Naukowcy opisali na łamach czasopisma "BMJ Case Reports" niezwykły przypadek kobiety, który pokazuje, w jaki sposób pasożyty wykorzystują ukryte słabości ludzkiego organizmu. A mowa o pacjentce po pięćdziesiątce, która przez około dwa lata zmagała się z bolesną zmianą na lewym pośladku - rana regularnie wypełniała się płynem i wymagała opróżniania.
Rana nie goiła się przez dwa lata
Początkowo lekarze podejrzewali nawet nowotwór skóry, bo zgrubienie oraz obraz uzyskany podczas dermatoskopii przypominały zmianę rogowaciejącą. Dopiero szczegółowa diagnostyka wykazała, że przyczyną problemu była leiszmanioza skórna, czyli choroba pasożytnicza przenoszona przez ukąszenia zakażonych moskitów piaskowych. Podczas zbierania wywiadu kobieta przypomniała sobie, że ok. 20 lat wcześniej zmagała się z podobnym problemem niemal tym samym miejscu.
Pasożyty wykorzystały wadę ukrytą od urodzenia
Tamta rana również sączyła się przez dłuższy czas, jednak ostatecznie zagoiła się samoistnie, pozostawiając jedynie niewielką zanikową bliznę - to właśnie ten szczegół naprowadził lekarzy na trop znacznie rzadszego problemu. Po usunięciu zmiany badanie histopatologiczne wykazało obecność wrodzonej zatoki skórnej, czyli rzadkiej wady rozwojowej w postaci niewielkiego zagłębienia lub ślepego kanału w skórze, powstającej już na etapie życia płodowego.
Autorzy publikacji podkreślają, że "zatoki skórne to rzadkie wady wyścielone nabłonkiem, zwykle zlokalizowane wzdłuż linii środkowej ciała i rozpoznawane najczęściiej we wczesnym dzieciństwie". W tym przypadku wada przez kilkadziesiąt lat pozostawała całkowicie utajona i dopiero pasożyty "zmieniły ten wrodzony kanał, który przez dziesięciolecia pozostawał klinicznie niemy, w sączącą się zmianę".
A wszystko przez niezwykłą się lokalizacja zmiany. Większość zatok skórnych występuje w okolicy kręgosłupa, tymczasem u pacjentki wada znajdowała się na bocznej części pośladka - miejscu, gdzie podobne anomalie opisywano jedynie sporadycznie. Dodatkowo autorzy zwracają uwagę, że "według ich wiedzy wcześniej nie opisano przypadku leiszmaniozy rozwijającej się w utajonej bocznej zatoce skórnej". To sprawia, że opisana historia może być pierwszą udokumentowaną na świecie.
Pasożyty szukają najsłabszych miejsc
Zdaniem autorów badania przypadek pokazuje, że utajona wada wrodzona mogła stać się tzw. lokalnym obszarem obniżonej odporności, tworząc idealne warunki do kolonizacji przez pasożyty. A wywołujące leiszmaniozę pierwotniaki z rodzaju Leishmania wyjątkowo dobrze wykorzystują uszkodzone tkanki i potrafią rozwijać się w przewlekłych ranach, oparzeniach, bliznach, a nawet miejscach, które zagoiły się wiele lat wcześniej.
Na szczęście ten konkretny przypadek zakończył się szczęśliwie, bo zatoka skórna nie była połączona ani z rdzeniem kręgowym, ani z innymi ważnymi strukturami organizmu, więc chirurgom udało się ją usunąć. Autorzy podkreślają, że zdecydowali się opublikować opis przypadku, aby zwiększyć świadomość lekarzy:
Świadomość występowania tak rzadkich postaci choroby ma kluczowe znaczenie w regionach, gdzie leiszmanioza występuje endemicznie, ponieważ ułatwia postawienie prawidłowej diagnozy i szybkie rozpoczęcie leczenia.











