnia, do którego trafiła jakiś czas po kąpieli w jeziorze Claiborne, gdzie najprawdopodobniej doszło do zakażenia. Warto przypomnieć, że 19 sierpnia Departament Zdrowia Luizjany potwierdził zakażenie Naegleria fowleri u mieszkańca stanu, a rodzina dziewczynki później poinformowała, że to właśnie Lillian była tą osobą. Informacja ta tak wstrząsnęła mieszkańcami Ruston, że w czasie hospitalizacji 8-latki ponad 20 lokalnych firm przekazywało rodzinie część dochodów, wspierając ją w walce z chorobą.
Według danych CDC w latach 1962-2024 w USA odnotowano 167 przypadków choroby, a przeżyły zaledwie cztery osoby. W Luizjanie infekcje tego rodzaju należą jednak do wyjątkowo rzadkich i od 1937 roku odnotowano ich zaledwie kilka.











