Wirusy wywołujące choroby układu pokarmowego mogą ukrywać się w amebach
Choroby układu pokarmowego wywołane skażoną żywnością i wodą wciąż są poważnym problemem zdrowotnym na świecie. Powszechny jest ludzki norowirus - najczęstsza przyczyna ostrego zapalenia żołądka i jelit - który do zakażenia wymaga bardzo małej dawki. W wodach i ściekach często wykrywa się także atakujące ludzi adenowirusy. Plany bezpieczeństwa obejmują usuwanie takich unoszących się w toni patogenów.
Nowe badania udowadniają jednak, że istnieje pewien "koń trojański" dla tych wirusów - to wolno żyjące ameby, które mogą pełnić funkcję dotychczas pomijanych nośników tych drobnoustrojów. Pełzaki są bowiem bardzo odporne: w uśpionej formie cyst potrafią przetrwać dezynfekcję (chlor, UV itd.), która zwykle unieszkodliwia inne mikroorganizmy. Jeśli więc wirus jest wewnątrz ameby, może ominąć te bariery, przetrwać dłużej w środowisku i wniknąć do ludzkiego organizmu.
Ameby mogą być jak konie trojańskie z niebezpiecznymi wirusami
W ostatnich latach jednokomórkowe organizmy wszechobecne w systemach wodnych i od dawna znane jako "schronienie" dla bakterii i innych drobnoustrojów zostały również uznane za nosicieli niektórych wirusów. Naukowcy zbadali teraz dwie grupy wirusów, które często powodują zakażenia żołądkowo-jelitowe u ludzi - wspomniane norowirusy i adenowirusy - oraz kilka rodzajów ameb, które są szeroko rozpowszechnione w wodzie: Vermamoeba vermiformis, Acanthamoeba polyphaga i Willaertia magna.
Okazało się, że obydwa typy ludzkich wirusów mogą przetrwać wewnątrz komórek wybranych wolno żyjących pełzaków. Badania ujawniły, że ameby nie tylko wchłaniają niektóre wirusy, żywiąc się nimi, ale dla innych mogą też stanowić ochronę i transportować je, czasem nawet wspierając pierwszy etap ich namnażania.
Ameby i wirusy w systemach wodnych. Konieczna poprawa bezpieczeństwa?
Badanie przeprowadzono na próbkach w warunkach laboratoryjnych. Autorzy podkreślają, że istotne jest, by sprawdzić też, ile takich ameb z ukrytymi wirusami jelitowymi znajduje się w naturalnym środowisku i wodach wodociągowych, oraz jak to faktycznie wpływa na zdrowie publiczne.
- Z perspektywy oceny ryzyka, modelując, jak długo wirusy utrzymują się w wodzie i jak skutecznie je usuwamy, musimy traktować wolno żyjące ameby jako potencjalne rezerwuary i nośniki, wirusowe konie trojańskie - podkreśla prof. Andreas H. Farnleitner, kierownik Wydziału Jakości Wody i Zdrowia w KL Krems, a także ICC Water & Health i współautor badania.
Odkrycie może pomóc wyjaśnić zaskakującą trwałość wirusów w niektórych systemach wodnych i stanowić podstawę do dokładniejszej oceny ryzyka, a ostatecznie do poprawy bezpieczeństwa wód pitnych i rekreacyjnych.
Wyniki badań opublikowane zostały na łamach "Water & Ecology".













